Moja „kolekcja”

Interesuję się zegarkami. Głównie dlatego, że to jedyny element męskiej biżuterii (poza obrączką u żonatego), który bezwględnie toleruję. Poza tym, zegarek nie tylko zdobi, o ile jest ładny, ale i bywa funkcjonalny. Trochę o zegarkach różnych wcześniej pisałem. Sporo o nich czytam. No i mam parę. Postanowiłem coś o nich napisać, bo zawsze to temat do dyskusji. Zdecydowanie „poor man’s watches”, nie specjalnego.

Zacznę od najnowszego zegarka, który mam od tego tygodnia – Raymond Weil RW Sport 8100:

Urzekł mnie swoją urodą i wielkością – lubię duże zegarki. Po wizycie w Galerii Mokotów, u jedynego polskiego dealera tej marki, wiedziałem, że go chcę, ale zdecydowanie nie za cenę w Polsce. Trochę kombinacji i przybył do mnie z USA za pół ceny. I jak tu nie przemycać? Zobaczymy jak się sprawdzi.

Przed nim parę lat służył mi Tissot T-Touch:

Fajny, lekki – tytanowa koperta i bransoletka. Dotykowe sterowanie rozlicznymi i średnio przydatnymi funkcjami (wysokościomierz, barometr, czy kompas). Głupi soft – bez wiecznego kalendarza i dnia tygodnia. Dokładny. Lepszy soft w nowym modelu, który też mi się podoba, bo jest większy. Ale postanowiłem zmienić firmę i spróbować czegoś innego. Acha, przywieziony z USA, za jakieś 2/3 krajowej ceny.

Przedtem przez kilkanaście lat Casio G-Shock:

Weteran. Kupiony gdzieś koło 1993 roku, jako efekt oddziaływania reklamy w MTV. Jeden z pierwszych zegarków z podświetleniem elektroluminescencyjnym. Wcześniej zegarki cyfrowe podświetlane były miniaturową żaróweczką. Niezły design, no i niezła trwałość. Zegarek po przejściach – nieudolnie wymieniona bateria spowodowała rozszczelnienie, a w konsekwencji utopienie zegarka. Spisany na straty, został tanio ożywiony przez serwis Casio. Wygląda dobrze, bo ma nowy pasek oraz całkowicie nową obudowę (z Allegro). Wciąż go używam okazjonalnie, na wypady w teren, czy w podróży, gdzie trzeba zmieniać strefy czasowe.

No i taki zegarek zapasowy, także Casio G-Shock:

Kupiony na szybko, gdy drugie Casio „utonęło”. Myślałem, że już tamtem nie ożyje i postanowiłem powrócić do zegarka z analogowym wskazywaniem. Podoba mi się jego kształt i masywność, pewnie jeszcze go ponoszę przy jakiejś okazji. Przyda się jako backup.

Widać pewien trend. Przerzuciłem się na zegarki szwajcarskie i pewnie już pozostanę przy wyrobach „Swiss Made”. Wciąż jestem przekonany, że zegarek męski powinien być duży. Nie ciągnie mnie do zegarków mechanicznych, stąd z premedytacją wybieram zegarki kwarcowe, choć mogą być z analogowym wskazaniem. Żałuję, że szwajcarzy nie produkują więcej zegarków cyfrowych, byłoby w czym wybierać. Ale wiadomo, tradycja.


Komentarze (6)

jakieś takie za mało binarne … ;)
http://www.tokyoflash.com/en/
oo oo do tych to tygodniami można się przyzwyczajać :D


Wypasiony zegarek elektroniczny mamy w komórce a na rękę mozna kupić trendy męską branzoletkę ze skóry + elementy metalowe. Myślę, że mechaniczny zegarek niesie ze sobą jakąś ideę, myśl techniczną. Nosząc mechaniczny zegarek mamy świadomość precyzyjnego mechanizmu, który dość równomiernie zamienia energię zgromadzoną w sprężynie na ruch wskazówek. Z zegarków kwarcowych, ciekawe wydają mi się konstrukcje nowatorskie np. Seiko z serii kinetic, ze względu na oryginalne źródło prądu. Inną kategorią są zegarki „robocze” czy „użytkowe”, takie jak g-shocki. Szkoda w cięższe warunki zabierać drogi zegarek czy często nawet tel. komórkowy gdy mamy zamiar konkretnie poszaleć ;-)
I jeszcze jedno – moim zdaniem nie wydając dużo pieniędzy można stać się włascicielem ciekawego zegarka. Można zamiast na Szwajcarię spojrzeć na dokonania rosyjskich zegarmistrzów. Często ich czasomierze mają trudno akceptowalny dla nas design, jednak wiele nurkowych, lotniczych czy sportowych modeli robi bardzo pozytywne wrażenie.


Sport 8100 ma swój charakter – gratuluję zakupu. Mam natomiast pytanie w kwestii T-Touch’a. Czy u Ciebie również pojawił się problem z prawidłowym fukcjonowaniem kompasu (dość szeroko opisywany na forach poświęconych tej serii)?
Podobnie jak Ty, swojego ściągałem ze stanów, a naprawa pozagwarancyjna nie była ekonomicznie uzasadniona w stosunku do ceny samego zegarka. Ostatnio spotkałem ciekawą alternatywę dla zegarków Diesla, które ogromnie podobają mi się właśnie ze względu na wielkość – http://www.vestalwatch.com/#/Store/Watches?id=101

Pozdrawiam


@jadsadah:
Kompasu używałem może ze 3 razy przez kilka lat posiadania zegarka i nie zauważyłem jakiś znaczących różnic pomiędzy wskazaniami, a stanm faktycznym weryfikowanym później z mapą.

Co do fajnych, dużych zegarków, to Diesele i inne jawią mi się czasem jako tanie i ciekawe opcje, ale już zdecydowanie unikam zegarków, które nie mają szafirowych szkiełek.

@Michał:
Oczywiście doceniam finezję i kunszt zegarków mechanicznych, szczególnie z tourbillonem, ale nie jest to dla mnie wyznacznik „prawdziwego” zegarka. No i nie lubię chronografów, a większość dobrych zegarków mechanicznych występuje właśnie w takiej wersji. Cenię sobie bardziej estetykę zegarka i funkcjonalność ponad mechanizm napędowy, choć najładniejsze zegarki to oczywiście zegarki mechaniczne.

Pewnie kiedyś, jak zdecyduję się wyjść poza kategorię „poor man’s watch”, to kupię jakiś zegarek mechaniczny. Ale na razie w kolejce wciąż czekają kwarce.



noo ja tez lubie zegarki :) i tez je kolekcjonuje coprawda od niedawna bo od tego roku gdzies od wrzesnia ale troche juz ich mam mnie kreca głownie mowiace zegarki te z firmy VOICE ZONE i dawne z firmy SHARK oraz Casio


Dodaj swój komentarz

Connect with Facebook

* - pola wymagane. Adres e-mail nie będzie upubliczniony.

Dozwolone tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

Jeśli komentarz nie ukaże się pod wpisem, to oznacza, że został zatrzymany do moderacji.

  • RSS
  • Twitter
  • Soup.io
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Picasa
  • Flickr
  • Vimeo