Recycling Is Bullshit

Penn i Teller rozprawiają się z konceptem recyklingu (po angielsku):

Oczywiście, zwolennik recyklingu występujący w tym filmie ma inne zdanie na ten temat i sposób przedstawienia, ale czego się spodziewać po ludziach, którzy żyją z budzenia w nas poczucia winy?


Kot i mucha

Teraz w wersji szerokoekranowej. No, no. Świetne, podobnie jak poprzednie.


P2P jest jak Borg

Informacje o sprzedaży serwisu The Pirate Bay wywołały słuszne obawy, że oznacza to upadek największego trackera i spore zmiany na arenie P2P. W dyskusji na Slashdocie znalazłem świetny komentarz, który przetłumaczony pozwolę sobie przytoczyć poniżej:

Pewnie, jak upadł Napster, to był koniec znanych nam sposobów dystrybucji plików MP3. A potem nadeszła era sposobów dystrybucji MP3 jakich jeszcze nie znaliśmy. Gdy upadło Audio Galaxy, pojawił się coś nowego. Supernova padła, Mininova powstała. Pirate Bay upadnie, pojawi się coś nowego.

P2P jest jak Borg, bez końca adaptujący się do nowych form ataku. Walisz do niego z fazera? Następny ma pole ochronne przed fazerami. Zmieniasz modulację promienia fazerów, to kolejny ma modulowane pole ochronne. Wyrwiesz mu rękę i użyjesz jej jako pały, aby zatłuc go na śmierć, to następny będzie miał silniejsze ramiona, których nie uda się wyrwać.

To jest właściwie zabawne, gdyż serwisy P2P opierają się na takiej samej dynamice popularności jak normalne produkty i usługi. Nadchodzi coś w rodzaju McDonald’s, monopolizuje rynek fastfoodów z hamburgerami i jednocześnie tłumi możliwość rozwoju potencjalnie lepszych sieci z hamburgerami. Jeśli by McDonald’s zwinął się jutro, zobaczylibyśmy wybuch innowacji i potencjalnie lepszych burgerów.

Podobna inercja działa w świecie P2P. Jeśli Napster nie zostałbny zniszczony, wciąż najprawdopodniej słuchalibyśmy marnych, poucinanych MP3 po dziś dzień. Ludzie mają tendencję do pozostawania przy tym, co działa, nawet gdy nie robi tego najlepiej. Zabij Napstera, a nagle otwiera się szeroko rynek na lepszych programów i protokołów, które mogą konkurować. Zlikwiduj jeden z nich, a pojawi się konkurencja nowej generacji. Działania RIAA to jak nie doprowadzona do końca kuracja antybiotykami, a sieci P2P są jak gronkowiec. Jeśli nie zabijesz go do końca, kiedyś wróci i zaatakuje ci twarz.

Tak więc, Pirate Bay nie żyje. Niech żyje P2P. Wiecie, że coś nowego nadchodzi.

Właśnie, właśnie. Resistance is futile (Opór jest daremny).


Good Marx, Bad Marx

Znakomity pomysł na koszulkę z serwisu Neatorama:


Wymazywanie słów

Jak donosi ten post, Amazon postanowił zrobić psikusa użytkownikom czytnika Kindle i zdalnie wymazać im jedną z zakupionych przez nich książek. Oczywiście, elegancko, ze zwrotem pieniędzy.

Może nie byłoby to tak szokujące, bo jak ktoś się godzi na DRM i kupuje sprzęt, którego do końca nie jest właścicielem, to sam sobie jest winien, ale największą ironią tego wydarzenia jest fakt, że wymazaną książką jest „1984″ George’a Orwella.


Historyczna refleksja

W sobotę odwiedziłem Muzeum Powstania Warszawskiego. Zdecydowanie najlepsze i najciekawsze muzeum jakie w życiu miałem okazję odwiedzić (nie było ich zbyt wiele, to inny fakt). Świetny design, znakomite pomysły i z pewnością warte więcej niż te 5 złotych, które płacimy tytułem wstępu. A i tematyka warta uwagi.

Można w nim obejrzeć takie paszporty z danymi biometrycznymi – czyli kenkarty z  odciskami palców – w które wtedy okupant wyposażał obywateli GG, aby ich jeszcze lepiej i skuteczniej chronić przed bandytami i terrorystami z AK. Metody i argumentacja jak dziś, choć przecież zawsze chodzi o to, aby w razie potrzeby zaliczyć kogoś do grupy terrorystów, a potem  łatwiej go złapać i wykończyć.

Miliony dają się złapać na argumentację o ich własnym bezpieczeństwie. Pewnie, aby w razie czego, można było łatwo i bezpiecznie wywieźć ich do przyszłościowych koncłagrów czy innych gett. A za co? Zawsze znajdzie się powód: a to rasizm, a to homofobia, a to brak zrozumienia dla sprawiedliwości społecznej, albo inne myślozbrodnie. Oczywiście jeszcze nie teraz, najpierw trzeba nas wszystkich wyposażyć w te biometryczne kolczyki, przyzwyczaić do wszechobecnych kontroli „bezpieczeństwa”, a potem już będzie łatwiej. Wszakże dla naszego bezpieczeństwa zostaliśmy rozbrojeni i nie będziemy stawiać oporu – historia daje nam dobitne przykłady cierpień bezbronnych.


Nie ma innej opcji

Christian Engström, świeżo upieczony europarlamentarzysta z ramienia szwedzkiej partii Partii Piratów napisał w Finacial Times tekst pod tytułem Prawa autorskie zagrażają naszej wolności online, w którym pisze tak:

By egzekwować prawa autorskie, rządy zaczynają ograniczać nasze prawo do prywatnej wzajemnej komunikacji, która nie jest przez nikogo monitorowana. Proces dzielenia się plikami zachodzi, gdy jeden człowiek wysyła plik drugiemu. Jedynym sposobem, aby próbować ograniczyć ten proceder jest monitorowanie całej komunikacji pomiędzy zwykłymi ludźmi. Mimo likwidacji serwisów typu Napster, Kazaa oraz innych sposobów wymiany plików w ciągu ostatniej dekady, objętość wymienianych plików urosła wykładniczo. Nawet gdy władze zlikwidują wszystkie inne możliwości, ludzie wciąż będą mogli przesyłać pliki chronione prawem autorskim jako załączniki w mejlach, albo poprzez sieci prywatne. Jeśli tak się stanie, czy powinniśmy dać rządom prawo monitorowania wszystkich mejli oraz dostęp do wszystkich szyfrowanych sieci prywatnych? Gdziekolwiek istnieją sposoby na prywatną komunikację, tam znajdzie się sposób na dzielenie się chronionymi utworami. Jeśli chce się powstrzymać od tego ludzi, trzeba usunąć prawo do prywatnej komunikacji. Nie ma innej opcji. Społeczeństwo musi podjąć decyzję.

To jest właśnie argument, po który sięgam ostatnio najczęściej w dyskusjach ze zwolennikami obecnego reżimu. Jakoś nie widziałem argumentacji, która potrafi pogodzić egzekwowanie monopolu autorskiego z brakiem permanentnej inwigilacji komunikacji oraz stałych rewizji wszystkich posiadanych przez nas nośników danych.

Ja sam codziennie w kieszeni noszę 10GB, a w robocze dni w torbie mam kolejne 250GB. Ile mogę wymienić plików korzystając z tych, zupełnie niewielkich i wygodnych urządzeń, niezależnie od wymiany online, która jest po prostu znacznie wygodniejsza.

Czy wkrótce IP gestapo będzie robić łapanki na ulicach i przetrząsać kieszenie każdemu w nas w poszukiwaniu „kontrabandy”? Tego właśnie chcemy? Transmisji kontrolowanych? Wyrywkowych kontroli laptopów, ipodów i pendrajwów na rozmaitych checkpointach? O to chodzi?


Trent Reznor radzi

Trent Reznor, muzyk, który bardziej znany ze swej formacji Nine Inch Nails na własnym forum postanowił udzielić paru dobrych rad aspirującym wykonawcom, którzy stoją na początku muzycznej kariery. Ponieważ najgorszym przekleństwem dla artysty jest pozostanie nieznanym, to rady Reznora potwierdzają ten znany od dawna fakt.

Proponuje w zasadzie dwie drogi. Pierwsza, to sprzedaż się do jednej z czołowych wytwórni i skorzystanie z ich potencjału marketingowego, sprzedanie milionów płyt i zarobienie megakasiory. Świetny plan, ale praktycznie niedostępny, wymagający niesamowitego szczęścia.

Druga to wzięcie spraw w swoje ręce:

Przestań myśleć o tym, że zarobisz prawdziwe pieniądze na sprzedaży płyt. Wyprodukuj swą płytę tanio (ale dobrze) i ROZDAJ JĄ. Jako artysta chcesz, aby usłyszało ją jak najwięcej ludzi. Ustne rekomendacje to jedyny rodzaj marketingu, który się liczy.

Dalej artysta daje konkretne rady jakich metod dystrybucji używać, jakich nowoczesnych narzędzi marketingowych używać i jak zarabiać. Konkretnie i bez darcia szat – należy zaakceptować sytuację jaka jest, zaadaptować się i korzystać z tego, co oferuje internet.

Prawda jest taka: nikt nie wie, co teraz robić, łącznie ze mną. Muzyczny model biznesowy jest właśnie się zepsuł. To oznacza, że każdy etat w przemyśle muzycznym wymaga reedukacji, aby nauczyć się / odkryć / zaadaptować do nowej sytuacji. Zmiany mogą być bolesne, trudne i przerażające.


W podatkowej opresji

OECD – Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju – przeanalizowała systemy podatkowe w swoich krajach członkowskich. Każdemu z nich wyliczony indeks ucisku podatkowego, wyliczanego na podstawie 18 kryteriów, które obejmują atrakcyjność podatkową, nadzór publiczny oraz prywatność finansową. Polska znalazła się w ścisłej czołówce, czyli na trzeciej pozycji dając się wyprzedzić jedynie Turcji i Włochom. Poniżej cały ranking:

  1. Italy 6.0
  2. Turkey 6.0
  3. Poland 5.9
  4. Mexico 5.9
  5. Germany 5.9
  6. Netherlands 5.8
  7. Belgium 5.6
  8. Hungary 5.6
  9. France 5.6
  10. Greece 5.5
  11. United Kingdom 5.3
  12. United States 5.3
  13. Norway 5.1
  14. Portugal 5.1
  15. Czech Republic 5.1
  16. Australia 5.1
  17. Spain 5.0
  18. Japan 5.0
  19. Sweden 4.9
  20. Finland 4.9
  21. Korea 4.9
  22. Denmark 4.8
  23. New Zealand 4.7
  24. Ireland 4.6
  25. Iceland 4.5
  26. Slovakia 4.5
  27. Canada 4.4
  28. Austria 4.2
  29. Luxembourg 3.4
  30. Switzerland 2.0

Kraje o indeksie większym i równym 5.5 uznawane są za mocno uciskające i, jak łatwo zauważyć, jest ich całkiem sporo, bo to cała pierwsza dziesiątka. Być może powszechne przekonanie jest, że wcale nie jest tak nam, podatnikom, źle, ale najwyraźniej przykład Szwajcarii pokazuje, że mogłoby być znacznie lepiej w tej, jakże niemiłej kwestii. No ale najlepiej byłoby, gdyby nie było tego złodziejstwa i nie trzeba by podatków nie płacić, a wtedy ucisk w tej kwestii zupełnie by nam nie groził.

Treść raportu w pliku PDF.


Trybunał orzekł

Zgodnie z przewidywaniem, przymus zapinania pasów jest całkiem spoko, przynajmniej w oczach naszej konstytucji i TK. Niczego innego się nie spodziewałem. Gdzieżby się sędziowie przejmowali zasadą volenti non fit iniuria


Wcześniejsze wpisy »

  • RSS
  • Twitter
  • Soup.io
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Picasa
  • Flickr
  • Vimeo