Miłośnicy zwierząt z piekła rodem

Dawno temu napisałem o moim stosunku do „praw” zwierząt. Taki stosunek nie czyni ze mnie potwora, bo jestem zwolennikiem „animal welfare”, czyli zapewniania im dobrobytu, choć bez udziału państwa i specjalnych, skrojonych pod zwierzęta praw. Poprzez prywatne organizacje, czasem najdziwniejsze. Albo samodzielnie, jak ja – moje koty mają u mnie bardzo dobrze.

Poznajcie Rescue Ink, organizację miłośników zwierząt (już nieistniejącą). Panowie wyglądają raczej na Aniołów Piekieł, a nie miłośników zwierząt, ale w tym wypadku wygląd jest mylący. Panowie z ochotą w wolnym czasie ratują zaniedbane i męczone zwierzęta. Prawo, oczywiście, stoi po ich stronie, ale nawet w przypadku braku odpowiednich regulacji prawnych, dawaliby sobie radę z nieodpowiedzialnymi właścicielami. Wystarczy na nich spojrzeć!


Komentarze (1)

No niezli sa, slyszalem o nich juz wczesniej, nie boja sie niczego, wysprzatali dom z okolo 60 kotow niedawno (tzn. przeniesli koty do schroniska :) ).


Dodaj swój komentarz

Connect with Facebook

* - pola wymagane. Adres e-mail nie będzie upubliczniony.

Dozwolone tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

Jeśli komentarz nie ukaże się pod wpisem, to oznacza, że został zatrzymany do moderacji.

  • RSS
  • Twitter
  • Soup.io
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Picasa
  • Flickr
  • Vimeo