Pasy w Trybunale

Trybunał Konstytucyjny zajmie się kwestią legalności obowiązku zapinania pasów w samochodach. Nie oczekuję pozytywnego rozstrzygnięcia, bo TK to dość elastyczny twór, który często orzeka w zgodzie z bliżej nieokreślonym interesem ogółu, czyli najczęściej jak zawieje wiatr historii. A i sama konstytucja to nadęty zlepek bzdur, więc można ją naginać dowolnie i olewaćm gdy zajdzie potrzeba, jak robi się chyba z każdą obecnie konstytucją na świecie.

A w samym temacie, przytoczę zdanie mojego przyjaciela z USA, który tak podsumował tamtejsze podejście motocyklistów do jazdy w kasku: jak kto sobie ceni łeb, to taki zakłada na niego kask. Słusznie, jego sprawa, czy chce sobie czachę rozwalić. Z pasami jest podobnie – jak ktoś nie ceni sobie życia i zdrowia, ani swoich pasażerów, to niech się nie zapina. Ja się zapinam.

Natomiast objęcie tej czynności obowiązkiem jest niczym innym, a dobitnym przykładem tego, że państwo nie uznaje nas za ludzi wolnych, ale za swoich niewolników. I nie pomoże argumentacja o kosztach leczenia itp. bo to też wymysł naszego państwa, który podobnie jak przymus zapinania pasów, należałoby znieść.

I obserwując debaty na ten temat, widzę jak wielu ludziom trudno jest zrozumieć, że można pochwalać jeżdżenie w pasach, a jednocześnie być przeciwnikiem przymusu ich zapinania. Jedno naprawdę nie wynika z drugiego. Na zakończenie znakomity filmik w temacie, z którego także nie wynika, że powinien być przymus:


Komentarze (10)

Przymus zapinania pasów przyczynił się do tego że koncerny samochodowe musiały zacząć je instalować. Na początku nie było tego obowiązku i ludzie wręcz kupowali samochody bez tych pasów bo dzięki temu „byli wolni”, a samochody były przy okazji tańsze.
To że dzisiaj możesz zapiąć pasy to głównie dzięki odgórnym nakazom :)
Innym odgórnym nakazom zawdzięczamy poduszki powietrzne i foteliki dla dzieci. W tym drugim przypadku dzieci nie mogą czuć „wolności”. Jeśli rodzic jest głupi to dziecko ginie.
Gdyby nie było tych nakazów to samochód z pasami i poduszką byłby w klasie Exclusive i nikt by tego nie miał. Koncern samochodowy nie miałby żadnego interesu aby w to inwestować.

Tego rodzaju przymusy to dość „śliski” temat. Jeśli ktoś je kwestionuje to musi też zakwestionować płacenie podatków i ubezpieczenie zdrowotne. Przecież też są obowiązkowe. A ja nie zamierzam płacić za leczenie idioty jeżdżącego bez kasku czy bez pasów.


Znam dziewczynę, która przeżyła wypadek samochodowy bo nie miała zapiętych pasów. Jej brat nie przeżył, pasy zapiął. Ci, którzy nakazują zapinać pasy i karzą za niezapinanie to pieprzone szuje mające na rękach krew tych wszystkich, którzy zginęli bo mieli zapięte pasy. Ja pasów nie zapinam bo nie zamierzam być żałosną marionetką nędznych pasożytów zwanych politykami, którzy pasy zapinać nakazują.


Ale poduszki i inne mechanizmy bezpieczeństwa nie są obowiązkowe, a jednak producenci wyposażają w nie swoje samochody. Dlaczego?

Poza tym, nie można uchronić dzieci przed głupotą rodziców – inaczej niż poprzez nacjonalizację dzieci (który to temat krąży wciąż wokół nas pod hasłem – wszystkie dzieci są nasze).

Im bardziej odbieramy ludziom odpowiedzialność, tym bardziej stają się nieodpowiedzialni. Jeśli państwo będzie aspirowało do zapewnienia wszystkim bezpieczeństwa, to i tam mu się nie uda, a po pewnym czasie wyrosną pokolenia nieodpowiedzialnych i bezmyślnych ludzi. Trzeba odwrócić ten trend.


Ale ktoś „wolny” się uszkodzi, a potem się budzi zoperowany za pieniądze zapinających pasy. Nie robi to na własną odpowiedzialność.


A jak uszkodzi się „niewolnik” w pasach, to za jego leczenie płacą ci, którzy w pasach nie jeżdżą, bo taki mamy system.

Ale tak naprawdę, nie sposób ustalić w tym chorym system kto za kogo płaci i raczej nie jest to argument za rozwojem niewolnictwa. A raczej, niestety, jest, ale nie chcę, aby niewolnictwo wspierane taką argumentacją się rozwijało. Bo pozwoli naprawdę na wymyślenie olbrzymiej ilości nakazów i obowiązków w imię bezpieczeństwa i zdrowia tych, którzy są lekkomyślni i nieodpowiedzialni.


Do trybunału powinny trafić nie pasy ale obowiązek jazdy na światłach – przepis PRZECIWSKUTECZNY, który spowodował zwiększenie liczby wypadków.


Powiem więcej: od kiedy trzeba jeździć na światłach, wzrosło dramatycznie globalne ocieplenie czego dowodem są powodzie. Mamy przez nie też niż demograficzny.
A nie przyszło ci do głowy że jest więcej wypadków dlatego że jest więcej samochodów i coraz więcej młodych nimi jeździ ?
Polska to nie California. U nas większość dni w roku jest pochmurnych, deszczowych, szarych, z niską widocznością. W Szwecji ten przepis jest od 30 lat i rocznie ginie w wypadkach 400 osób. W Polsce ginie 6tyś rocznie i jeszcze niby z powodu świateł liczba ta rośnie ? Wolne żarty. W Polsce nie ma po prostu kultury jazdy. Brak umiejętności i poczucie „wolności” : Stać mnie na samochód więc jestem zajeb… i mogę robić co mi się podoba.
A skoro już przy Szwecji… tam jest „prohibicja” i alkohol jest nie tylko trudno kupić ale też jest drogi. Czy ma to związek z 400 ofiarami na drodze i niską przestępczością ? Nieeee… nie możliwe… cóż… co kraj to obyczaj.


>>A nie przyszło ci do głowy że jest więcej wypadków dlatego że jest więcej samochodów i coraz więcej młodych nimi jeździ ?

Tja. Gwałtowny skok w ciągu roku. Poczytaj sobie statystyki a potem sie wymądrzaj.
Jest oczywiście pochmurno i deszczowo. W związku z tym należałoby chodzić w kaloszach i obowiązkowo nosić parasol a także zaświadczenie o szczepieniu przeciw grypie.
Przez takich pożytecznych idiotów świat wkrótce stanie się jakimś koszmarnym ogrodem zoologicznym.


Statystyki ? Proszę bardzo (za http://www.policja.pl): w Polsce jest 60tyś wypadków rocznie. W Niemczech 400tyś. Skąd taka różnica ? Sam sobie dopowiedz. Przecież mają lepsze drogi. Lepsze samochody. Nie muszą jeździć na światłach dziennych. Nie mają tylu „durnych” przepisów. Mogą jeździć szybciej. Mogą jeździć na większych promilach. Mają miasta w których nie ma znaków drogowych.
Co ciekawe mimo tak dużej ilości wypadków, to ilość wypadków śmiertelnych jest taka sama jak w Polsce – ok 6tyś.
Co jest więc mają takiego że jest tyle wypadków ? Więcej samochodów ? Nieeee… nie możliwe… jestem pewien że wyskoczysz z jakąś własną świetną teorią.
Kolejne statystyki ? We Francji i Hiszpani wprowadzono drakońskie kary za nie przestrzeganie przepisów, zaostrzono same przepisy. Wszyscy narzekali a teraz mają najniższą ilość wypadków oraz zabitych w przeliczeniu na mieszkańca. A nie dawno mieli tak samo źle jak w Polsce.

To wszystko statystyki. Ale nie ma to jak przyczepić się do świateł, doszukiwać się zmowy żarówkowej i płakać nad „niewolnictwem”. Wszystkiemu winne są przepisy, a nie durni kierowcy. Przecież kierowców mamy pierwszej klasy.


> Przecież kierowców mamy pierwszej klasy.

I będziemy mieć coraz lepszych dopóki nie zaczną brać odpowiedzialności za swoje czyny. Krajów nie ma co porównywać, różne historie, kultury, obyczajowości, zero analogii. Ale dopóki kierowca nie będzie widział ile kosztuje posprzątanie po wypadku nic się nie zmieni, nie łudź się. A przepisy które chwalisz sprawiają że rośnie armia mend żywiących się nimi, biurokratów i specjalistów od niczego.

Vabank 2 niedawno był w telewizji, jest tam scena jak straż pożarna gasi pożar i na odchodne zostawia facetowi rachunek. Lata 30-te w Polsce. Myślisz że wzywano by dziś co i rusz straż po kota albo pranie na drzewie gdyby trzeba było za nią płacić? Wnioski sam wyciągnij.


Dodaj swój komentarz

Connect with Facebook

* - pola wymagane. Adres e-mail nie będzie upubliczniony.

  • RSS
  • Twitter
  • Soup.io
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Picasa
  • Flickr
  • Vimeo