Było o szybkim składaniu T-shirta, a poniżej eleganckie składanie koszul:
Właśnie minęło od 25 lat wydania epokowego dzieła science fiction, czyli „Neuromancera” Williama Gibsona. Ja książkę przeczyłem gdzieś tuż po wydaniu jej w Polsce, czyli około 1992 roku, więc niewiele z niej pamiętam, poza tym, że była świetna. Dziś, dzięki lekturze artykułu, który analizuje technologiczne nowinki opisane w książce i porównuje je z aktualną rzeczywistością, mogłem przypomnieć sobie trochę tę znakomitą książkę. Sama lektura streszczenia na Wikipedii uświadomiła mi, że to świetna fabuła osadzona w niezmiernie ciekawej rzeczywistości i warto będzie kiedyś znów ją przeczytać, gdy za parę lat uporam się z moją, wciąż rosnącą, kupką. Aha, i znakomite zdanie otwierające powieść:
The sky above the port was the color of television, tuned to a dead channel.
Trybunał Konstytucyjny zajmie się kwestią legalności obowiązku zapinania pasów w samochodach. Nie oczekuję pozytywnego rozstrzygnięcia, bo TK to dość elastyczny twór, który często orzeka w zgodzie z bliżej nieokreślonym interesem ogółu, czyli najczęściej jak zawieje wiatr historii. A i sama konstytucja to nadęty zlepek bzdur, więc można ją naginać dowolnie i olewaćm gdy zajdzie potrzeba, jak robi się chyba z każdą obecnie konstytucją na świecie.
A w samym temacie, przytoczę zdanie mojego przyjaciela z USA, który tak podsumował tamtejsze podejście motocyklistów do jazdy w kasku: jak kto sobie ceni łeb, to taki zakłada na niego kask. Słusznie, jego sprawa, czy chce sobie czachę rozwalić. Z pasami jest podobnie – jak ktoś nie ceni sobie życia i zdrowia, ani swoich pasażerów, to niech się nie zapina. Ja się zapinam.
Natomiast objęcie tej czynności obowiązkiem jest niczym innym, a dobitnym przykładem tego, że państwo nie uznaje nas za ludzi wolnych, ale za swoich niewolników. I nie pomoże argumentacja o kosztach leczenia itp. bo to też wymysł naszego państwa, który podobnie jak przymus zapinania pasów, należałoby znieść.
I obserwując debaty na ten temat, widzę jak wielu ludziom trudno jest zrozumieć, że można pochwalać jeżdżenie w pasach, a jednocześnie być przeciwnikiem przymusu ich zapinania. Jedno naprawdę nie wynika z drugiego. Na zakończenie znakomity filmik w temacie, z którego także nie wynika, że powinien być przymus:
















