„Dopalacze”, jeszcze legalne, ale już na nielegalu. Celnicy i poborcy podatkowi ochoczo wykonali dzieło pod nazwą „Wielka akcja przeciwko dopalaczom„. Jak wiadomo, na każdego znajdzie się jakiś paragraf, a już w szczególności wprawni są w wynajdywaniu paragrafów przedstawiciele ww. służb. Sklepy z dopalaczami zostały zamknięte i robi się tam kontrolę. I porobi się ją tak długo, aż się posłowie i Prezydent uwiną i nam te dopalacze zdelegalizują. A uwijają się w tej sprawie jak mrówki, szkoda że w przypadku innych spraw nie są tacy szybcy.
Zmianę przepisów wprowadzono pod naciskiem samorządowców, lekarzy i środowisk zwalczających narkomanię, zaniepokojonych tym, że w całej Polsce zaczęły pojawiać się sklepy z chemicznymi substancjami o podobnym działaniu jak marihuana czy amfetamina.
To się dealerzy prawdziwych narkotyków cieszą. Nie będzie im jakaś tam legalna konkurencja psuła biznesu. Ciekawe, czy jakoś zalobbowali w tej sprawie, czy to jedynie najprawdziwsza i szczera ludzka głupota?
A teraz młodzież nie będzie się delektować jakąś szałwią wieszczą czy jakąś „podróbką” amfy, tylko wróci po staremu do marychy, LSD i speeda. Pełen sukces w tej nieustannej wojnie z narkotykami.
TPSA nasza kochana, zabrała się do walki o poprawę bezpieczeństwa w sieci. Na szczęście, na razie jeszcze nie chodzi o dzieci, pedofilię i pornografię, ale o botnety, czyli sieci zdalnie przejętych komputerów-zombie, które bez wiedzy właścicieli czynią szkody w cyberprzestrzeni. TPSA uznała, że trzeba się ze szkodnikami rozprawić poprzez odcięcie ich od ich centrów dowodzenia, które najczęściej pokrywają się z popularnymi sewerami IRC (szczegółów nie znam, bo to nie moja domena). Jak zwykle, obrywa się postronnym – w przypadku akcji TPSA oberwała witryna znanego wolnego programu GIMP (gimp.org, aktualnie dla mnie niedostępna, bo jestem „chroniony” przez TPSA, a tutaj krajowy mirror). Przyczyna – z tego samego adresu IP korzysta serwer IRC, który znalazł się na czarnej liście podejrzanych. A jak ktoś tam wpadnie, to może nawet nie wiedzieć, że jest (i jest blokowany), może nie wiedzieć za co, może nie wiedzieć jak się z niej wypisać. Coś jak amerykańska ‘”no fly list”. Nikomu nie życzę.
Okay, bezpieczeństwo sieciowe dobra rzecz, ale fajnie, gdy o takich akcjach informuje się swoich klientów, przecież płacą za nieskrępowany w teorii dostęp do sieci. A już bardzo grzecznie byłoby zapytać, czy chcę, aby TPSA dbała o moje bezpieczeństwo, czy wolę zadbać sam? Bo nie zawsze to, co ktoś uznaje za szkodliwe, naprawdę szkodliwe jest. I można to zrobić, bo już TPSA oferuje podobną funkcjonalność. W takich sytuacjach zawsze przychodzi mi na myśl, że najlepszym rozwiązaniem kwestii bezpiecznego internetu jest po prostu odcięcie wszystkim kabla. Ileż by to problemów załatwiło.
A jak zauważył to pewien dyskutant na pl.internet.polip, może to przymiarka do czegoś poważniejszego? Zablokujemy IRC, zobaczymy co się stanie – przecież to w trosce o bezpieczeństwo? A za jakiś czas zablokujemy trackery bittorrentowe i też pewnie niewielu zaprotestuje, bo przecież to jedynie piractwo i pornografia…
Polskie Wiki Wolnościowe doczekało się własnego bumper stickera. Na zdjęciu tenże na moim samochodzie, wbrew nazwie nie na zderzaku, ale na tylnych drzwiach, ale ekspozycja lepsza.
Będę miał kilka takich naklejek do rozdania chętnym, ale w tym celu trzeba będzie regularnie odwiedzać Forum Libertarian, gdzie na dniach ogłoszę zasady rozdawnictwa.
Bob jest naprawdę szybki:
Taka ciekawostka.
Tak dla potomnych, ja w Wiedźminie:

Wstawiam głównie dla siebie, abym wiedział, gdzie szukać. Pamięć mam wielce zawodną. No i warto jakoś fajnie zacząć Nowy Rok. Acha, nie tylko ja wylądowałem w grze, paru moich kolegów załapało się na bardziej prominentne role.
















