W sobotę odwiedziłem Muzeum Powstania Warszawskiego. Zdecydowanie najlepsze i najciekawsze muzeum jakie w życiu miałem okazję odwiedzić (nie było ich zbyt wiele, to inny fakt). Świetny design, znakomite pomysły i z pewnością warte więcej niż te 5 złotych, które płacimy tytułem wstępu. A i tematyka warta uwagi.
Można w nim obejrzeć takie paszporty z danymi biometrycznymi – czyli kenkarty z odciskami palców – w które wtedy okupant wyposażał obywateli GG, aby ich jeszcze lepiej i skuteczniej chronić przed bandytami i terrorystami z AK. Metody i argumentacja jak dziś, choć przecież zawsze chodzi o to, aby w razie potrzeby zaliczyć kogoś do grupy terrorystów, a potem łatwiej go złapać i wykończyć.
Miliony dają się złapać na argumentację o ich własnym bezpieczeństwie. Pewnie, aby w razie czego, można było łatwo i bezpiecznie wywieźć ich do przyszłościowych koncłagrów czy innych gett. A za co? Zawsze znajdzie się powód: a to rasizm, a to homofobia, a to brak zrozumienia dla sprawiedliwości społecznej, albo inne myślozbrodnie. Oczywiście jeszcze nie teraz, najpierw trzeba nas wszystkich wyposażyć w te biometryczne kolczyki, przyzwyczaić do wszechobecnych kontroli „bezpieczeństwa”, a potem już będzie łatwiej. Wszakże dla naszego bezpieczeństwa zostaliśmy rozbrojeni i nie będziemy stawiać oporu – historia daje nam dobitne przykłady cierpień bezbronnych.

















Ktoś się jeszcze dziwi porównaniom obecnego systemu do faszyzmu, uzywanym przez JKM?
PS. polecam – jakże a propos – to: http://unicorn.ricoroco.com/nucleo/index.php?itemid=559
PS2. notka Twoja i Unicorna znalazły się wspólnie w jednym miejscu – http://skocz.pl/polecatolep
Przypomina mi się stary dowcip o Jasiu, któremu wszystko się z d… kojarzy. Bez urazy, ale jest pewna nieuchwytna granica między troską o prywatność, a paranoją. A ten wpis raczej ją przekracza.
Tak, a gwiazdy Davida na rękawach to były tylko takie ozdoby. I kto był przeciw, ten paranoik.
Jasne. A kto twierdzi, że dzisiejsza sytuacja „trochę” się różni od hitlerowskiej okupacji, ten pewnie ciemny lud i naiwniak. Bo przecież każdy prawdziwy „wolnościowiec” wie, że od paszportów do obozów koncentracyjnych tylko jeden malutki kroczek. Ja bym jednak doradzał czasem odrobinę umiaru – choćby po to, żeby nie obrażać ofiar nazizmu takim nonsensownym porównywaniem się do nich. Znaj proporcją, mocium panie.
> Przypomina mi się stary dowcip o Jasiu, któremu wszystko się z d… kojarzy.
Mi się przypomina powiedzenie że „czas trwania minuty zależy od tego po której stronie drzwi od kibla się znajdujemy”
Mi tam mogą wszczepić bio-ustrojstwo chociażby i w d… jeżeli dzięki temu będę mógł pójść po zakupy do supermarketu i wyjść z zakupami bez stania w kolejce przy kasie, wejść do kina bez stania w kolejce, a jak mnie szlag trafi to karetka przyjedzie zanim zadzwonię na pogotowie.
Niestety na razie muszę być w tym niewolniczym systemie opierającym się na szpiegowanych kartach płatniczych z ryzykiem pojawienia się żylaków od stania w kolejkach. Muszę też codziennie stresować się tym czy akurat dzisiaj mnie szlag nie trafi i czy mnie, biednego padawana, overlordowie zdąrzą uratować (bo muszą jeszcze mieć czas na to żeby na podstawie Kenkarty/Dowodu osobistego sprawdzić czy jestem ubezpieczony w ZUSie ).
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
@Cichy Fragles:
Ja wiem, „wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę.” Biometryczne paszporty w wykonaniu III Rzeszy były niedobre, ale w wykonaniu UE (czy nawet umiłowanej nam RP) to samo dobre lekarstwo. Taka dawka w sam raz.
Jak tam sobie chcesz, możesz sobie usprawiedliwiać swoje zniewolenia dowolnymi argumentami. Ja nie muszę.
Cel jest zawsze ten sam – oznaczyć, zniewolić, a jak zajdzie potrzeba uwięzić i zabić. Nie po to się ludzi znakuje i rozbraja, aby im od tego wolności przybyło.
To, że obecnie panujące nam reżimy stosują podobne metody jak przeszłe reżimy totalitarne, nie oznacza, że te metody stały się teraz koszerne. Teraz tak kulturalniej, ale jak trzeba, to potrafią nieźle pognębić. Tutaj państwa niewiele się zmieniły.
#ed:
Oczywiście, każdy jest panem swojego losu (w założeniu) i może sobie dać wszczepić co tam chce i gdzie chce. To się właśnie nazywa wolność.
Wolność polega na tym, że wolny człowiek może się sprzedać na niewolnika. Ed właśnie wybrał tą możliwość.
@Miasik
Niczego nie usprawiedliwiam. Domagam się tylko zachowania umiaru i zdrowego rozsądku w krytyce. Co innego mówić „paszporty biometryczne są be”, a co innego porównywać je z kenkartami i straszyć totalitaryzmem, jakby ten był tuż za progiem. Daj tu jeszcze zdjęcie policjanta pałującego huligana i postrasz, że jak nie zabierzemy policji prawa do używania przemocy, to zaraz będziemy mieli masakrę jak na Tiananmen, bo przecież policja istnieje tylko po to, żeby nas gnębić w imieniu państwa. Co się będziesz hamować, jak po bandzie to po bandzie. A kto ma zastrzeżenia, ten wróg wolności i zapluty karzeł reakcji.
Ale to jest moja opinia – ja uważam, że paszport biometryczny niczym nie różni się od kenkarty – i mam do takiej opinii prawo. To, że komuś wydawać się to przesadą, mało mnie obchodzi, co najwyżej mogę dziwić się, że nie zauważa tych podobieństw. Ba, współczesny paszport biometryczny (jeszcze z RFID) to gorzej niż kenkarta, bo trudniej go będzie podrobić w partyzantce.
Naprawdę nie muszę trzymać się jakiejś nieokreślonej linii „umiaru”. To są moje poglądy i opinie, póki co, jeszcze mogę je głosić. Na dodatek, ja uważam, że takie opinie są bardziej zdroworozsądkowe niż uważanie, że to przesada i nic się nie dzieje. Dokładnie o to im chodzi.
A zdanie o policji mam generalnie niezbyt dobre. Dzięki niej jestem bezbronny i zdany na ich łaskę – to dlaczego mam ich lubić? Na dodatek to funkcjonariusze państwowi i państwu służą, a nie mnie.
@Cichy Fragles
> bo przecież policja istnieje tylko po to, żeby nas gnębić w imieniu państwa.
W ponad 90% tak jest. Obecnie policja bardziej chroni pospolitych bandytów przed linczem niż ich ofiary. A przede wszystkim chroni rządzącą swołocz, rozzuchwalonych urzędasów, głupie biurwy, urzędasów państwowych i cały ten chory złodziejski system błogosławiony przez Kościół Katolicki.
@Miasik
„Ale to jest moja opinia – ja uważam, że paszport biometryczny niczym nie różni się od kenkarty – i mam do takiej opinii prawo.”
A czy ja mówię, że nie masz? Ja tylko wyrażam odmienną opinię, do której tak samo mam prawo.
„Na dodatek, ja uważam, że takie opinie są bardziej zdroworozsądkowe niż uważanie, że to przesada i nic się nie dzieje. Dokładnie o to im chodzi.”
Nie chciałbym się czepiać, ale to ulubiona śpiewka wszystkich paranoików.
> Wolność polega na tym, że wolny człowiek może się sprzedać na niewolnika. Ed właśnie wybrał tą możliwość.
Widzisz, mi generalnie wisi kto jak mnie klasyfikuje. Jestem wolny bo czuje się wolny.
Nie przeszkadza wam że macie imię i nazwisko ?
Od urodzenia jesteście zaklasyfikowani i oznaczeni. To już nie wielki krok do kenkarty.
Krzysio mogę ci mówić grzesiek ?
Albo Cymbał. Bo ja jakoś taki dyskomfort czuje że mi KAŻESZ na siebie mówić Krzysio
Jakoś moja wolność na tym cierpi.
@Ed:
Mnie przeszkadza, że mam zarejestrowane przez państwo imię i nazwisko. I to państwo decyduje, czy mogę go zmienić, czy nie. W tej kwestii jestem jego niewolnikiem. Każdy powinien mieć prawo identyfikować się jak tam chce i państwu nic do tego. To jest krok do kenkarty, a jakże.
Możesz mówić na Krysia jak tam sobie chcesz, najwyżej Twój komunikat do niego trafi, albo inni nie będą wiedzieć o kim mówisz, ale to Twój problem komunikacyjny, a nie Krzysia.
@Cichy Fragles:
„A czy ja mówię, że nie masz? Ja tylko wyrażam odmienną opinię, do której tak samo mam prawo.”
Spójrz na swój pierwszy komentarz, aby zobaczyć, że krytykujesz moją opinię, w zasadzie jej radykalizm, a wyraziłeś swojej. Wynika z niego, że masz inny pogląd niż ja, ale już nie wynika jaki…
„Nie chciałbym się czepiać, ale to ulubiona śpiewka wszystkich paranoików.”
Jak powiedział Tomasz Jefferson – „Ceną wolności jest wieczne czuwanie”, czyli gotowość do obrony tej wolności, a co za tym idzie konieczność kultywowania pewniej ilości paranoi, niezbędnej do zauważenia niebezpieczeństwa.
Na pewno kiedyś widok napisu na bramie „Arbeit macht frei” mógł niektórych nastrajać optymistycznie, ale to paranoicy mieli rację…
I widzisz… Jak rozumiem nie przeszkadza ci że ktoś cię nazywa inaczej niż ty chcesz (np. mogę cię nazywać Rympał zamiast Maciek, nie uwłaczając
. Na tej samej zasadzie działa państwo. Hipotetyczna sytuacja:
Na jakiej podstawie ? Bo skorzystałem z prawa (które uważasz że mam) że mogę cię nazywać jak chcę ?
Jeżeli chcesz do mnie przychodzić to przychodź z karteczką jako „Rympał”. Jak nie chcesz to nie przychodź. Masz wybór.
Przychodzisz do mnie i mówisz że zwiesz się Zbyszko z Bogdańca i masz sprawę do załatwienia ze mną. Ja mówię ok, masz prawo się nazywać Zbyszko ale ja cię będę nazywać Rympał z Bakelitu. Bo tak mi się podoba i takie jest moje prawo do „wolności”. Ba, nawet ci wydrukuję na drukarce taki papierek i możesz z nim do mnie przychodzić jako „Rympał z Bakelitu”. A ty mnie w tym momencie nazywasz faszystą
To co jest powyższe, uważam za kompletny absurd który tak naprawdę jest wynikiem pułapki w jaką wpadają sami wolnościowcy.
Twierdzą że każdy ma prawo wolności ale tylko wtedy gdy tylko oni z niej korzystają. Gdy kto inny z tego korzysta to jest nazywany gestapowcem.
Państwo korzysta ze swojej wolności i cię nazywa tak jak chce. Dlaczego chcesz im tą wolność odebrać ?
Państwo, czyli kto? Dlaczego nadajesz państwu (ponownie, komu konkretnie) przymioty osoby? Dlaczego uważasz, że temu bytowi, najwyraźniej w Twej opinii tożsamemu z człowiekiem, mają przysługiwać takie same prawa jak nam? Jak rozumiem państwo ma prawo do wolności od przymusu z mojej strony, ale ja jakoś takowego prawa nie mam. Dlaczego państwo ma taki przywilej? Czym sobie na niego zasłużyło?
Problem w tym, że państwo nie jest wolną jednostką, z którą mogę sobie dobrowolnie układać stosunki, a wtedy Twoje argumenty miałby sens. Wolność polega na tym, że nasze stosunki są dobrowolne i albo ugadamy się co do wzajemnego nazewnictwa (i identyfikowania się), albo nie. Z państwem nie ma dyskusji w tej kwestii, nasze stosunki nie są dobrowolne, stąd brak wolności.
Państwo to tylko nazwa… określa zbiór ludzi którzy są w posiadaniu terytorium na którym mieszkasz. Nie jest to rodzina. To ludzie którzy się umawiają raz na 4 lata „teraz to twoja ziemia”.
Ale gdybym był właścicielem i ktoś próbowałby zabrać sobie kawałek mojej ziemi to bym się wkurzył
Jeżeli chcesz korzystać z tej ziemi, to o to są nasze warunki (i tu lecą wszystkie prawa, zakazy i nakazy).
Jako liberał wiesz czym jest własność terytorialna i że każdy ma do niej prawo. W USA wejście na czyjąś posesje może grozić odstrzeleniem uszu, ale tutaj pozwalają ci mieszkać i pracować w zamian za korzyści (podatki). Pech chciał że ktoś pierwszy przed tobą uznał że obszar od Odry do Bugu to jego terytorium. Możesz się z tym pogodzić albo spróbować zabrać sobie kawałek
Chcesz renegocjować warunki korzystania z ziemi ? Możesz iść do sejmu i przedstawić swoje racje, że np. chcesz zlikwidowania dowodów osobistych. Czy się właściciele ziemscy zgodzą ? No cóż, konflikt interesu, ty wiesz swoje, sejm wie swoje… albo się dogadacie albo nie. Nie zawsze jest kompromis. Czasami ktoś przegrywa.
Myślę że możesz też samemu zrezygnować z dowodu osobistego. Po prostu przestań go używać. Ale nie oczekuj od innych że podzielą twoje zdanie. W końcu każdy ma swoją wolność wyboru. Ja wchodzę z interesy z ludźmi którzy mają dowód osobisty i takimi którzy się posługują papierkami ze stemplem NBP. Nie podoba się ? Nikt cie nie zmusza
Nie wiem czemu mam wrażenie że wolność wg ciebie to „ma być tak jak ja chcę”. Tymczasem więcej wolności prowadzi do większej ilości konfliktu interesu. Prawdziwy „wolnościowiec” nie powinien posiadać nic. Nawet koszuli na karku. Bo to że masz koszulę może ograniczyć czyjąś wolność (np. chęć oglądania twojego nagiego torsu ;p)
az sie nie chce ciebie czytac ed – to jak polemika z osoba wierzaca – ty musisz jej udowodnic, ze twoja teoria nie ma najmniejszej dziury, nie zwazajac na to, ze jego religia to jedna wielka dziura.
mylisz wolnosc z jakas forma nihilizmu. do tego argumentujesz wszystko argumentami na poziomie – jak ci sie nie podoba to spadaj z MOJEGO kraju. sek w tym, ze nie mozesz nie poslugiwac sie dowodem – dowod musisz wyrobic, albo cie do wiezienia wsadza, dowod musisz okazac, albo cie do wiezienia wsadza, nie mozesz nie poslugiwac sie „papierkami ze stemplem NBP”, bo ci panstwo nie pozwala na obrot papierkami ze swoim stemplem. ba – nawet mozesz nie moc chodzic, bez koszuli o ktorej wspomiales, bo panstwo w swoim majestacie uzna, ze szerzy to zgorszenie, jest zle dla ogolu i uraza czyjesc uczucia religijne.
a tak ogolnie to zawsze musisz byc przeciwko. naprawde myslisz, ze ludzie sa tempi i bez wiecznie czuwajacego panstwa nie potrafiliby sie dogadac, a co gorsza – mordowali na kazdym kroku?
powiedz mi jaki interes mialby czlowiek, zeby nie nazywac mnie tak, jak mu sie przedstawilem. czy legitymujesz wszystkie nowo poznane osoby, zeby potwierdzic, ze nazywaja sie tak jak mowia? czy moze mimo to i tak zwracasz sie do nich per cymbale? czy moze jedynie urzedowo nadane imie i nazwyko powstrzymuje cie od latania po ulicach i nazywania wszystkich cymbalami?
sa panstwa, w ktorych nie ma nawet koncepcji dowodu osobistego i ludzie zyja i to nawet zyja w miare dobrze. w celach identyfikacyjnych widnieja w jakichs dokumentach pod jakimis nazwiskami, ale jak im sie przestaja podobac z jakiegos powodu to ida i mowia, ze juz sie tak nie nazywaja i w razie by sie o nich ktos pytal w zwiazku z tymi dokumentami/umowami, to nazywaja sie tak. i nie trzeba wielkiej komisji, ktora stwierdzi czy moja zmiana nazwiska jest zasadna i czy nazwisko kociapyta jest obrazliwe, co zezwala laskawie na jego zmiane czy tez nie.
wolnosc (idealna) polega na tym, ze mam tyle wspolnego z kazda inna osoba, na ile chce i sie sam godze. z zalozenia z nikim nie mam i nie musze miec nic wspolnego, chyba, ze postanowie inaczej. nie ma ani jednego racjonalnego powodu, dlaczego mialoby byc inaczej.
wolnosc widac w wolnym rynku, ktory sie sypie, jak panstwo zaczyna w nim grzebac. jezeli ktos sprzedaje mi garaz i chce za niego 100 zl, to zadnemu urzednikowi nic do tego, ze ktos ma kiepski leb do interesow i sprzedaje mi garaz za 100 zl. nawet wybierajac twoj pseudo-wolnosciowy tok rozumowania – umowilem sie z panstwem (niejako – poniekad po prostu sie nie sprzeciwilem, ale pominmy ta kwestie), ze od zakupu zaplace taki i taki podatek w procentach – kupilem garaz za 100zl, podatek od zakupu nieruchomosc wynosi 10%, place podatek 10zl. co mnie obchodzi, ze urzednikowi panstwowemu w niesmak, ze zrobilem dobry interes, bo on za swoj dal 10000 i on chce dostac podatek od 10000, bo on twierdzi, ze taki garaz jest tyle wart. garaz jest wart tyle, ile osoba kupujaca jest sklonna za niego zaplacic – koniec kropka. nie zaplacilbym za niego 10000, wiec czemu mam placic podatek od 10000? i tak jest wszedzie – chce kupic dobro, ktos oferuje to dobro, jestem sklonny zaplacic tyle i tyle – nie podoba sie – ja nie kupie, a sprzedawca nie sprzeda – chyba, ze ktorys zmieni zdanie – proste. doputy dopuki nie wtraci sie panstwo (w postaci urzednika) i nie ustali np. ceny minimalnej za dobro, bo uwaza, ze za tyle to sie nie da na tym dobrze zarobic. a jak trafna jest ocena urzednika, mozna bylo posluchac w wiadomosciach kilka dni temu, kiedy to urzednicy z ZUSu kilkakrotnie odrzucali z przetargu wszystkie tansze oferty, wybierajac najdrozsza, bo im sie wydawalo, ze tamte ceny sa za niskie i sie nie da tego dobra za tyle kupic.
daj sobie robic co chcesz – na tym polega wolnosc – ale nie twierdz, ze mam spadac, z twojego kraju, jak mi sie nie podoba, ze ktos chce mi wszczepic chipa w dupe, tak jak tobie.
swoja droga smieszy mnie jak niektore osoby walcza i bronia czegos, co przyznaja, ze nawet nie jest ich (bo „panstwo” nalezy do „panstwa”, wiec jak chcesz tu mieszkac to sie dostosuj jak ja). kojarzy mi sie to z niewolnikiem na plantacji, ktory walczyl by w razie napasci za swojego pana – zastanawia mnie tylko czy to walka spowodowana wiara w dobroc swojego pana czy lekiem przed gniewem pana, kiedy odeprze atak i bedzie karal tych, ktory nie walczyli dla niego).
a co do poczucia wolnosci – ponownie – w telewizji ostatnio lecial krotki dokument o korei polnocnej. tam ludzie tez czuja sie wolni i akceptuja otaczajaca ich rzeczywistosc. nawet jej bronia z narazeniem zycia. co nie oznacza, ze sa wolni.
Nie da się odnieść do tego co piszesz bo piszesz o czymś zupełnie innym. Ja się odnosiłem tylko do dowodów osobistych. To jest dokument wg którego państwo cię rozróżnia od kogoś innego. Nic więcej. Nie ma państw bez dowodu osobistego ? Podaj ich nazwę.
ZUS ? Tak, zachowuje się durnie. Urząd Skarbowy ? Tak, zachowuje się durnie. Można je poprawić, ale muszą istnieć. Dlaczego ? Bo istnieje coś takiego jak społeczeństwo i zasady współżycia, a ty jesteś jego częścią. Kłóci się to z twoim wyobrażeniem wolności ? Trudno. Nie chcesz „spadać” z kraju ? To zostań ale nie zmieniaj innych na siłę. Na tym polega wolność ? Na zmienianiu innych na siłę ?
„Państwo” to też ludzie. Skoro „państwo” coś ci zakazuje to znaczy że to jacyś ludzie ten zakaz wymyślili. Naprawdę tak ciężko jest ci wyobrazić sobie że ludzie są różni i że nie zawsze się dogadają ? Ze mną się przecież nie możesz dogadać.
No wlasnie – nie moge – i moge przestac z toba rozmawiac w kazdym momencie i kazdy bedzie szczesliwy. problem polega na tym, ze bylbys urzednikiem, wyslalbys do mnie list wzywajac mnie na wizyte w urzedzie w srodku dnia, pod grozba kary za nie stawienie sie. przyszedlbym i odbylibysmy ta sama rozmowe co teraz – z ta roznica, ze ty bylbys „panstwo” i „panstwo chce” zebym zmienil poglady, bo „panstwo uwaza”, ze moje poglady uderzaja w pozadek i lad spoleczny. tak wiec jezeli nie zmienie swoich niebezpiecznych pogladow, to zostane umieszczony w odpowiednim osrodku, ktory pomoze mi te poglady zmienic. w takim wypadku nie moge sie z toba nie dogadac, bos ty panstwo i panstwo kaze mi tak zrobic.
a teraz popatrz na to z perspektywy lat wczesniejszych, gdzie panstwo wzywalo cie na „rozmowe” i „proponowalo” wspolprace. przeciez wtedy tak wlasnie dzialalo panstwo, takie bylo ustanowione przez niego prawo – ze masz wspolpracowac, informowac o wybranych obywatelach, w celu ochrony panstwa i spoleczenstwa. minelo troche lat i teraz sadzi sie ludzi, ktorzy – badz co badz – ugieli sie i dzialali zgodnie z obowiazujacym prawem – ze donosiciele, ze nie wykazali sie postawa obywatelska, odwaga.
powtorze – jestem zdania, ze panstwo powinno ingerowac jak najmniej w zycie czlowieka. chcesz ubezpieczyc sie w zusie – prosze bardzo. dostaniesz mniej, ale jako, ze to panstwowa firma – jest mniej prawdopodobne, ze upadnie. nie – ubezpiecz sie na starosc gdzieindziej, albo chowaj do skarpety, albo wydawaj ile chcesz, tylko nie licz na czyjas pomoc jak juz nie bedziesz mogl pracowac – twoj wybor.
urzad skarbowy – po co te 500 podatkow, roznych progow, procentow? zrobia jeden podatek, znajdzie sie sposob, zeby go obejsc (np. inwestujac w rozwoj, zamiast placenia podatku na nic), to wymysla drugi podatek, zeby potem wymyslec trzeci i czwarty. nasz system podatkowy przypomina portki, ktore zaczeli sie pruc, wiec naszywano laty. tylko ze tych lat jest juz tyle, ze nie widac spodni – same laty.
zyjemy w takim swiecie, ze podatki sa wszedzie i trzeba je placic niestety – taka ulomnosc rasy ludzkiej, ze musi miec kogos nad soba i czuc, ze ktos nad nia czuwa – tyle, ze ta „osoba” chce kupe kasy co miesiac i przy kazdym zakupie.
ponownie – jezeli bylby „wolny rynek” w rzadach i panstwach – ludzie wybieraliby „uslugodawce”, ktory oferuje najlepszy produkt w stosunku do ceny. a dzisiejsza demokracja przypomina bardziej spam – dostajesz zapewnienie, ze na danej stronie znajduje sie tania viagra i powiekszanie penisa. do tego gdzies w sasiedztwie sa fajne i chetne laski. do czasu, kiedy zaufasz reklamie i na nia klikniesz.
politycy zapewniaja wszystko, bo i tak wiedza, ze ta umowa ich nie zobowiazuje – wybierasz ich na 4 lata – jezeli panstwo nie zmieni sie przez te lata w panstwo policyjne z dnia na dzien, to ludzie zapominaja, ze pol roku temu uchwalono costam co w nich uderzylo. wystarczy troche pomydlic oczy przed wyborami, troche dobrych ustaw popisac, ktore potem i tak nie przejda i ludzie to kupia. a jak nie kupia, to sobie posiedzimy poza rzadem te 4 lata (ale nadal w sejmie, wiec przyszlosc mamy zapewniona) i za 4 lata znowu sprobujemy za pieniadze podatnikow sie troche popromowac. samonapedzajaca sie maszynka, na ktora placa wyborcy, bo wiekszosc tych politykow ma taki zawod – polityk.
juz blizej do idealu takiej szwajcarii, gdzie wladze lokalne konkuruja ze soba pod wzgledem podatkow i ich wykorzystania. a politycy jezdza tramwajami, a nie limuzynami. urzednicy pracuja i dbaja o swoje stanowiska, jak pracownicy kazdej innej firmy czy instytucji, bo jak nie to bedzie referendum i sie zmieni zasady, albo urzednika.
u nas tak nie ma – u nas panstwo ma nad toba kontrole i wladze. cos sie panstwu nie spodoba, to do wiezienia albo na bruk i tyle. urzednik nie odpowiada za swoje decyzje – z dnia na dzien mozesz komus zniszczyc zycie, bo jestes urzednik i „dbasz o interesy panstwa”. o im mniej interesow musisz dbac, o tym mniej mozesz popelnic bledow i naduzyc. zrob jedna stawke podatkowa, jedne zasady odnosnie placenia, ulg (jezeli maja byc takowe) i nie bedzie problemu. nie bedziesz musial chodzic i zebrac o interpretacje takiego a takiego przepisu, zebys w razie czego mial cokolwiek w sadze, w razie gdyby inny urzednik stwierdzil, ze ten przepis na pewno nie to oznacza.
nie znasz panstw bez dowodow osobistych? jest takie troche na zachodzie, moze nie najwieksze panstwo swiata, ale zdecydowanie znaczace. nazywa sie stany zjednoczone ameryki polnocnej, ale mogles tez spotkac sie z nazwa USA. przynajmniej na razie – bo wszyscy wiemy, ze dla dobra ogolu i walki z terroryzmem moze sie to zmienic.
poza tym: Australia, Kanada, Dania, Irlandia, India, Japonia, Nowa Zelandia, Norwegia, Wielka Brytania.
W innych panstwach dokument jest dobrowolny – Austria, Finlandia, Francja, Wegry, Islandia, Szwecja czy Szwajcaria.
Patrz – jednak da sie nie zmuszac obywateli do posiadania stosu dokumentow (za nieposiadanie ktorych w Polsce grozi kara), jezeli nie czuja potrzeby ich posiadania. nie do pomyslenia – prawda? jak oni tam funkcjonuja? skad moga wiedziec, ze jak przychodzisz i mowisz, ze nazywasz sie tak a tak, to mowisz prawde? chyba musimy zmobilizowac nasze (o zgrozo – juz teraz nie przymusowe) wojsko i wprowadzic tam nasza demokracje, na wzor stanow zjednoczonych. tylko cholera – ze stanami moze byc problem..
a teraz zadam ci pytanie – bo widze, ze bardzo lubisz, jak „panstwo” mowi ci co mozesz robic a czego nie, ile masz w tym miesiacu zaplacic haraczu, ogolnie – jezeli prawo jest bardzo restrykcyjne i daje mocnego klapsa, jezeli byles niedobrym chlopczykiem. czy uwazasz, ze na kierownicach powinny byc montowane maczety? tak zeby zmniejszyc predkosc samochodow, a co za tym idzie wypadkow. mysle, ze takie prawo by sie sprawdzilo – ludzie w trosce o polaczenie miedzy glowa a reszta ciala na pewno jezdziliby bardzo wolno, badz wcale. a jak by to sie odbilo pozytywnie na srodowisku naturalnym..
albo inny pomysl z innego fajnego kraju prawa – jezeli ty albo ktos z twojej rodziny cos przewini – kare (najlepiej ciezka) ponosicie wszyscy. przeciez nie powstrzymaliscie „przestepcy”. a popatrz jak to umacnia wiezy rodzinne, kiedy musisz kontrolowac czlonkow swojej rodziny, zeby czasem nie isc za nich na odstrzal czy do wiezienia. i policji mniej potrzeba – w koncu lepiej zapobiegac niz leczyc.