World Intellectual Property Day

To dziś. Warto uczcić odwiedzając The Pirate Bay albo jakiegoś innego Rapidshare’a.


Oddajcie kasę, złodzieje!

Ciekawy wpis o „ściągactwie”.

Porównanie obu sytuacji wyraźnie dowodzi, że mamy do czynienia z terrorem tzw. twórców i ich aliantów wymierzonym w ludność cywilną. Wszelkie przywileje zachłannie zgarniają pod siebie wytwórcy, wszelkimi obciążeniami obarczając odbiorców. Wobec tak nierównego traktowania stawianie zarzutów o niemoralności ściągaczy jest… niemoralne właśnie. A skoro to niemoralne postępowanie, to mamy prawo się bronić. Poprzez ściągactwo.


Piosenki nie można mieć na własność

Dobry tekst Bartłomieja Ciszewskiego (autora bloga No Trespassing linkowanego z banerów u mnie) pod ww. tytułem. Tym lepszy, że pada tam adres Miasik.net, a tego nigdy w massmediach nie za wiele. To już druga, po tej, wzmianka o moim serwisie w Wyborczej.


BSA szacuje

Jak zwykle Business Software Alliance podczas dorocznego sabatu kopyrajtowych czarownic zajrzała do kryształowej kuli i „wyceniła” straty producentów komputerowych w Polsce na 580 milionów dolców. Zwróciło to uwagę najwyższych władz państwowych w osobie blaszanego drwala Waldemara Pawlaka, który postanowił ruszyć się z remizy i wypromować jakiś program „Zrób to sam”. Artykuł stwierdza także, że pracownicy w polskich firmach zajmują się głównie ściąganiem pornografii, więc tytuł jest jak najbardziej adekwatny do problemu…

Ja z moich fusów po kawie wyczytuję, że straty te wyniosły jedynie 1 milion. Czy zacytuje mnie Onet? Wydaje mi się, że znam się na tym równie dobrze jak BSA, a metodyka moich wyliczeń nijak nie ustępuje tej stosowanej przez BSA.


J.G. Ballard RIP

Jak donosi BBC, zmarł J.G. Ballard. Czytałem parę jego powieści (ostatnio Wieżowiec kupiony w supermarkecie w koszu), ale największe wrażenie wywarł na mnie zbiór opowiadań „Ogród Czasu” opublikowany w mojej młodości (szkoła średnia). Z radością kupiłem sobie go na jakimś konwencie ca. 20 lat później, ale gdzieś musiałem go zakopać w pudle z książkami, które nie pojechały ze mną do Warszawy. Opowiadania są znakomite i chętnie poczytałbym ich więcej. Dla ciekawych, opowiadanie „Ogród Czasu”, oraz inne opowiadania autora.


Kolejna rocznica

Dla przypomnienia, dziś mija 16 rocznica tragicznych wydarzeń w Waco. Kiedyś rząd walczył z sektami, teraz walczy z terrorystami. Pamiętaj, i ty możesz zostać terrorystą


Czy nie byłoby prościej?

Gdyby nasz rząd po prostu wydał nam polecenie oddania wszystkich posiadanych pieniędzy:

Onion jak zwykle świetny.


Czujność kontra paranoja

Dobre cytaty z artykułu na LewRockwell.com:

Widzicie, według Słownika Kolektywistów, gdy ci, którzy wykorzystują przywileje władzy podejrzewają o najgorsze tych, którymi rządzą, to nazywa się to czujnością, a gdy ci, którzy są po drugiej stronie podejrzewają o najgorsze swych władców, to nazywa się to paranoją.

Gdy obywatele są przeczuleni w stosunku do rządu, to jednym z możliwych rezultatów jest wolność. Gdy rząd jest przeczulony w stosunku do swych poddanych, to nieuniknioną konsekwencją jest tyrania.


The Pirate Bay przegrywa

Zapadł werdykt w procesie operatorów The Pirate Bay: winni. Po roku odsiadki i $905000 grzywny. Będą apelować.


KFC i studzienki

Firma KFC zaoferowała miastu Chicago usługę naprawy pokryw studzienek na ulicach w zamian za umieszczenie na nich swojego logo. Miasto nie zgodziło się, rzecz jasna ze względu na niebezpieczeństwo związane z odwracaniem uwagi kierowców przez takie reklamy. Ostatecznie zawsze może kosztem remontów obciążyć podatników, a przecież dziurawe drogi i zepsute studzienki są znacznie bezpieczniejsze niż zreperowane z namalowanymi reklamami KFC, no nie?

Dobry komentarz z blogu Mises.org:

Ale dlaczego studzienki oraz utrzymanie dróg w ogóle jest problemem? Rządy przez stulecia przekonują nas, że muszą być właścicielami dróg, że nikt inny nie może się tym zajmować, a budowa i utrzymanie dróg jest jednym z powodów, dla których właśnie musimy mieć rząd.

Mimo to, rządy fatalnie sobie z tym radzą. Niemalże codzień dochodzą nas raporty of walących się mostach, rozpadających się drogach i ogólnych koszmarnych problemach z infrastrukturą. I to przyłapało rząd z zaskoczenia? Czas życia dróg i mostów nie jest specjalną tajemnicą. Skoro drogi są specjalnością rządów, dlaczego sobie z tym tak marnie radzą, czemu nie zauważają, że mosty są w takim marnym stanie? Jakby to był problem, którego nie można było przewidzieć.

Tak więc teraz, w całej Ameryce, na poziomach lokalnych, stanowych i federalnych, Amerykanom oznajmia się, że trzeba podnieść podatki, aby naprawić drogi i mosty. Ale dlaczego? Przecież już mamy podatki na ten cel. Wpływy podatkowe na to opierają się o opłaty rejestracyjne, podatek w benzynie i dochodowy. A te podatki wzrastają albo ze zwiększeniem się ilości samochodów na drogach, albo z ilością przejechanych mil, albo ze wzrostem populacji, albo ze wzrostem ekonomicznym. Innymi słowy, wpływy z podatków wzrosły wielokrotnie, ale wciąż mówi się nam „ops, zapomnieliśmy o drogach, więc dajcie więcej kasy”.

Jak widać, w Ameryce rząd stosuje te same triki, co nasz, jeśli chodzi o wyciąganie pieniędzy rzekomo na drogi. I trzeba przyznać, że akurat w Illinois stan wielu dróg lokalnych nie odbiega od tego, co widzimy u nas w kraju. Jak widać nie jest to kwestia ilości pieniędzy, ale tego samego zepsutego konceptu – rząd zawłaszcza sobie jakieś dziedziny życia pod pretekstem, że jest dla nich najlepszym rozwiązaniem, po czym zupełnie sobie z tym nie radzi, bez względu na ilość zagrabionych na cel pieniędzy.


Wcześniejsze wpisy »

  • RSS
  • Twitter
  • Soup.io
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Picasa
  • Flickr
  • Vimeo