Popisowe strzelanie

Tym razem zawodowiec – Tom Knapp – strzela do rzutków, bardzo efektownie:

A tutaj bije rekord:

Bardzo chętnie kiedyś spróbowałbym strzelania do rzutków. Niestety, broń to samo zło, więc czerpanie przyjemności ze strzelania to też zło, na które państwo nie może pozwolić. Jak to się zwykle mówi – bo Polacy nie dorośli do posiadania broni, nie są dostatecznie dojrzali i odpowiedzialni. Pozostaje nam oglądanie wideo.


Komentarze (33)

„(…)Polacy nie dorośli do posiadania broni, nie są dostatecznie dojrzali i odpowiedzialni”
Oczywiście poza uber-polakami, którzy w momencie wbicia w państwowy mundurek stają się całkowicie godni zaufania i dostatecznie odpowiedzialni by broń posiadać i używać przeciwko innym, zapewne pod wpływem nagłego oświecenia, niedostępnego maluczkim.
Jedynym prawem Polaka jest więc regularne oddawanie haraczu pod groźbą wizyty tych bardziej odpowiedzialnych od niego … tylko $##%##$# zgrai wychowanej socfrazesach nie wytłumaczysz tego, nawet mądrzy niby ludzie na hasło ‘dostęp do broni’ klepią formułkę …..


„[..]Polacy nie dorośli do posiadania broni, nie są dostatecznie dojrzali i odpowiedzialni.”

Ci niedojrzali i nieodpowiedzialni Polacy.. decydują (w wyborach), kto i jak ma rządzić tym grajdołkiem.
Paradoks?
NIE. Gorzej: Demokracja ;)


“[..]Polacy nie dorośli do posiadania broni, nie są dostatecznie dojrzali i odpowiedzialni.”

ALE – ci co tak mówią to też Polacy (przynajmniej formalnie) więc oni też nie dorośli. Jak więc mogą ocenić, czy wszyscy dorośli czy też nie?


Gdyby to była błędna ocena na bazie mniemania o sobie, to bym zrozumiał. Problem w tym, że zazwyczaj ci, którzy odmawiają dojrzałości i odpowiedzialności innym, sami sobie broń chętnie wydają, czy siebie uważają za odpowiedzialnych i dojrzałych.


No tak, przecież wymaganie pozwolenia na broń to kolejny totalitarny przepis, pewnie jeszcze gorszy od nakazu zapinania pasów w samochodzie. W prawdziwie wolnym kraju broń powinna być sprzedawana jak cukierki – każdemu, kto tylko ma kasę, choćby się ślinił i miał na sobie podarty kaftan bezpieczeństwa. Wtedy dopiero będzie cudownie – tak jak w USA, gdzie dziś rano kolejny dojrzały i odpowiedzialny obywatel skorzystał ze swojej konstytucyjnej wolności, wchodząc do zatłoczonego klubu fitness i opróżniając magazynek na oślep. Niestety, pięć ofiar śmiertelnych to jak na tamtejsze standardy za mało, żeby trafić na pierwsze strony gazet, więc jego wysiłek poszedł na marne…


Jakie to przykre, że prawo ocenia każdego z nas przez pryzmat tego malutkiego ułamka szaleńców, dewiantów i kretynów. Oczywiście, niektórzy nie mają z tym problemu – i ochoczo pozwalają się przyrównać to tej mniejszości. Ja nie.

Współczesny świat pokazuje, na tym i podobnych przykładach, które można mnożyć, że mentalne niewolnictwo to prawdziwa epidemia.


„Jakie to przykre, że prawo ocenia każdego z nas przez pryzmat tego malutkiego ułamka szaleńców, dewiantów i kretynów.”

Genialny tekst. Rozumiem, że według Ciebie gazy bojowe, ładunki wybuchowe, czołgi i inne tego typu zabawki też powinny być sprzedawane bez ograniczeń, bo przecież potencjalni terroryści czy wywrotowcy to też malutki ułamek społeczeństwa. Rozumiem też, że gdy wychodzisz z domu, nie zamykasz drzwi, bo złodzieje to także mały ułamek.

Ale skoro tak podchodzisz do sprawy, to w sumie co Ci przeszkadza zakaz handlu bronią? Przecież ludzie, którzy mogliby Cię napaść, to też mały ułamek społeczeństwa. A do rzutków możesz postrzelać na strzelnicy, więc w czym problem?

„Oczywiście, niektórzy nie mają z tym problemu – i ochoczo pozwalają się przyrównać to tej mniejszości.”

Ja się do nikogo nie przyrównuję. Po prostu minus w postaci problemu ze zdobyciem broni znaczy dla mnie dużo mniej niż plus w postaci kilkakrotnie mniejszej niż w USA (nie mówiąc o np. Brazylii) szansy na bycie zastrzelonym przez bandytę czy psychola.


Właśnie dlatego zamykam drzwi, bo bronię się sam przed złodziejami, gdyż zakaz kradzieży nie jest wystarczający do przeciwdziałania kradzieży.

A tutaj chodzi o moje życie i zdrowie, a nie dobra materialne – dlaczego miałbym w tak ważnej kwestii polegać na dobrej woli tego ułamka społeczeństwa? Chciałbym móc się skutecznie przed nimi bronić.

Jestem bezbronny w starciu praktycznie z dowolnym przeciwnikiem – brak umiejętności i predyspozycji fizycznych – co mnie szczerze martwi. Nie bardzo rozumiem dlaczego mój komfort, ma być mnie ważny od Twojego dobrego samopoczucia? Dlaczego Twój strach (są kraje, gdzie broń jest wszędzie, a jakoś ludzie się nie mordują) ma być ukojony, a mój przed napaścią, nie?

Dla mnie możliwość skutecznej obrony jest warta więcej niż potencjalne zagrożenie ze strony szaleńców, które i tak zawsze będzie istnieć. Podobnie z jazdą samochodem – nie rezygnuję z niej, choć tam szaleńców co niemiara. To jest cena swobody, którą wielu z nas chętnie płaci (kilkadziesiąt osób tygodniowo nawet życiem).

Idąc Twoim tokiem rozumowania, należałoby na ulicę wypuszczać jedynie uprawnionych urzędników państwowych, bo nie można tych śmiercionośnych narzędzi dawać do rąk zwykłym, szalonym i nieodpowiedzialnym obywatelom. Wtedy naprawdę wszyscy czuliby się bezpiecznie i komfortowo. Jak w Korei Północnej.

Aha, nie jestem zwolennikiem zakazów handlu bronią. Nawet szerokim zakresie.

Poza tym, ten wpis jest o strzelaniu do rzutków, a nie zabijaniu ludzi. Taka rekreacja.


Fajnie, jak zawsze przy okazji pokazywania broni odzywa się w każdym dziecko i płacze że też chce mieć. Zawsze przy tym się powołując że za rogiem czyhają na nich całe bandy przestępców, po czym zmieniają temat i twierdzą że policja jest nie potrzebna bo „wszyscy ludzie są wspaniali i każdy dogada się z każdym”.

Zawsze będziesz bezbronny wobec napastnika. Bo to on zawsze pierwszy wyciąga broń. W USA gdzie jest tyle broni, tylko 2% postrzeleń jest „wykonana” przez broniącego się, reszta to celne strzały napastników (tych nie celnych nikt nie liczy).

Jeżeli ktoś chce postrzelać do rzutków to może się udać na strzelnicę… Dostanie i broń i amunicję i miejsce do tego żeby postrzelać (chyba że ktoś chce strzelać gdzieś na Marszałkowskiej, albo w lesie do grzybiarzy, ale wtedy to musi radzić sobie sam).

A propo tego czy „polacy dorośli do broni czy nie”… Nie wydaje mi się żeby to było powodem zakazów posiadania… raczej to żeby nie wprowadzać w polsce „kultury posiadania” tak jak teraz mamy „kulturę picia”.
A swoją droga ciekawe jakby wyglądały „rozmowy” z kupcami w KDT w Warszawie w pamiętny wtorek… gdyby część kupców miała jakiegoś shotguna. W USA pewnie by przy takiej zadymie już gwardia narodowa rozkładała stanowiska ogniowe :)


tylko mozna byc bardziej i mniej bezbronnym. zamykasz drzwi w mieszkaniu? albo w aucie? a masz moze jeszcze alarm? wiesz ile zajmuje zlodziejowi rozbrojenie auta i jego kradziez? nie masz szans ze swoimi zabezpieczeniami, wiec po co ich uzywasz skoro nie dzialaja.
skoro bron jest taka nieskuteczna, to czemu nosi ja policja? przeciez napastnik zawsze jest w lepszej sytuacji – policja ma zasady ktorych musi przestrzegac, strzaly ostrzegawcze czy chociazby mus krzyku „nie ruszac sie – policja” – w tym momencie napastnik moze puscic serwie w strone slyszanego glosu. tak wiec po co policji czy wojsku bron, skoro jest taka nieskuteczna?
ameryka to bardzo zroznicowany kraj pod wzgledem dostepu do broni, trudno ja brac jako calosc, ale sa przyklady przemawiajace za posiadaniem broni. jak np. cofniecie przymusu noszenia broni w widocznym miejscu, ktore to spowodowalo spadek przestepczosci i napadow (mimo, ze jak mowisz napartnik ma zawsze przewage, atakujac pierwszy). lub przyklady (blednie wykorzystywane przez media przeciwko dostepowi do broni), kiedy to do jakiegos zbiorowiska – jak np. do szkoly wpada obladowany bronia (najczesniej nielegalnie zdobyta) psychol i zaczyna do wszystkich strzelac. paradoks tych sytuacji polega wlasnie na tym, ze wszyscy wtedy krzycza o ograniczeniu dostepu do broni (chociaz bron zostala zdobyta nielegalnie i mniejszy dostep do broni uczciwych obywateli nic by tu nie zmienil), kiedy problemem byl np. obowiazujacy zakaz wnoszenia broni na teren uczelni – wiec jak wpadl psychol (ktory w dupie mial ow zakaz), to nie bylo nikogo, kto mialby szanse go obezwladnic badz ustrzelic, zanim wybije polowe osob znajdujacych sie w budynku.

sprawa KDT tez jest ciezkim tematem do rozmow, bo w pewnym momencie czlowiek stracil rozeznanie po czyjej stronie lezy racja. tylko zauwaz, ze nikt o zdrowych zmyslach nie kupilby broni, zeby potem strzelac z tego legalnie zakupionego i zarejestrowanego egzemplarza do policji. jakos w stanach majacych liberalne podejscie do broni, wybaja i wieksze zamieszki i nie przeradzaja sie w regularna bitwe na bron palna. osoby pod KDT, niezaleznie jak zaciekle walczacy glupi nie sa i wiedza, ze jezeli wyciagneliby bron przeciwko policji, to szybko lezeliby w kaluzy krwi, zanim jeszcze oddaliby pierwszy strzal. zauwaz, ze jest powszechny dostep do nozy, siekier, lukow, a jakos nie widzialem, aby w tym tlumie ktos zginal od ktoregos z w.w. przedmiotow. ale uwazasz, ze jakby mieli dostep do broni, to zaraz zabarykadowali by sie z M16 i AK47 i walili na oslep do policji, bo im miejsce pracy chca zabrac, nie baczac na swoja przyszlosc w wiezieniu (w najlepszym przypadku) czy zycie (w najgorszym). rownie dobrze mogli przygotowac koktajle molotowa (poniekad przeciez legalne, bo mogli je zrobic) – w przypadku takich zamieszek nawet skuteczniejsze na policje niz kule, ktore zatrzymalyby sie na kamizelkach.


@Ed:

Każdy ma swoje statystyki:

http://www.pulpless.com/gunclock/noframedex.html
http://www.gunsandcrime.org/dgufreq.html
http://www.guncite.com/gun_control_gcdguse.html

I dyskusje na ten temat można ciągnąć latami. Tu nie chodzi o statystki – chodzi o to, aby potencjalna ofiara miała lepsze narzędzia do obrony. Obierając jej te narzędzia staje się po stronie bandytów. Koniec kropka.

Jak uważasz, że broń palna jest nieskuteczna w obronie, to jej nie używaj. Ja mogę mieć na ten temat inne zdanie i chciałbym móc korzystać z tego narzędzia.

Ciekawe, że ta sama broń staje się bardzo skuteczna w rękach policjantów i ochroniarzy. Oni w cudowny sposób zawsze strzelają pierwsi i nigdy nie chybiają.

Poza tym, nie jest zadaniem rządu propagowanie jakiejkolwiek kultury, czy też zakazywanie jej.

A gdzie w Warszawie można postrzelać do rzutków?


Libertarianie często powtarzają że „nie zakazami a edukacją”. Więc może zamiast zwiększać zagrożenie (poprzez rozdawanie broni), to trzeba wyedukować przestępców ? Że to co robią jest złe :) Tak samo jak tych co chcą mieć broń trzeba edukować że broń to nie jest magiczna różdżka. Być może również potrzebujesz odpowiedniej edukacji, zamiast broni.
Masz kolekcję noży które ze sobą nosisz. Jesteś lepiej uzbrojony niż znaczna większość osób.

A w Warszawie są co najmniej 4 strzelnice (google :) ).


Uzbrojona i stawiająca opór ofiara to jest właśnie dobra „edukacja” bandyty. Bo taka forma edukacji najczęściej do nich trafia (nomen omen).

Broń to nie magiczna różdżka, to po prostu bardzo skuteczne narzędzie do obrony. Nie na darmo stosuje je policja i agencje ochrony. Chyba że ktoś zapomniał ich poinformować, że mają magiczne różdżki.

Nóż noszę jeden.

Nie odpowiedziałeś na pytanie, gdzie można w Warszawie postrzelać do rzutków? Bo, że są strzelnice to wiem.


Tak, broń jest zła i bla bla… Maciek już podał inne statystyki. A szaleńcowi w Belgii, wystarczył nóż czy coś tam ostrego – zabrońcie posiadania, używania, handlu (niepotrzebne skreślić) tego narzędzia. A co najlepsze nikt z dorosłych go nie powstrzymał. Bo nie miał czym.


„Jestem bezbronny w starciu praktycznie z dowolnym przeciwnikiem – brak umiejętności i predyspozycji fizycznych – co mnie szczerze martwi.”

I dlatego chcesz, żeby potencjalny napastnik mógł sobie kupić broń, przeciw której będziesz jeszcze bardziej bezbronny? Ciekawa logika. Chyba że jesteś jednym z tych naiwniaków, którym się wydaje, że uzbrojony bandyta grzecznie ich poinformuje o zamiarze ataku zanim wyjmie broń. Niestety, bandyci tak głupi nie są.

„Nie bardzo rozumiem dlaczego mój komfort, ma być mnie ważny od Twojego dobrego samopoczucia?”

Jeśli znasz sposób, żeby broń trafiała tylko do porządnych i odpowiedzialnych ludzi, zdrowych na umyśle i kontrolujących swoje czyny, chętnie się z tym sposobem zapoznam. Jeśli nie znasz, to wybacz, ale Twój komfort niespecjalnie mnie obchodzi. Równie dobrze możesz powiedzieć, że do komfortu potrzebujesz czołgu i wyrzutni rakiet, bo taki jesteś przewrażliwiony. Chciałbyś wolnego handlu takim sprzętem, czy raczej jesteś zwolennikiem potwornie totalitarnego zakazu?

„Dla mnie możliwość skutecznej obrony jest warta więcej niż potencjalne zagrożenie ze strony szaleńców, które i tak zawsze będzie istnieć.”

Innymi słowy, wolałbyś się znaleźć z pistoletem na ulicy w Bagdadzie czy Kabulu, niż bez pistoletu w Warszawie czy Krakowie. Twoja logika robi się coraz ciekawsza.

„Podobnie z jazdą samochodem – nie rezygnuję z niej, choć tam szaleńców co niemiara. To jest cena swobody, którą wielu z nas chętnie płaci (kilkadziesiąt osób tygodniowo nawet życiem).”

Samochody są „trochę” bardziej potrzebne do życia niż broń, więc analogia mocno chybiona.

„Poza tym, ten wpis jest o strzelaniu do rzutków, a nie zabijaniu ludzi. Taka rekreacja.”

Przecież strzelać do rzutków możesz do woli. Jedź na strzelnicę i się baw ile chcesz.

„chodzi o to, aby potencjalna ofiara miała lepsze narzędzia do obrony. Obierając jej te narzędzia staje się po stronie bandytów.”

Chodzi o to, aby potencjalny napastnik nie miał lepszych narzędzi do ataku. Dając mu te narzędzia staje się po stronie bandytów.


„I dlatego chcesz, żeby potencjalny napastnik mógł sobie kupić broń, przeciw której będziesz jeszcze bardziej bezbronny? Ciekawa logika.”

1. Bandyci wobec mnie są już uzbrojeni: w przewagę fizyczną i psychiczną, w noże, pałki, bejsbole, no i w broń palną, posiadaną nielegalnie. Taki mają fach i nie potrzeba im do tego pozwolenia.

Fakt, że będzie dostępna legalnie broń, nie zmienia ich sytuacji tak, jak zmienia dramatycznie sytuację potencjalnych ofiar.

2. Broń w rękach potencjalnych ofiar nie oznacza, że będą zawsze w stanie obronić się przed niespodziewanym atakiem.

Tak jest i teraz, więc obecna sytuacja nie jest wcale lepsza. Broń w rękach praworządnych obywateli oznacza, że bandyta nie będzie mógł bezkarnie w obecności innych dokonywać zbrodni – teraz mu nic nie grozi, bo świadkowie są równie bezbronni jak ofiara.

O ile sam nie byłem ofiarą, ale byłem wielokrotnie świadkiem agresji i nie mogłem zrobić nic, poza próbą zadzwonienia na policję (no i pizzę, aby przekonać się kto przyjedzie pierwszy). To jest jeden z istotniejszych elementów pojawiający się w momencie uzbrojenia potencjalnych ofiar i świadków.

„Innymi słowy, wolałbyś się znaleźć z pistoletem na ulicy w Bagdadzie czy Kabulu, niż bez pistoletu w Warszawie czy Krakowie. Twoja logika robi się coraz ciekawsza.”

1. „innymi słowy” – to jest Twoja interpretacja, a nie moje słowa. Nie mogę dyskutować z tym, czego nie powiedziałem, a co sobie tam wymyśliłeś.

2. Wolę mieć pistolet w Warszawie niż go nie mieć.

„Samochody są “trochę” bardziej potrzebne do życia niż broń, więc analogia mocno chybiona.”

Znów Twoja opinia, której można przeciwstawić inne, tak samo uprawnione. Ja znam takich, którym samochody są zupełnie niepotrzebne do życia.

Ba, łatwo udowodnić przecież, że bez samochodów ludzie będą żyć, więc wcale do życia nie są potrzebne.

„Jeśli znasz sposób, żeby broń trafiała tylko do porządnych i odpowiedzialnych ludzi, zdrowych na umyśle i kontrolujących swoje czyny, chętnie się z tym sposobem zapoznam. Jeśli nie znasz, to wybacz, ale Twój komfort niespecjalnie mnie obchodzi.”

Podobnie jak mnie niespecjalnie obchodzi Twój komfort. Co to za argument?

Nie istnieje taki sposób, który zapewni, że tylko porządni dostaną broń, jak i nie ma takiego sposobu, aby tylko odpowiedzialni jeździli samochodami. Nie ma też sposobu, aby podpalacza nie mogli kupić zapałek. Nie da się zadekretować powszechnej szczęśliwości, niezależnie jak się będziemy starać.

„Chodzi o to, aby potencjalny napastnik nie miał lepszych narzędzi do ataku. Dając mu te narzędzia staje się po stronie bandytów.”

Jak widać, że rozumiesz fundamentalnej sprawy - brak prawa do skutecznej samoobrony (przy użyciu broni palnej) jest stawaniem po stronie bandytów. Nie da się tego zinterpretować inaczej, choćbyś nie wiem jak próbował.

Jest po prostu ułatwianiem im życia. Zapewnia, że ofiary i świadkowie nie będą mogli się skutecznie bronić.

Bandyci, z definicji, nie przejmują się zakazami i nie oczekują przyzwolenia. Nie potrzebują legalnej broni, aby jej użyć. Ba, nie potrzebują nawet broni palnej, aby dokonywać aktów agresji – już są wyposażeni w lepsze narządzia ataku. Mają gdzieś prawo, które aktów agresji przecież wyraźnie zakazuje. Naiwnością jest wiara, że czekają na legalne przyzwolenie i tylko prawo ich powstrzymuje.


>> I dlatego chcesz, żeby potencjalny napastnik mógł sobie kupić broń, przeciw której będziesz jeszcze bardziej bezbronny? Ciekawa logika. Chyba że jesteś jednym z tych naiwniaków, którym się wydaje, że uzbrojony bandyta grzecznie ich poinformuje o zamiarze ataku zanim wyjmie broń. Niestety, bandyci tak głupi nie są.

@ cichy fragles; nie wiem czy jesteś całkowitym kretynem czy tylko zwykłym trollem a może pracownikiem służb który po prostu odwala swoją robotę (dez)informacyjną i mu się niezbyt chce wysilać. Argumenty tego typu były wałkowane juz setki razy (a na tm blogu – dziesiątki).

BANDYTA NIE POTRZEBUJE POZWOLENIA NA BROŃ. On już ją ma.

inne twoje „argumenty” są w podobnym stylu.
Jak dla mnie EOT.
Kasowałbym komentarze takich ormowców, są gorsi niż namolni e-sprzedawcy viagry.


Co do strzelania do rzutków: jest np. strzelnica na Bielanach i strzelnica w Rembertowie… Las, otwarta przestrzeń, są i tarcze i rzutki.

@Ted: ton twoich wypowiedzi ustawia cię na samym końcu bardzo długiej kolejki chętnych do posiadania broni. Nie boję się bandytów którzy będą chcieli mnie postraszyć bronią, tylko takich kozaków/bohaterów jak Ty którzy będą używać broni jako argumentu w dyskusji. A porównaniem wszystkich wokół do zomo/ormo zajmuje się już jedna partia oszołomomów. Nie wiem czy jesteś trolem czy może ich zwolennikiem.

Maciek, jeżeli tak bardzo czujesz się zagrożony, to kup pistolet gazowy (tani, średnio skuteczny) lub pistolet-paralizator (drogi, wysoce skuteczny). Ten drugi jest nawet skuteczniejszy od broni palnej bo powali każdego bysia, podczas gdy broń palna (przy postrzale w ręke/nogę/ramię itd) tylko rozzłości napastnika który odda. Do obydwu nie potrzebujesz pozwolenia.
No chyba że koniecznie lubisz rozwalać ludziom czerepy i ew. stanowić zagrożenie dla osób postronnych, to wtedy faktycznie nic się na to nie poradzi (ew. poradzić może wizyta u specjalisty).


Tu nie chodzi o to, czy czuję się zagrożony i jakie półśrodki mogę zastosować, ale o ogólną zasadę, która rozbraja ofiary i faworyzuje bandytów.

Oczywiście mogę stosować półśrodki, ale to są jedynie półśrodki – policja i żołnierze nie stosują w przypadku prawdziwego zagrożenia pistoletów gazowych i paralizatorów, ale broń palną, bo ona jest najskuteczniejsza.

I chęć posiadania tej broni nie oznacza, że chcę natychmiast wszystkich pozabijać – użycie broni w samoobronie niekoniecznie nawet oznacza oddanie strzału. Chodzi o to, że mogę mieć narzędzie, które w sytuacji drastycznej zapewni mi skuteczną obronę. W przypadku zagrożenia życia, oznacza to skuteczne obalenie przeciwnika, tak aby nie mógł się podnieść (czasem już wcale), a nie szczypanie go prądem w nadziei, że się zmęczy. A gdy przeciwników jest 2, to którego mam razić prądem?

To są jedynie półśrodki, które mają mi dać fałszywe poczucie bezpieczeństwa, ale wciąż stawiają mnie na przegranej pozycji z liczniejszym, silniejszym i bardziej zdeterminowanym przeciwnikiem.

A teraz taki eksperyment myślowy – pomyśl, że bliska Ci osoba zostaje zaatakowana przez 2 napastników z bardzo złymi zamiarami (porwanie, gwałt i pozbawienie życia). Czy chciałbyś bronić jej:

  1. Telefonem na 997/112?
  2. Gołymi rękami?
  3. Miotaczem gazu?
  4. Pałką?
  5. Jednostrzałowym paralizatorem (taserem)?
  6. Bronią palną?

„Bandyci wobec mnie są już uzbrojeni: w przewagę fizyczną i psychiczną, w noże, pałki, bejsbole, no i w broń palną, posiadaną nielegalnie. Taki mają fach i nie potrzeba im do tego pozwolenia.”

Co nie znaczy, że należy im ułatwiać uzbrojenie się jeszcze bardziej.

„Fakt, że będzie dostępna legalnie broń, nie zmienia ich sytuacji tak, jak zmienia dramatycznie sytuację potencjalnych ofiar.”

Zmienia jak najbardziej. Z bronią palną można napadać ludzi bez porównania skuteczniej niż bez niej. Przed nożem czy kijem można się obronić lub uciec, przed pistoletem można co najwyżej prosić o litość.

„Broń w rękach praworządnych obywateli oznacza, że bandyta nie będzie mógł bezkarnie w obecności innych dokonywać zbrodni”

Gdyby tak było, Amerykanie dawno by zapomnieli, co to bandytyzm. A wiedzą o tym lepiej od nas, choć mają ponoć najlepszą policję na świecie, a tamtejsze sądy skazują od ręki na wieloletnie więzienie. Jak to jest, że wspaniałe amerykańskie państwo ma większy problem z pospolitą przestępczością niż nieudolne państwo polskie?

„O ile sam nie byłem ofiarą, ale byłem wielokrotnie świadkiem agresji i nie mogłem zrobić nic, poza próbą zadzwonienia na policję (no i pizzę, aby przekonać się kto przyjedzie pierwszy). To jest jeden z istotniejszych elementów pojawiający się w momencie uzbrojenia potencjalnych ofiar i świadków.”

A gdybyś miał broń, ale i bandyci by ją mieli, byłbyś odważniejszy, tak? Już to widzę. A gdyby bandyta przystawił ofierze pistolet do głowy to dalej byś się stawiał? Dorośnij, bo życie to nie Pulp Fiction.

„Nie mogę dyskutować z tym, czego nie powiedziałem, a co sobie tam wymyśliłeś.”

Nie wymyśliłem, tylko wyciągnąłem logiczny wniosek z Twoich słów.

„Wolę mieć pistolet w Warszawie niż go nie mieć.”

Ja też wolę mieć pistolet niż go nie mieć, ale jeszcze bardziej wolę, żeby bandyta – czy choćby dresiarz z naprzeciwka – go nie miał. Bezpieczeństwo nie może się opierać na równowadze strachu, bo ta równowaga jest mocno chwiejna.

„Znów Twoja opinia, której można przeciwstawić inne, tak samo uprawnione. Ja znam takich, którym samochody są zupełnie niepotrzebne do życia.”

Cóż, ja znam takich, którym i mózg wydaje się niepotrzebny do życia, ale nie rozciągam tego na całe społeczeństwo. Dla zdecydowanej większości samochody są bardziej potrzebne niż broń i nie jest to moja opinia, tylko obiektywny fakt, którego nie podważysz. Chyba że znasz państwo (prawdziwe, nie jakąś wysepkę na Pacyfiku), w którym zakazano posiadania samochodów i nie wpłynęło to znacząco na życie w nim.

„Nie istnieje taki sposób, który zapewni, że tylko porządni dostaną broń, jak i nie ma takiego sposobu, aby tylko odpowiedzialni jeździli samochodami. Nie ma też sposobu, aby podpalacza nie mogli kupić zapałek. Nie da się zadekretować powszechnej szczęśliwości, niezależnie jak się będziemy starać.”

Co nie oznacza, że należy porzucić wszelkie starania i pozwolić na wszystko. Pytam po raz kolejny – czy popierasz wolny handel czołgami, bombami i innym tego typu sprzętem?

„Jak widać, że rozumiesz fundamentalnej sprawy – brak prawa do skutecznej samoobrony (przy użyciu broni palnej) jest stawaniem po stronie bandytów. Nie da się tego zinterpretować inaczej, choćbyś nie wiem jak próbował.”

Ależ oczywiście, że się da, już to zrobiłem i mogę zrobić ponownie: Popieranie prawa do skutecznego ataku (przy użyciu broni palnej) jest stawaniem po stronie bandytów. Jest po prostu ułatwianiem im życia. Zapewnia, że ofiary i świadkowie nie będą mogli się skutecznie bronić.

„Bandyci, z definicji, nie przejmują się zakazami i nie oczekują przyzwolenia. Nie potrzebują legalnej broni, aby jej użyć. Ba, nie potrzebują nawet broni palnej, aby dokonywać aktów agresji – już są wyposażeni w lepsze narządzia ataku. Mają gdzieś prawo, które aktów agresji przecież wyraźnie zakazuje. Naiwnością jest wiara, że czekają na legalne przyzwolenie i tylko prawo ich powstrzymuje.”

Wszystko fajnie, tylko praktyka jakoś nie chce przystawać do tej teorii – dziwnym trafem w Polsce tylko parę procent napadów odbywa się przy użyciu broni palnej, a w USA zdecydowana większość. I jeszcze dziwniejszym trafem w Polsce napady dużo rzadziej kończą się zranieniem lub zabiciem ofiary niż w USA. Wybacz, ale Twoje dążenie do amerykańskich standardów w tej kwestii niespecjalnie mi się podoba.


„Społeczeństwo, które będzie sprzedawać odrobinę wolności za odrobinę porządku, utraci obie te zalety, na obie bowiem nie zasługuje.” – Tomasz Jefferson


„Ależ oczywiście, że się da, już to zrobiłem i mogę zrobić ponownie: Popieranie prawa do skutecznego ataku (przy użyciu broni palnej) jest stawaniem po stronie bandytów. Jest po prostu ułatwianiem im życia. Zapewnia, że ofiary i świadkowie nie będą mogli się skutecznie bronić.”

Jak na deklaratywnego zwolennika logicznego myślenia, masz z nim spore kłopoty.

Zaiste dziwną logiką jest teza, że ludzie, którzy z definicji nie przejmują się prawem, przejmują się jednym z zakazów. Zakaz posiadania narzędzi do skutecznej samoobrony dotyczy wyłącznie ofiar – tylko one go przestrzegają.

Zwolennicy tego zakazu chcą, aby ofiary były wciąż bezbronne, a ci którzy i tak tego i innych praw nie przestrzegają mieli ułatwioną robotę. Fakt, że broń nie jest dostępna praworządnym ludziom, nie zmienia wiele w przypadku przestępcy – dla niego broń jest dostępna, jeśli tylko zechce.

Bandyci mogą korzystać i korzystają w Polsce z całej gamy broni – jak trzeba, nawet z broni palnej (525 razy w 2008) i czy materiałów wybuchowych (39 razy), choć nie są przecież dozwolone. Że też nie słuchają ci bandyci. Oczywiście znacznie częściej korzystają z niebezpiecznego narzędzia (3757 razy), przed którym większość z nas jest równie bezbronna.

Możesz się oszukiwać ile chcesz, ale stajesz po stronie bandytów, ułatwiając im atak na bezbronne ofiary. Oczywiście, możesz łudzić się, że zostaniesz zaatakowany jedynie niebezpiecznym narzędziem, ale Tobie do obrony pozostanie niewiele możliwości. Jeśli Cię to uspokaja, to okay, ale ja chcę mieć lepsze możliwości w tej kwestii.

„Wszystko fajnie, tylko praktyka jakoś nie chce przystawać do tej teorii – dziwnym trafem w Polsce tylko parę procent napadów odbywa się przy użyciu broni palnej, a w USA zdecydowana większość.”

Po pierwsze USA to nie jest homogeniczny twór, w którym wszyscy mordują się na ulicach z posiadanej broni palnej. Gdybyś zadał sobie trud i zbadał temat, wiedziałbyś zapewne więcej. Koncentracja i eskalacja przemocy nie jest powiązana z dostępnością broni palnej – decyduje o niej wiele innych czynników.

Jeśli chcemy już posługiwać się przykładem USA, to weźmy stan Vermont, który ma najliberalniejsze prawa dotyczące posiadania broni palnej, a jeśli chodzi o przestępczość jest na 49 pozycji z 50, a o zabójstwa na 47 pozycji. A Vermont to pod względem broni oaza wolności, która nie mieści Ci się w głowie – każdy, kto nie został pozbawiony tego prawa, może posiadać broń bez jakiekolwiek zezwolenia. Z drugiej strony mamy District Columbia, gdzie posiadanie broni jest ściśle zabronione, a jest to jedno z najgorętszych pod względem przestępczości miejsc w USA (nie dziwne, skoro tam zbiera się najgorszy element – politycy).

Na koniec tej jałowej dyskusji – tak, nie ma nic przeciwko handlowi czołgami i bombami.


Ja nie twierdzę, że przestępcy się przejmują zakazem. Twierdzę jednak, że „trochę” im on utrudnia zdobycie broni i dzięki temu tylko nieliczni ją mają, podczas gdy w kraju wolności za oceanem jest to podstawowe wyposażenie bandziora. Możesz oczywiście twierdzić, że Twoja wolność jest ważniejsza niż bezpieczeństwo, ale powiedz to wprost, zamiast opowiadać bajeczki, że każdy polski bandyta ma broń, a nikt uczciwy jej mieć nie może.

Co do USA – oczywiście nie twierdzę, że dostępność broni to jedyna przyczyna wysokiej przestępczości. Twierdzę, że ma w tym spory udział, a wyjątki od reguły zawsze się znajdą.

„Na koniec tej jałowej dyskusji – tak, nie ma nic przeciwko handlowi czołgami i bombami.”

I to jest to, czego chciałem – ostateczny dowód, że ktoś taki jak Ty zdecydowanie dostępu do broni mieć nie powinien, jako człowiek nieodpowiedzialny i pozbawiony wyobraźni. Dziękuję.


„Możesz oczywiście twierdzić, że Twoja wolność jest ważniejsza niż bezpieczeństwo, ale powiedz to wprost, zamiast opowiadać bajeczki, że każdy polski bandyta ma broń, a nikt uczciwy jej mieć nie może.”

Wobec mnie praktycznie każdy bandyta, który zdecyduje się mnie napaść, jest uzbrojony. W moim przypadku wystarczą pięści – mam zerowe doświadczenie w bójkach i zerowe szanse na skuteczną obronę. Ludzie, którzy napadają innych zazwyczaj polegają na swojej przewadze fizycznej i/lub na niebezpiecznym narzędziu z bronią włącznie. Podobną tezę mogę śmiało postawić w stosunku do 99+% kobiet w Polsce – wobec nich każdy bandyta jest uzbrojony. To nie jest bajeczka, to fakt.

„to jest to, czego chciałem – ostateczny dowód, że ktoś taki jak Ty zdecydowanie dostępu do broni mieć nie powinien, jako człowiek nieodpowiedzialny i pozbawiony wyobraźni. Dziękuję.”

Po pierwsze, jest to tzw. strawman argument (atak na chochoła, czy sofizmat rozszerzenia). Usiłujesz „wygrać” dyskusję atakują mnie jako pozbawionego wyobraźni i nieodpowiedzialnego, co nie znajduje potwierdzenia w faktach.

Moje poglądy na handel czołgami mają się nijak do dyskusji o broni do samoobrony, to po pierwsze. Sytuacja, gdy broń palna dostępna, a czołgi nie też Cię nie interesuje, więc przenoszenie i „wygrywanie” jej na płaszczyźnie czołgów nic nie zmienia – nie o tym dyskutujemy.

Nie masz pojęcia o mojej wyobraźni, to po drugie. Potrafię sobie wyobrażać wiele rzeczy, sądząc po Twoich wypowiedziach, chyba więcej niż Ty. Umiem wychodzić poza utarte schematy myślenia.

Przykładowo, jeśli jutro zniesiono by zakaz handlu czołgami, jak oceniasz szansę, że nielubiący Cię sąsiad nabędzie taki i zaatakuje Cię znienacka? Zmieni się coś w Twojej sytuacji? Umiesz sobie to wyobrazić? Naprawdę przeraża Cię taka wizja? Naprawdę ulicę zaroją się od czołgów? Zapanuje chaos?

Po trzecie, odpowiedzialnym można być jedynie za siebie i swoje działania. Nie możesz być odpowiedzialnym za innych globalnie. Zakaz posiadania broni nie jest przykładem brania odpowiedzialności za innych, bo należałoby też ponosić konsekwencji ich działań – takie jest znaczenie tego słowa.

http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=odpowiedzialny

Co to za stwierdzenie: „Jestem odpowiedzialny i nie chcę, abym ja i inni posiadali broń (poza bandytami, których ten zakaz nie obowiązuje”? Weźmiesz odpowiedzialność za tych, którzy zakaz łamią?

Jeśli jestem zwolennikiem wolności, nie oznacza, że jestem przeciwnikiem ponoszenia odpowiedzialności. Wprost przeciwnie.


Trzeba powiedzieć o jeszcze jednej kwestii. Mianowicie broń palna w przypadku morderstw i przestępstw, jest wyjątkowo „brudnym” narzędziem.

Wiem, że wyobrażamy sobie przestępce zgodnie z kanonami filmowymi, który jawi się nam jako psychopata, furiat i świr, który za nic ma analizę swoich czynów. Ale jest to gówno prawda, gdyż każda istota rozumna na tym świecie, kalkuluje ryzyko potencjalnych zysków i strat. Głodny tygrys przecież nie rzuci się na słonia, gdyż mógłby nie przeżyć takiej konfrontacji. Tak samo przestępca wybierze ofiarę nieuzbrojoną, bo do tego determinuje go najsilniejszy instynkt w przyrodzie- instynkt przeżycia!

I tutaj też, nasuwa się podstawowe pytanie: Jaki skończony kretyn, dokonywałby przestępstwa z legalnie zakupionej broni? Przecież namierzenie osoby na którą broń była zarejestrowana, zajmuje laboratorium balistycznemu kilka minut.
Nawet jeśli niema obowiązku rejestrowania broni, albo broń została zakupiona na lewo, to i tak można zebrać olbrzymią ilość informacji z miejsca zbrodni o rodzaju broni, miejscu wbiciu iglicy- co pozwala potem zidentyfikować serię gnata i dojść do mordercy. Już nie wspominając o prochu który zostaje na rękach i odgłosie wystrzału.
Wybacz, ale ja jednak wolałbym wbić komuś nóż, niż bawić się w rewolwerowca. Ilość śladów, które zostawia broń palna jest zbyt wielka!

Tutaj widzę ripostę zwolennika gun ban:
-”A co z masakrami w szkołach USA? Przecież człowiek, który planuje dokonać rzezi ma gdzieś czy go złapią, bo pod koniec swojego aktu zniszczenia i tak popełnia samobójstwo”
Odpowiedz jest prosta:

Jednostka socjopatyczna u której zawodzi wspomniany wyżej instynkt przeżycia, jest niezwykle groźna niezależnie od tego jaką broń posiada.

Przykładem może może być Belgia, gdzie szaleniec zadźgał kilkadziesiąt przedszkolaków, albo Japonia w której dochodziło parę razy do masakr przy pomocy katany. Tutaj warto wspomnieć także, że największa masakra w szkole USA nie była przeprowadzona przy pomocy broni palnej- o nie! W Bath School użyto ładunków wybuchowych w wyniku czego 45 dzieci zginęło, a 58 zostało rannych. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, jak łatwo można dokonać w domu syntezy chociażby ANFO- i to przy pomocy ogólnodostępnych składników…

I tutaj nasuwa się kolejne pytanie: czemu akurat szkoły i kampusy są wybierane na miejsca zbrodni, gdzie obowiązuje federalna ustawa gun control i gdzie bardzo restrykcyjnie traktowane jest wejście z bronią? Czemu nigdy nie było strzelaniny na targach broni?
Nasuwa się tylko jedno spostrzeżenie: Nawet szaleniec kalkuluje swoje działania i jest nastawiony na maksymalizację zysków, kosztem strat.

W Virginia Tech przed dokonaniem masakry w depozycie, było ponad 200sztuk broni, zostawionej przez osoby wschodzące na teren kampusu! Czy Cho Seung-hui odważyłby w ogóle oddać strzały do studentów i wykładowców wiedząc, że są uzbrojeni? Czy byłoby aż 33 zastrzelonych, gdyby mieli się czym bronić?

Rozbrajając społeczeństwo, dokonuje się czynu po prostu amoralnego! Niemożna zrównywać wszystkich poziomem prawnym, do poziomu socjopaty czy przestępcy- ci ZAWSZE stanowią promil ogółu. Niemożna także odbierać elementarnego prawa każdego człowieka, do skutecznej samoobrony większości, przed tym promilem…


To jest właśnie to co wcześniej nazwałem „kulturą broni”. W ilu krajach są masakry… Dlaczego ciągle się powtarzają i dlaczego ciągle w tych samych krajach. Co kraj to obyczaj. Każdy ma swoją kulturę. Związana jest ona z historią danego kraju, poglądem ludzi na wiele spraw, zamożnością, przyzwyczajeniami itp itd…

Piotrze, masakry są dokonywane przez ludzi którzy nie myślą o konsekwencjach. Tym bardziej nie będą myśleć o tym czy mają broń rejestrowaną czy nie. Użyją tego do czego mają łatwy dostęp lub tego co jest wg nich skuteczne.

Co do statystyk… W 2008 było 460 zabójstw (nie jest podane ile z nich było z udziałem broni palnej – ale zgaduje że mała część). Wystarczy tą liczbę porównać do zabójstw w krajach bardziej liberalnie patrzących na posiadanie broni. A także wystarczy porównać to do liczby osób mieszkających w Polsce (40mln). Teraz kilka pytań retorycznych:
- Gdyby dać swobodę w kupowaniu broni, to kto się zaopatrzy w nią w pierwszej kolejności ?
- Czy spadnie liczba zabójstw czy wzrośnie ?
- Czy poczucie „wolności” kilku osób jest ważniejsze od życia kilkuset ?


„Wobec mnie praktycznie każdy bandyta, który zdecyduje się mnie napaść, jest uzbrojony. W moim przypadku wystarczą pięści – mam zerowe doświadczenie w bójkach i zerowe szanse na skuteczną obronę. Ludzie, którzy napadają innych zazwyczaj polegają na swojej przewadze fizycznej i/lub na niebezpiecznym narzędziu z bronią włącznie. Podobną tezę mogę śmiało postawić w stosunku do 99+% kobiet w Polsce – wobec nich każdy bandyta jest uzbrojony.”

Ale nie w broń palną, a to spora różnica. Jak już zwracałem uwagę, przed napastnikiem z nożem możesz uciec bądź spróbować obrony, a w przypadku napastnika z pistoletem jesteś praktycznie w stu procentach bezradny. I nie ma znaczenia, czy sam masz broń czy nie, bo i tak nie zdążysz jej wyciągnąć i strzelić, zanim napastnik to zrobi. Ktoś tu już wspominał, że w USA tylko 2% strzałów oddają ofiary, a 98% napastnicy. To już nawet próbując prostego kopa w czułe miejsce masz dużo więcej niż 2% szans na sukces.

„Po pierwsze, jest to tzw. strawman argument (atak na chochoła, czy sofizmat rozszerzenia).”

Atak na chochoła to zupełnie co innego. Nie używaj pojęć, których nie rozumiesz.

„Usiłujesz “wygrać” dyskusję atakują mnie jako pozbawionego wyobraźni i nieodpowiedzialnego”

Niczego nie usiłuję, to była tylko uwaga na marginesie.

„Przykładowo, jeśli jutro zniesiono by zakaz handlu czołgami, jak oceniasz szansę, że nielubiący Cię sąsiad nabędzie taki i zaatakuje Cię znienacka?”

Zapewne niewielkie. Ale znakomicie by wzrosła szansa, że jakiś odpowiednio bogaty psychol kupi sobie wielką zabawkę i przejedzie się nią przez moje miasto, strzelając na prawo i lewo, żeby znaleźć się na pierwszych stronach gazet. Znakomicie by też wzrosła szansa, że jeszcze bogatszy psychol (albo jakaś mafia) kupi sobie kilkanaście czołgów i spróbuje przeprowadzić zamach stanu. Owszem, jedno i drugie nadal będzie średnio prawdopodobne, ale w skali kraju psycholi jest wystarczająco dużo, żeby prędzej czy później coś podobnego się zdarzyło. A czołgi to i tak pikuś w porównaniu z bombami, które w wolnym handlu byłyby cudownym wprost prezentem dla psychopatów i terrorystów. A Ty takie pomysły popierasz i jeszcze się uważasz za odpowiedzialnego człowieka z wyobraźnią. Cóż, mogę tylko pogratulować dobrego samopoczucia. Co zaś do wyobraźni, to musisz ją mieć bardzo ubogą albo wypaczoną przez ideologię, jeśli nie dostrzegasz tych niewesołych konsekwencji pomysłu, który poparłeś.


@ed – prosze – pokaz mi statystyki, w ktorych pokazane jest w ilu przypadkach zabojstw uzyta zostala legalnie zakupiona bron – bo to nas przeciez interesuje – prawda? legalny dostep do broni dla obywateli ma zwiekszyc ponoc ilosc zabojstw z tejze zakupionej broni – moglbys rzucic jakimis faktami w ilu procentach wypadkow zostala uzyta legalnie zakupiona i zarejestrowana bron? bo „zgaduje ze mala czesc”.

podobnie w przypadku osob dokonujacych masakr. masz jakis dowod czy tak sobie strzelasz korzystajac ze swojej wiedzy odnosnie psychologii czlowieka? bo mi „sie wydaje”, ze kazdy kalkuluje ryzyko – nawet samobojcy nie leca na oslep, byle gdzie, ze nie obchodzi ich czy zabija jednego czy 100 osob. po pierwsze – szalencow takich (idacych z zamiarem wlasnej smierci) jest stosunkowo niewielu, ale i oni kalkuluja – zapewniam cie, ze nawet takiemu maniakowi bardzo zalezy, aby nie zostal zastrzelony przez pierwsza osobe, ktora spotka. dlatego wybieraja miejsca, w ktorych jest duzo ludzi i to ludzi, ktorzy sa bezbronni. cos w rodzaju „zgine, ale wezme ich wszystkich ze soba”.

maciek podaje ogrom faktow i statystyk niejednokrotnie na tym blogu – swietny przyklad z kilku komentarzy powyzej – stan z liberalnym dostepem do broni – mala przestepczosc, stan z bezwglednym zakazem posiadania broni – duza przestepczosc. ale do was nie dociera – dla was USA jest zle, bo w telewizji mowia, ze ciagle do siebie strzelaja i na filmach tez pokazuja, wiec pewnie tak jest.

odpowiadajac na twoje pytania.
1. na pewno bossowie mafii, bo na czarnym rynku to taki maly wybor i trzeba gotowka placic, a tutaj sobie kupi na karte kredytowa i dostanie punkty biedronki. tak naprawde kupi niewiele osob – na pewno nie pierwszy szary kowalski, bo zauwaz, jak stosunkowo niewiele osob jest swiadomych zagrozenia i inwestuje w dostepne (mierne bo mierne, ale jedyne) srodki bezpieczenstwa. za to kupia na pewno osoby, ktore do tej pory musieli isc na policje i przekonywac panow policjantow, ze serie telefonow z pogrozkami i dobrze prosperujaca firma jednak jest wazna przeslanka do posiadania broni.
2. ciezko powiedziec. najprostrza logika podpowiada, ze przy wiekszej ilosci broni, powinna wzrosnac. z drugiej jednak strony tak samo mowi sie w mediach o brutalnych grach, a jednak przestepczosc (zwlaszcza w wykonaniu nieletnich) systematycznie spada. podobnie wzrost ilosci nozy nie powoduje wzrostu ilosci przestepstw z ich wykorzystaniem. podawane byly na blogu statystki z jednego ze stanow, w ktorym co prawda nie tyle zwiekszono dostep do broni, ale uchylono nakaz noszenia jej na widoku – wynikiem czego przestepczosc spadla. bandyci jak juz nieraz wspominalismy – kalkuluja ryzyko. jezeli nie sa pewni czy ta mila staruszka czasem nie wyciagnie gnata z torebki, nawet nie w momencie ataku, ale kiedy beda uciekac lub (wiem, ze w polsce sasiad to przede wszystkim wrog, wiec ciezko sie to czyta) tez nie zostana ustrzeleni lub obezwladnieni przez innego przechodnia. zabojstwo to powazne przestepstwo – malo ktory bandyta zdecyduje sie na nie, biorac pod uwage potencjalny zysk z atakowanego. teraz, kiedy obywatel jest mocno ograniczany przez prawo pod wzgledem prawa do samoobrony, bandyta moze uzyc jakiegokolwiek narzedzia – jako straszaka. gdyby rzeczywiscie musieli uzyc broni – czy mowa tutaj o miesniach czy nozach – znacznie mniej z nich decydowaloby sie na napady – dla kilkudziesieciu czy nawet kilkuset zlotych z napadu, nie warto isc na 25 lat do dozywocia. tym mniej oplacalny staje sie napad, kiedy ta kara podstakuje do kary smierci z broni ofiary lub osoby postronnej.

3. czy falszywe poczucie bezpieczenstwa dla kilku osob jest wazniejsze od realnej szansy na obrone dla kilku innych?


@Cichy: ale ty uzywasz rozumu? czy tak niekoniecznie? moze taki prosty przyklad:

bandyta ma nastepujace narzedzia napadu: miesnie (zapewne wieksze od twoich), wszelkiego rodzaju palki, noze, siekiery, bron krotka, dluga, granaty, bomby domowej roboty oraz przewage liczebna

obywatel ma nastepujace narzedzia obrony: miesnie (przewaznie mniejsze niz napastnik), palka, noz (ale tez trzeba miec sie na bacznosci, zeby nie przekroczyc obrony koniecznej), kiepsko dzialajace gazy, paralizator

z ta poprawka, ze wszystko co widzisz po stronie obywatela jest dostepne bandycie, tylko dziwnym trafem jest marginalnie przez nich uzywane. wiesz dlaczego? bo sa nieskuteczne! bandyci maja lepsze i pewniejsze zabawki niz jakis gaz pieprzowy, do ktorego mozesz sie przyzwyczaic i ktorym musisz umiejetnie psiuknac czy paralizator, ktorym sobie mozesz porazic co najwyzej jedna osobe, kiedy 2 pozostale (zasada 2n+1 w przypadku formowania grupek bandytow) zlapia cie i wyjasnia za pomoca wszelkich dostepnych im srodkow, ze to byla zla decyzja.
jezeli jednak uwazasz, ze zdarzysz ich wszystkich kopnac w jaja i uciec, zanim zrobia ci kuku swoim bogatym arsenalem, to zycze ci powodzenia!

co do czolgow, to pokazuje, jacy strasznie przestraszeni jestescie – nie zwolennicy dostepu do broni, ktorzy na chlodno kalkuluja niebezpieczenstwo, plusy i minusy posiadania broni, patrza na doswiadczenia innych miejsc na swiecie, gdzie dostep do broni jest bardziej/mniej liberalny (moze byc mniej?). dla was za to – jak bedzie mozna kupic, to ktos kupi – na pewno psychol, szaleniec, przyjedzie mi pod dom i walnie z odlamkowego.
juz widze palikota, jak to kupuje czolg, kilkadziesiat pociskow i obwiesza go legalnie zakupionymi bombami, aby bylo o nim glosno. albo bossa mafii, ktory idzie do salonu czolgow i kupuje czolg, po czym jedzie do urzedu miasta i go na siebie rejestruje. ba – jeszcze zamawia tablice rejestracyjna „B0 SS MAFII”.
co do bomb – latwo zrobic takie bardzo skuteczne domowej roboty – pan boss mafii nie pojdzie do sklepu i nie kupi 10 granatow, ktore potem wrzuci do lokalu konkurencji, zeby potem zapukala do niego policja z pytaniem czy to jego podpis widnieje pod faktura ze sklepu z bronia.

co do wyobrazni – to wlasnie wy macie ja strasznie ograniczona widzac tylko negatywne konsekwencje liberalizacji dostepu do broni. na zasadzie „bron jest fe”, a kiedy podaje wam sie przyklady (chociazby najprostrze policji czy wojska) czy przyklady pozytywnych wynikow liberalizacji dostepu do broni, zakrywacie uszy, zamykacie oczy i slychac tylko „lalalala – nic nie szlysze! – lalalala – bron jest zla, a ja cie nie slucham”


shw: polska ma jeden z najniższych poziomów użycia broni na całym świecie (generalnie kraje post-komunistyczne tak mają) i wprowadzenie większej ilości na rynek, tej statystyki nie poprawi. Może ją tylko pogorszyć. Żeby o tym pomyśleć potrzeba naprawdę minimum wyobraźni. Ale jeśli się jej ma mało to faktycznie najłatwiej innym zarzucić że jej nie mają. To tak jakby komuś kto myśli w 5 wymiarach zarzucić że widzi tylko 2, no bo samemu 3 pozostałych się nie jest w stanie zobaczyć :)

Ja widzę jeden pozytywny przykład wprowadzenia broni. Ci co ją kupią, wcześniej czy później się nawzajem wystrzelają. Trzeba tylko przesiedzieć i przeczekać. W innym wypadku ci co broni nie chcą będą zmuszeni ją kupić, żeby się bronić przed tymi co ją mają. Na tym będzie więc polegać wolność. Na braku wyboru.


Cichy, człowieku z wyobraźnia i logicznie myślący – widzę że jakoś tam korzystasz z internetu, chociaż dość wybiórczo, wiec zmącę twój spokój – w tym kraju możesz w tej chwili legalnie nabyć czołg. Stary, bo stary, pozbawiony możliwości strzelania (nie wiem na ile skutecznie, wiem że w zestawie są nawet karabiny teoretycznie też niestrzelające), ale wyjechać nim i taranem narobić szkód i ofiar by się dało myślę więcej niż w kampusie, szkole, żłobku (niepotrzebne skreślić). I co? Jeszcze prywatny czołg nikogo u nas nie zabił. Musi to być dla ciebie szok. Tyle w off-topie czołgowym.


@shw

„wszystko co widzisz po stronie obywatela jest dostepne bandycie, tylko dziwnym trafem jest marginalnie przez nich uzywane. wiesz dlaczego? bo sa nieskuteczne!”

Nonsens. Pałki i noże (o samych mięśniach nie wspominając) to najczęściej używane przez polskich bandytów narzędzia. To właśnie broń palna, granaty czy bomby są marginesem. Nie wiem jak Ty, ale ja wolę, żeby tak pozostało.

„bandyci maja lepsze i pewniejsze zabawki niz jakis gaz pieprzowy, do ktorego mozesz sie przyzwyczaic i ktorym musisz umiejetnie psiuknac czy paralizator, ktorym sobie mozesz porazic co najwyzej jedna osobe, kiedy 2 pozostale (zasada 2n+1 w przypadku formowania grupek bandytow) zlapia cie i wyjasnia za pomoca wszelkich dostepnych im srodkow, ze to byla zla decyzja.”

Jeśli bandytów jest trzech, to nie mam z nimi szans niezależnie od narzędzi – no chyba że ja mam pistolet, a oni nie, ale to sytuacja bardzo mało prawdopodobna, jeśli zalegalizujemy handel bronią.

„jezeli jednak uwazasz, ze zdarzysz ich wszystkich kopnac w jaja i uciec, zanim zrobia ci kuku swoim bogatym arsenalem, to zycze ci powodzenia!”

Cóż, ja też Ci życzę powodzenia, jeśli uważasz, że zdążysz zastrzelić trzech uzbrojonych bandytów, zanim sam dostaniesz kulkę. Takie rzeczy to tylko w filmach…

„co do czolgow, to pokazuje, jacy strasznie przestraszeni jestescie – nie zwolennicy dostepu do broni, ktorzy na chlodno kalkuluja niebezpieczenstwo, plusy i minusy posiadania broni, patrza na doswiadczenia innych miejsc na swiecie, gdzie dostep do broni jest bardziej/mniej liberalny (moze byc mniej?). dla was za to – jak bedzie mozna kupic, to ktos kupi – na pewno psychol, szaleniec, przyjedzie mi pod dom i walnie z odlamkowego.”

To nie strach, to zdrowy rozsądek, którego niektórym „wolnościowcom” brakuje. Wolność handlu czołgami i bombami jest zwykłemu obywatelowi absolutnie do niczego niepotrzebna, a zagrożenia z niej płynące zbyt duże i realne, by przymknąć na nie oko. Psycholi jest może niewielu, ale w tym cały problem, że wystarczy jeden na milion, żebyśmy regularnie słyszeli o masakrach.

„co do bomb – latwo zrobic takie bardzo skuteczne domowej roboty”

Nie wiem czy łatwo, ale na pewno bez porównania trudniej, niż pójść do sklepu i kupić. A ja jakoś wolę, żeby potencjalny zamachowiec musiał się trochę namęczyć (przy okazji ryzykując, że bomba wybuchnie mu w rękach podczas konstruowania, bo coś pokręcił), niż dostać zabawkę na tacy wraz z instrukcją obsługi. Nie mam zamiaru ułatwiać psycholom życia. Tych najbardziej zdeterminowanych pewnie żadne przeszkody nie powstrzymają, ale wielu na tej „prostej budowie bomby w domu” polegnie, a to już spory plus.

„co do wyobrazni – to wlasnie wy macie ja strasznie ograniczona widzac tylko negatywne konsekwencje liberalizacji dostepu do broni.”

Niestety, ale ich przewaga nad pozytywami jest miażdżąca. Dwuprocentowa szansa, że to ja strzelę pierwszy, ani trochę mi nie rekompensuje kilkakrotnie większej szansy, że ktoś mnie napadnie. Nie mówiąc o zylion razy większej szansie, że ktoś nakupi amunicji i pójdzie mordować ludzi, bo mu odbiło. Pozytywy są głównie teoretyczne, a negatywy nader wymierne. Bilans aż nadto jednoznaczny.


jak dla mnie koniec tematu, bo widac, ze podawanie faktow, liczb, przykladow nie ma szans w starciu z waszymi wyobrazeniami i „zdrowym rozsadkiem”. to wy bardziej wiecie co ludziom potrzeba i co ludzie robia i robiliby z bronia, a nawet jak w wielu miejscach na swiecie jest inaczej, to nie patrzmy na to, bo to zupelnie inna kultura – u nas jakby tylko ludziom dac bron (tzn. taka palna, nie mowimy przeciez o morderczych samochodach, nozach, siekierach itp. legalnie dostepnych narzedziach mordu), to lataliby po ulicach i do siebie strzelali. przeciez tak jest w zlej ameryce – maja bron i codziennie sie napadaja i zabijaja – na dowod wystarczy telewizor i jakikolwiek film amerykanski!

nie chce mi sie tego wszystkiego powtarzac, wyszukiwac coraz to nowych przykladow demonstrujacych dzialanie liberalizacji lub wprowadzania zakazow posiadania broni, bo to i tak jak grochem o sciane – bardziej liczy sie dla was przeczucie i „logiczna konsekwencja” nie poparta jakimikolwiek dowodami.

nawet juz logika nie przemawia lub nie jestescie jej w stanie zrozumiec (powtorze po raz ostatni, bo widze, ze np. cichy fragles nie bardzo wytezyl mozg, zeby przeczytac ze zrozumieniem) – bandyci nie uzywaja miotaczy gazu czy paralizatorow, ktore sa ostatnia deska ratunku pozostawiona obywatelom, bo sa nieskuteczne – wola pipierdolic komus z palki czy rzucic sie na ofiare grupowo, bo co im zrobi? psiuknie gazem [bo bron gazowa tez na pozwolenie]? jak ma szczescie popiesci jednego z napastnikow paralizatorem (podczas gdy 2 pozostalich wyrwa mu go z reki, skoro juz sa na wyciagniecie reki ofiary i skopia go za tak glupia decyzje)?
jezeli ja mam bron i napastnik ma bron skierowana w moim kierunku (powiedzmy ze mnie zaskoczyl) i jestesmy w okolicy jedynymi ludzmi – moj pech – zrobi mi to co mial zrobic w sytuacji kiedy ja mialbym co najwyzej taser, a on cokolwiek innego – od brygady, po bron palna. nic sie nie zmienia.
powiedzmy jednak, ze ktorekolwiek z wymienionych zalozen nie jest prawda. a to nie jestesmy sami, a to bandzor nie jest uzbrojony (wiesz – nie kazdy kto cie napada chce cie zabic – znaczaca wiekszosc chce cie nastraszyc – co przychodzi im bardzo latwo, kiedy nie masz sie jak skutecznie obronic) lub ma bron z nizszej polki niz ty (bo a to biedny, a to ma inny powod, zeby startowac z nozem a nie od razu z bronia warta dobre „pare” zlotych) – wtedy nagle masz o niebo wieksze szanse na odparcie ataku.
w przypadku aktualnie dostepnych mozliwosci w obydwu przypadkach nie masz zadnych szans.
tak wiec – z jednej strony twoje szanse zawsze wynosza 0, w drugim wiecej niz zero. to chyba lepiej – nie? lepiej jak cie nawet okradna w 9 na 10 przypadkow, niz w 10 na 10. pomijajac juz fakt, ze jako bonus w tym 1 przypadku otrzymujemy przestepce za kratami.

a na koniec powiedz mi – masz ogromnego pecha i wpadaja do ciebie zbiry z bronia – potencjalnie sytuacja bez szans – przeciez cie zaskoczyli – musialbys miec niebywala wprawe, zeby wyciagnac bron, strzelic do nich i ujsc z zyciem. lecz co jezeli postanowili, ze najpierw zgwalca na twoich oczach zone, a potem ja zamorduja i na koncu ciebie. naprawde nie chcialbys w tym momencie miec nawet tego cienia szans, aby chociaz twoja zona wyszla z tego zywa (bo zalozmy juz, ze w momencie, kiedy zaczalbys do nich strzelac, oni tez by cie zastrzelili)? jak dla mnie – wieksza szansa – nawet jezeli jest to ulamek procenta jest zawsze lepsza od zadnej szansy.


Dodaj swój komentarz

Connect with Facebook

* - pola wymagane. Adres e-mail nie będzie upubliczniony.

Dozwolone tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

Jeśli komentarz nie ukaże się pod wpisem, to oznacza, że został zatrzymany do moderacji.

  • RSS
  • Twitter
  • Soup.io
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Picasa
  • Flickr
  • Vimeo