Mój poprzedni wpis wywołał dość zawziętą dyskusję, wiec aby ją podtrzymać posłużę się innym artykułem „O prawie do broni raz jeszcze„, tym razem kobiecego autorstwa. Co ciekawe, autorka porusza tam wiele tematów, które przewijały się w komentarzach pod moim poprzednim wpisem, więc proszę dyskutantów o przeczytanie go. Cytat:
Pytany, dlaczego tak przeraża go wizja pojedynczych wypadków z bronią, a nie żąda zakazu posiadania pojazdów mechanicznych, przeciwnik broni najpierw odpowiada „samochód to nie broń, nie można ich porównywać”, by następnie jednym tchem powoływać się na pijanych kierowców jako argument za zakazem posiadania broni. Przecząc temu, że obywatel może skutecznie obronić się za pomocą pistoletu, przeciwnik broni zapewnia, że ten sam obywatel będzie umiał zrobić to pałką. Widząc w każdym swym sąsiedzie uśpioną bestię, która obudzi się z chwilą, gdy dostanie broń do ręki, przeciwnik broni swym oponentom przypisuje paranoiczny stosunek do rzeczywistości. Przeciwnik broni zarzuca kompleksy i frustracje tym, którzy choć zwady nie szukają i mają odwagę przyznać się do strachu, gotowi są z tym strachem walczyć. Przeciwnik broni wierzy, że każde obserwowane na świecie negatywne następstwo dostępu do broni ziściłoby się w Polsce, ale nie zdarzyłoby się u nas nic, co za granicą jest pozytywnym skutkiem rozpowszechnienia legalnej broni.

















1. Autorka podaje jako przykład broń myśliwską. Jednak myśliwym wcale tak łatwo się nie zostaje (gigantyczne koszty, kupa roboty, wymaga to ogromnego samozaparcia). Dodatkowo broni myśliwskiej nie można legalnie nosić załadowanej poza „łowiskiem” i nie jest zbyt poręczna. Te cechy sprawiają, że nie można jej porównywać z bronią „obronną”
2. „Wypadki z bronią legalną to zdarzenia incydentalne; statystycznie na świecie występują z zachowaniem proporcji obserwowanych w Polsce. Broń znajdująca się legalnym obrocie bardzo rzadko trafia też w ręce świata przestępczego, który zaopatruje się w zbrodnicze narzędzia w inny sposób, zwykle hurtowo (cyklicznie dochodzi do utraty ogromnych partii broni z wojskowych i policyjnych magazynów, z transportów, a nawet wprost z fabryk broni). Nie obserwuje się wyraźnego związku pomiędzy liczbą broni nielegalnej na danym obszarze a liczbą zabójstw.” – pomijając fakt, że babka wypisuje brednie, to w zdaniu z proporcjami sama podaje argument przeciw zwiększeniu dostępności broni.
3. „Jedyna statystycznie potwierdzalna zależność pomiędzy bronią a liczbą przestępstw ze szczególnym uwzględnieniem zabójstw jest taka, że im większa liczba legalnej broni w rękach praworządnych obywateli, tym przestępstw mniej.” – co pięknie pokazuje przykład USA i ilość ludzi osadzonych tam w więzieniach (rozumiem ze 90% siedzi „za niewinność” ?)
4. „W świetle światowych tendencji można pokusić się o szacunki, iż wprowadzenie powszechniejszej dostępności broni mogłoby ocalić w Polsce co najmniej 40 istnień ludzkich rocznie, zmniejszając liczbę gwałtów o 100 i proporcjonalnie ograniczając inną przestępczość kryminalną.” – uwzględniając statystyki z USA wychodzi, że jako bonus do tych 40 istnień dostalibyśmy 5k trupów od kuli (lub 2,5k jeśli odejmiemy murzynów ,których u nas nie ma, a którzy, jak autorka pisze dalej są główną plagą USA).
5. „Nic takiego się jednak nie stało, a wypadki z legalną bronią są ekstremalną rzadkością.” – to ciekawe, bo statystycznie policjanci w Polsce częściej padają ofiarą postrzelenia przez siebie niż przez bandytę.
6. „Wprowadzenie w życie projektu Andrzeja Czumy nie doprowadziłoby do masowego zbrojenia się przez Polaków.” – tu się zgadzam, bo pomysł Czumy nie miał wiele wspólnego z tym co obowiązuje w większości stanów USA.
7. „Dziś, aby współczesną broń posiadać, wystarczy zapisać się Polskiego Związku Łowieckiego i przejść badania medyczno-psychologiczne.” – jeszcze raz – BZDURA.
Dla mnie najbardziej istotny jest pkt. 6. Złagodzenie przepisów, to prawda, nie spowoduje masowego wykupywania broni. Kupią ją ci liberałowie którzy chcieli ale nie mogli albo nie chciało im się przechodzić przez zbyt długą papierkową robotę.
I to mnie najbardziej martwi. Dzisiaj mam 0.1% szansy każdego dnia że spotkam idiotę z bronią. Po zmianie przepisów będę miał 10x większą szansę na to.
W piątek (albo czwartek) była w warszawie masa krytyczna. Stałem na przystanku przy arkadii i trafiłem na moment w którym parę tysięcy rowerzystów jechało z pragi wokół ronda w kierunku dworca centralnego. Kierowcy stali z 20min i nie mogli ruszyć. Po 10min jakiś jeden koleś wysiadł z 6-7 samochodu od ronda i podszedł do pierwszego i zaczął walić w szybe, kląć, krzyczeć w stylu „mam w d… rowerzystów, jedź pan!” itd… koleś był fioletowy z wśkiekłości. Zupełnie nie kontrolowany atak wkurw…
I teraz pomyślmy że albo ten wkur.. koleś wyciąga broń albo nawet jakiś uczynny obywatel wyciąga broń i żeby „załagodzić sytuacje” strzela w powietrze (shw w komentarzu z poprzedniego posta uważa że to zupełnie NORMALNA reakcja w takich sytuacjach).
Pytanie: jaka była szansa na to że w piątek ktoś mógł wyciągnąć broń ? Jaka będzie szansa na to samo po zmianie przepisów ? Jaka będzie szansa że po „strzale w powietrze” trafiona zostanie osoba na przystanku (np. ja) albo któryś z rowerzystów.
Wszystko to czysta teoria. Prawda jest taka, że nikt liberała nie przekona do nie posiadania broni. Nikt nie przekona przeciwnika do jej posiadania. Ale zawsze na tym stracą ci którzy jej nie będą mieli. I gdzie tu liberalność i równość wszystkich ?
@ed: przepraszam cie – a normalna reakcja jest zajechaniu komus drogi, wymuszenie zatrzymania i pobicie? moglbys mi laskawie podac przyklad dzialania – jak zatrzymac takiego napastnika, aby nie uciekl z miejsca przestepstwa [co probowal zrobic]?
powiedz mi tez laskawie – ile tych wkurwionych ludzi wyciagnelo noze? klucze do opon? gasnice i zaczeli zatrzymywac rowerzystow i walic ich czym popadnie po glowie? dlaczego tak szczerze wierzycie, ze kazda mijajaca was osoba, nawet nerwowa posiadajac bron, zaraz zacznie strzelac do ludzi? czym tak strasznie rozni sie pistolet od noza, mlotka czy siekiery? czemu ktos nie morduje cie z nerwow golymi rekoma, a zrobilby to majac dostep do jednego konkretnego rodzaju broni, ktora akurat jest zakazana?
prosze – przeanalizuj tez jaka jest szansa, ze ktos potraci cie samochodem, nie spadniesz ze schodow? dlaczego w takim razie wychodzisz w ogole z domu?
@abcd:
ad. 2 – gdziez widzisz te argumenty? tzn. ja rozumiem ze wszedzie, ale..
ad. 3 – naprawde nie rozumiem do czego pijesz.. logiczne rozumowanie, to taki problem? jest duzo legalnej broni – jest zmniejsza sie przestepczosc [nie znika calkowicie], wiecej ludzi popelniajacych przestepstwa trafia za kratki, poniewaz nie obrabiaja osoby na ulicy i nie uciekaja bez problemu jak w Polsce, lecz sa zatrzymywani [po raz kolejny podkresle - nie zawsze - czesciej] przez uzbrojonych obywateli.
ad. 5 – a prawdopodobienstwo smierci od postrzalu (nawet z wlasnej woli) [biorac pod uwage podane przez ciebie statystyki] wynoszace 0,00004% to nie ekstremalna rzadkosc?
ad. 7 – zapisujesz sie do polskiego zwiazku lowieckiego, przechodzisz testy psychologiczne, w zwiazku lowieckim zdajesz egzamin z poslugiwania sie bronia o jaka sie starasz, z tymi dokumentami zglaszasz sie do komendanta policji i ten wydaje pozwolenie na bron – czego brakuje?
naprawde zaczyna mnie nudzic powtarzanie ciagle tych samych faktow, aby pozniej widziec je przeinaczone, zignorowane lub zastapione domyslami, przypuszczeniami i liczbami wyssanymi z palca.. mysle, ze jak dla mnie – tyle wystarczy. mam nadzieje, ze ktos przeczyta nasze dyskusje i dojdzie do wlasciwych wnioskow (bo o przekonaniu was to nawet nie marze)
na koniec tylko zapytam was raz jeszcze i prosze was bardzo o odpowiedz, ktorej do tej pory nie otrzymalem – jakie sa alternatywy skutecznej obrony, skoro tak nie pasuje wam bron? godzinny telefon na policje ze skradzionej komorki? pas cnoty (w przypadku gwaltu)? noszenie kolczugi? malo konstruktywne jest ciagle wypisywanie „a wlasnie, ze nie”, „jakby tak bylo, to by bylo be” i poprzestanie tylko na krytyce proponowanych rozwiazan.
shw: 2. przeczytaj artykuł albo chociaż cytowany przeze mnie fragment 3. USA bije na głowę każdy kraj jeśli chodzi o ilość ludzi siedzących w pierdlach – czy nie budzi to w Tobie podejrzeń? Broń jest tam łatwo dostępna od kilkuset lat – więc chyba średnio im się to sprawdza w ograniczaniu przestępczości. 5. „Broni w rękach myśliwych, policjantów i ochroniarzy jest w kraju na tyle dużo, że Polacy dawno drastycznie ograniczyliby swą populację, gdyby rzeczywiście zbrodnicza głupota była ich wrodzoną cechą. Nic takiego się jednak nie stało, a wypadki z legalną bronią są ekstremalną rzadkością.” – jeśli policjant częściej strzela do siebie z broni sam niż dostaje kulkę od bandyty to coś tu nie gra z tą fantastyczną użytecznością broni do samoobrony. 7. Znasz jakiegoś myśliwego? Jeśli tak to zapytaj się czy procedura wygląda tak jak napisałeś i zapytaj się ile prawdziwa procedura trwa oraz ile kosztuje (pieniędzy i wysiłku). Tak jak Ty napisałeś to w naszym kraju się dostaje kartę wędkarską (tyle, że bez testów psychologicznych;) ).
Mieszkamy w cywilizowanym kraju a nie Angoli. Weź pod uwagę, że pojęcie „zagrożenia bezpieczeństwa” i „poczucie zagrożenia bezpieczeństwa” to dwie różne sprawy. W Stanach są ludzie, którzy twierdzą, że do obrony nie wystarczy im semi i potrzebują full-auto i nie widzą innej alternatywy. Wg mnie Twoje gadanie o braku alternatywy wynika ze zbyt dużej ilości obejrzanych filmów z Charlsem Bronsonem.
Aby ująć jeden argument w dyskusji, czyli taki, że rzekomo dostępność broni w USA skutkuje puszkowaniem ludzi (czyli wzrostem przestępczości), polecam zapoznanie się z tymi danymi
Wzrost ilości więźniów jest efektem puszkowania ludzi za przestępstwa związane z narkotykami, wśród których ogromną większość stanowią tzw. „non-violent offenses”, czyli posiadanie lub handel.
To nie przestępstwa z bronią w ręku odpowiadają za wrost populacji więzień, ale wojna z narkotykami.
Do Maciek: Smutna prawda, ale nawet jak się odejmie te 56% to USA ciągle nie da się określić mianem kraju i niskiej przestępczości (co powinno wynikać z tezy artykułu).
Nie widzę sensu kłócić się dalej. Według mnie zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy zwiększenia dostępności do broni mają swoje racje i raczej się wzajemnie nie przekonamy. Wkurza mnie tylko, gdy jeśli mam inne zdanie na jakiś temat jestem nazywany „Komuszkiem” lub „Typowym Dzieckiem Komuny”. Jestem ciekawy czy każdy z obecnych tutaj liberałów ma takie samo zdanie odnośnie tematów takich jak np. aborcja, adoptowanie dzieci przez pary homoseksualne czy chociażby prawa autorskie.
shw: natomiast do ciebie nie docierają żadne kontrargumenty. Jaka jest alterantywa do obrony ? Prawda jest taka że nie ma czegoś takiego jak skuteczna obrona. Jest tylko zwiększenie szansy. Powie ci to każdy kto prowadzi szkolenia na ten temat (policja lub prywatne placówki). Chcesz zwiększyć swoją szansę ? Naucz się sztuk walki. Kup sobie pistolet gazowy. Kup pieprz w spraju albo paralizator. Kup pistolet hukowy na kapiszony który wygląda jak prawdziwy. Kup sobie nóż sprężynowy (duży jeśli ci to poprawi kompleksy).
O ile jestem w stanie zrozumieć argumentację Maćka, to twoje poczucie bezsilności i to że widzisz rozwiązanie wszelkich problemów (gwałty, pobicia, napaście) tylko i wyłącznie w użyciu broni od której mogą zginąć osoby postronne, jest dla mnie przerażające.
A ja nie chce mieszkać w państwie takim jak USA w którym wszyscy policjanci mają obowiązek chodzić w kamizelkach kuloodpornych a dzieci w szkole się uczy rzucać na ziemie gdy zobaczą kogoś z gnatem i jak reagować gdy w szkole dojdzie do strzelaniny.
Nie chce też dorzyć czasów gdy popularny zwrot dresiarzy „z glana mu” zostanie zastąpiony przez „shoot the fucker” gdy broń stanie się tak samo popularna jak landrynki w warzywniaku.
Tak jak ty uważasz że masz prawo do twierdzenia że świat jest piękny, ludzie wspaniali, przestępczość nigdy nie wzrośnie dajmy więc ludziom broń, tak samo ja sobie rezerwuję prawo do stwierdzeń że świat nie jest kolorowy i podarowanie tysięcy sztuk broni ludziom, z pewnością go nie poprawi.
„Kup pieprz w spraju albo paralizator. Kup pistolet hukowy na kapiszony który wygląda jak prawdziwy.”
A co jak napastnik ma słabe poczucie humoru i na widok tych straszliwych narzędzi obronnych wcale nie pęknie za śmiechu? Takie „argumenty” to już chyba można uznać za trollowanie bo na pewno nie jest to rzeczowa dyskusja.
„jest dla mnie przerażające.”
Nie wymagajmy, proszę żeby całe społeczeństwo równało do najbardziej zalęknionych jednostek.
>>“Kup pieprz w spraju albo paralizator. Kup pistolet hukowy na kapiszony który wygląda jak prawdziwy.”
To jest idiotyczna i samobojcza rada.
Jej autor nie wie o czym pisze, nie mial prawdopodobnie do czynienia z przemoca w zadnej postaci i powtarza brednie innych. Na poczatek proponuje maly eksperyment – sparring z dwoma – trzema przeciwnikami uzbrojonymi w palki. Nie mowie o powazniejszej broni. Po czyms takim sie szybko madrzeje i przestaje bredzic o takich idiotyzmach jak obrona gazem pieprzowym (dobre na chwiejacego sie pijaczka) lub pistoletem hukowym.
A w ogole to nie rozumiem o czym jest ta dyskusja. Ci ktorzy chca miec bron powinni moc ja kupic, ci ktorzy nie chca – nie powinni byc zmuszani. Fakty sa jednak takie, ze grupa politykow (prywatnie posiadajacych bron – przyklady; Kaczynski, Komorowski) nie chce nic zmienic w wygodnej dla siebie sytuacji. Zadne – nawet najlepsze argumenty nic tu nie dadza.
„Nie wymagajmy, proszę żeby całe społeczeństwo równało do najbardziej zalęknionych jednostek.”
Tego typu argumentacje są najśmieszniejsze. I to piszą osoby które chcą wyciągać broń przy byle okazji. Ktoś zajedzie komuś drogę, ktoś smarknie w chusteczkę…
Jak rozumiem każdy z was jak tylko zobaczy „3 przeciwników uzbrojonych w pałki” to od razu wyciąga gnata i wystrzeliwuje cały magazynek.
(przecież nikt nie mówi o przestraszeniu przeciwnika bo pistolet wyglądający jak prawdziwy, z którego nie trzeba strzelać, podobno nie wystarczy).
Jeszcze raz powtórzę: wasza bezsilność, strach i chęć rozwiązywania każdego problemu za pomocą odstrzeliwania głów innym ludziom to najgorsza kombinacja ze wszystkich. I mam nadzieje że wam nie dadzą broni.
I to nie jest kwestia „swobody wyboru”. Bo jeśli napadnie was 2 sparring partnerów po środku marszałkowskiej to ja wole nie stać w pobliżu i zarobić kulkę tylko dlatego że wpadniecie w panikę i wystrzelacie cały magazynek a potem sie okaże że oni tylko spytali o godzinę.
” I to piszą osoby które chcą wyciągać broń przy byle okazji. ”
Nikt tu niczego takiego nie napisał …
” chęć rozwiązywania każdego problemu za pomocą odstrzeliwania głów innym ludziom ”
Po co zaraz w głowę ? Wystarczy w nogi.
pan abcd jak do tej pory alternatyw nie podal i pewnie nie poda. statystyki traktuje bardzo wybiorczo i zapewne nawet jezeli ameryka (no – moze badzmy konsekwetni i powiedzmy – stany z liberalnym podejsciem do posiadania broni) bylaby najbezpieczniejszym krajem na swiecie, to uzylby zapewne argumentu, ze nie powinnismy kopiowac we wszystkim ameryki, bo w polsce to nie zadziala. i kropka.
pan ed co najwyzej mnie rozsmiesza swoimi argumentami – ty miales kiedys do czynienia z czyms grozniejszym niz rozzloszczona kobieta na poczcie? po pierwsze – twoje alternatywy albo sa nieskuteczne, albo niespecjalnie legalne [co sobie mam tym nozem zrobic? ogorka pokroic?] kursy samoobrony [i sztuk walki] sa dobre dla kobiet, zeby sie poczuly pewnie, bo moga kopnac napastnika w jaja [pomijam wzgledy sportowe] – tylko poczuly, bo sobie moga kopnac pilke na boisku co najwyzej.
ludzi swiadomych realnego zagrozenia, z doswiadczeniem w tej dziedzinie [m.in. wiedzacych co sobie mozesz zrobic tymi alternatywami] nazywasz przeleknionymi, sam natomiast w kazdej postronnej osobie, w pelni normalnym obywatelu widzisz skrytego zabojce, przeleknionego desperata, ktory strzelalby do wszystkiego co sie rusza, nie zwazajac na konsekwencje. no coz – po raz n-ty powiem, bo oklamuje sie, ze moze w koncu cos dotrze – kazdy z nas moze nosic przy sobie noz, siekiere, mlotek czy lom, ktorym przelekniony [lub z jakichkolwiek innych pobudek, ktorych sie doszukujesz] moze zabic kazdego kogo chce – jakos tego nie robi. raz, ze nie widzi potrzeby, dwa ze nie chce poniesc ewentualnej kary. bron tego nie zmieni.
a co do „2 sparring partnerow”. a w tym momencie, kiedy bron nie jest dostepna, mam rozumiec, ze chcialbys stac w poblizu – zapewne, aby wyciagnac swoj plastikowy pistolecik lub powalic obydwu swoim ciosem karate?
liczenie tylko na to, ze cos sie nie stanie, a jak sie stanie to mam nadzieje, ze najmniej bolesnie to nie jest rozwiazanie problemu. juz wspomniane przez ciebie strzelanie w okolicznosciach napadow, gwaltow itp. (czego wcale nie sugerowalem – od posiadania broni do jej uzycia przeciwko drugiej osobie jeszcze dluuuga droga) jest na pewno lepszym rozwiazaniem niz poddawanie sie tym dzialaniom i nadzieja, ze nie bedzie sie ofiara tego typu zdarzenia.
na koniec zycze panstwu (wszystkim, ale przede wszystkim „naszym” zatwardzialym przeciwnikom), aby nie byli zmuszeni przez zycie do zmiany pogladow.
@ ed – mnie nikt nie napada, jestem duzy i silny. Ale moze twoja zone albo corke. Zycze wiecej wyobrazni a mniej zacietrzewienia dla dobra ludzkosci.
@ ed – mnie nikt nie napada, jestem duzy i silny. Ale moze twoja zone albo corke. Zycze wiecej wyobrazni a mniej zacietrzewienia dla dobra ludzkosci. EOT.
Do shw: Miałeś kiedyś w życiu sytuację kiedy potrzebowałeś broni?
@ rob – Również życzę więcej wyobraźni. Póki co prezentujecie logikę prostego chłopa który rozwiązuje wszystko w jeden sposób „jest zagrożenie -> jest broń -> problem rozwiązany”. A skoro dzieci też są napadane to też im dajmy broń. Chyba że przywilej obrony za pomocą broni ma przypaść tylko tym którzy są „duzi i silni”.
„I to piszą osoby które chcą wyciągać broń przy byle okazji. Ktoś zajedzie komuś drogę, ktoś smarknie w chusteczkę…
wpadniecie w panikę i wystrzelacie cały magazynek a potem sie okaże że oni tylko spytali o godzinę.”
Nieśmiało sugerowałbym rozmowę z psychologiem. Od tego się nie umiera ale podejrzewam, że życie z takim poziomem lęku wobec otoczenia na pewno nie jest zbyt komfortowe…
„(przecież nikt nie mówi o przestraszeniu przeciwnika bo pistolet wyglądający jak prawdziwy, z którego nie trzeba strzelać, podobno nie wystarczy).”
Ktoś wyżej napisał że nie masz pojęcia o realiach walki i to jest fakt. Liczysz na to, że trzej zdeterminowani bandyci będą grzecznie czekać aż wyciągniesz swoją atrapę i przekonasz ich jaki to jesteś groźny? Moim skromnym zdaniem w takiej sytuacji będzie dobrze jeżeli w ogóle zdążysz oddać strzał zanim pałka dosięgnie Twojej głowy.
„za pomocą odstrzeliwania głów”
O ile wiem specjaliści zalecają strzelanie wyłącznie w korpus napastnika. Głowa to zbyt trudny cel.
@abcd: tak – bylem w sytuacji, kiedy bron moglaby byc przydatna – na szczescie mialem srodek ktorym moglem uniknac walki i uzylem go, lecz gdyby nie to – bron moglaby okazac sie przydatna.
dla zilustrowania – moja siostra byla w ciazy i w nocy zaczela sie zle czuc – trzeba bylo udac sie do szpitala. samochod meza byl kawalek drogi dalej na parkingu, moj pod domem, wiec uzylismy mojego [chociaz szpital nie jest daleko od miejsca mojego zamieszkania]. w drodze do szpitala zobaczylem na przejsciu dla pieszych 2 postacie. dojezdzajac zamknelem drzwi, co nie bylo glupim pomyslem, bo tymi dwoma postaciami okazala sie byc mloda kobieta i pijany mlody mezczyzna bijacy ja [na srodku ulicy], ktory na widok samochodu zaczal biec w naszym kierunku z lapami. szybka reakcja pozwolila mi na ominiecie go – tak wiec uratowal nas samochod.
gdyby nie posiadanie auta ta sama droga musielibysmy do szpitala isc – jaki sposob obrony [oprocz strzalu w powietrze i ew. w nogi, jezeli napastnik nie zaprzestalby biegu w naszym kierunku] doradzilibyscie w celu ochrony siostry i jej nienarodzonego dziecka? jak sie zapewne domyslacie ucieczka w przypadku 9 miesiaca nie wchodzi w gre..
@ed: nie oczekuj prawa do posiadania broni dla dzieci i prosze – nie rzucaj tak smiesznymi i niedorzecznymi argumentami.. tak samo jak prawo jazdy [czyli poruszania sie potencjalnie niebezpiecznym pojazdem z duzymi predkosciami] osiagamy w pewnym, umownym wieku, tak samo prawo do uzywania broni – to nie ulega watpliwosci – to nie zabawka i trzeba wykazac sie nie tylko dojrzaloscia, ale i odpowiedzialnoscia oraz opanowaniem. natomiast owszem – dzieci sa napadane i maja marne szanse na obrone – lecz w okolo jest duzo ludzi i dobry obywatel mialby szanse na lepsza ew. obrone dziecka majac argument w reku niz tylko mozliwosc krzyku, ze zaraz zadzwoni na policje [chociaz wypadaloby chyba bardziej krzyczec, ze zadzwoni sie do telewizji - i szanse dodzwonienia oraz czas reakcji zapewne bylyby szybsze niz w przypadku mundurowych (mowie tez z doswiadczenia)]
shw: faktycznie, ciężka sytuacja, ale zwróć uwagę na jedną rzecz: „jaki sposob obrony [oprocz strzalu w powietrze i ew. w nogi, jezeli napastnik nie zaprzestalby biegu w naszym kierunku]” – jakbyś do biegnącego w twoim kierunku człowieka strzelił to prawo żadnego kraju nie byłoby po twojej stronie.
szczerze powiedziawszy niewiele bym sie zastanawial nad tym czym prawo by stanelo po mojej stronie – w przypadku zagrozenia – nie tyle mnie, co siostry i jej dziecka – bronilbym jej nie zwazajac na srodki i konsekwencje. i dobrze by bylo gdybym nie musial sie o nie martwic [jestem swiadom, ze zmiana samego prawa do posiadania broni nic nie da, skoro bede musial czekac az napastnik do mnie strzeli, zeby nie przekrosczyc granic obrony koniecznej]. dobrzeby bylo gdyby Polska byla pierwszym krajem i tacy amerykanie na jakims blogu klocili sie czemu to prawo do obrony powinno/nie powinno byc takie same jak w Polsce.
aha – jeszcze jedna rzecz, zeby moze wyjasnic do konca moje podejscie – zrezygnowalbym z prawa do broni palnej gdyby istnial chociaz zblizony pod wzgledem skutecznosci sposob samoobrony. szybki, pewny, dzialajacy na duza odleglosc, nie powodujacy smierci.
> Wkurza mnie tylko, gdy jeśli mam inne zdanie na jakiś temat jestem nazywany „Komuszkiem” lub „Typowym Dzieckiem Komuny”.
Tam gdzie masz komunistyczne poglądy jesteś nazywany komuszkiem, co w tym dziwnego? Jako „liberał” powinieneś rozumieć czym jest „prawda” albo „zasady”, prawda? Gra w wolność to gra zero-jedynkowa, albo jesteś wolnościowcem albo nie – Ty jesteś w 99% więc nie jesteś. Nadal nie rozumiem czemu się awanturujesz.
Powszechnie popełniany przez przeciwników dostępu do broni palnej w takich dyskusjach błąd polega na tym, że z faktem uwolnienia broni ma niby nastąpić jakiś kataklizm i powszechne strzelaniny. Wśród zwolenników broni palnej są tacy, którzy nigdy jej nie kupią.
Przemex: Ok, w takim razie nie jestem liberałem. Peace!
@abcd
Napisalem ze w USA siedzi najwiecej ludzi w wiezieniach. Najwiecej procentowo do populacji, czy ilosciowo? Bo mam wrazenie, ze operujesz wielkosciamy bezwzglednymi.
Poza tym dyskusja o USA to troche jak dyskusja o EU. EU nie ma jeszcze, a USA w kontekscie prawa do posiadania broni nie jest homogeniczna. Mozemy dyskutowac o poszczegolnych Stanach. I tutaj systacja znacznie sie skomplikuje.
Do Pete: „Najwiecej procentowo do populacji, czy ilosciowo? Bo mam wrazenie, ze operujesz wielkosciamy bezwzglednymi.” – najwiecej i procentowo i ilościowo
z wiki: „According to the U.S. Department of Justice, as of December 31, 2006, American prisons and jails held 2,258,983 inmates.”
„As of year-end 2006, a record 7.2 million people were behind bars, on probation or on parole. More than 1 in 100 American adults were incarcerated at the start of 2008.”
tu masz ładną mapkę:
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/67/Prisoner_population_rate_UN_HDR_2007_2008.PNG
@abcd
“As of year-end 2006, a record 7.2 million people were behind bars, on probation or on parole. More than 1 in 100 American adults were incarcerated at the start of 2008.”
Wiec ja widzisz nie najwiecej SIEDZI za kratkami tylko:
siedzi za kratkami + jest na warunkowym zwolnieniu + dostal „zawiasy”.
Z tego punktu widzenia, to bym chcial, zeby tak bylo w Polsce – albo jest prawo i go przestrzegamy, a tych co nie przestrzegaja karzemy
Albo udajemy ze jest prawi i karzemy tylko niektorych.
Pytanie jaki jest stosunek w tych 7.2 milionach tych za kratkami do pozostalych.
Poza tym, co to ma wspolnego z prawem do posiadania broni, skoro w jednym stanie mozna kupic bron z latwoscia a w innym nie. Porownujac poszczegolne stany w USA sytuacja wyglada tak: tam gdzie mozna miec bron, przestepst z uzyciem broni jest malo; tam gdzie nie mozna miec legalnie broni, przestepstw z bronia w reku popelnianych jest znacznie wiecej. Ilu wiezniow siedzi – to w tym temacie nie ma znaczenia. Moze to jeden z tych nielicznych krajow, gdzue system sadowniczy dziala skutecznie?
Pete: Przeczytaj pierwszy cytat i obadaj mapkę. Siedzi 2,5mln. Pod względem ludzi w więzieniu na x mieszkanców przebijają nawet Rosję. Ja tylko odpowiedziałem na twoje pytanie.
„Moze to jeden z tych nielicznych krajow, gdzue system sadowniczy dziala skutecznie?” A może to jeden z tych licznych krajów gdzie łatwy dostęp do broni nie likwiduje wcale poziomu przestępczości? Zauważ, że najwięcej(na x mieszkanców) ludzi siedzi w stanach z najbardziej liberalnym podejściem do dostępu do broni.
@abcd
1. Mapka pokazuje swiat, a nie poszczegolne stany. To raz.
2. Nikt nie twierdzi, ze posiadanie broni zmniejszy ilosc przestepstw jako takich. Trudno spodziewac sie, aby latwiejszy dostep do broni dla prawozadnych obywateli mial zmniejszyc ilosc przestepst gospodarczych, czy zwiazanych z posiadaniem narkotykow.
Co do szczegolow, to w statystykach sprawa wyglada dla przykladu tak:
- kradziez: 1. miejsce California, 2. Texas, 3. New York
Przesteprstaw z uzyciem sily:
#1 California: 198,070
#2 Florida: 123,754
#3 Texas: 121,554
#4 New York: 84,914
#5 Illinois: 69,026
Zrodlo:
http://www.statemaster.com/
Nie jestem specjalista w tej dziedzienie, ale wydaje mi sie, ze na 5 stanow 4 nie pozwalaja na latwy dostep do broni. Jedyny,, gdzie jest to naprawde proste, to Texas. Poza tym, nalezaloby te statystyki przepuscic przez ilosc mieszkancow w poszczegolnych stanach, zeby to mialo wiekszy sens
Do Pete: “Najwiecej procentowo do populacji, czy ilosciowo? Bo mam wrazenie, ze operujesz wielkosciamy bezwzglednymi.” – najwiecej i procentowo i ilościowo
z wiki: “According to the U.S. Department of Justice, as of December 31, 2006, American prisons and jails held 2,258,983 inmates.”
“As of year-end 2006, a record 7.2 million people were behind bars, on probation or on parole. More than 1 in 100 American adults were incarcerated at the start of 2008.”
tu masz ładną mapkę:
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/67/Prisoner_population_rate_UN_HDR_2007_2008.PNG
Z automatem rozmawiam? Hmm …
@abcd i punkt 3. Konrprzykład. Szwecja, Japonia jako kraje bezpieczne mimo reglamentacji. Irak – wolny dostęp do broni..Afganistan – wolny, 90% Afryki – wolny…Jak ktoś zbytnio się zapali do idei to zaczyna wybiórczo traktować rzeczywistość i całą teorie buduje wokół małej próbki.
Celem jest bezpieczne i godne życie. Mam wrażenie, ze entuzjaści broni stawiają sprawy na głowie i jeden z możliwych środków utożsamiają z celem.
Środek z resztą nienajmądrzejszy. Pan Miasik np. epatuje zdjęciami kobiet z gnatami. Toż to absurd. Ile kobiet bedzie chciało nosić zelazo w torebce? Kto szybciej strzeli. Atakujacy bandzior czy zaskokoczony przechodzień? Jakie będą nerwy bandziora, gdy ten bedzie sie spodziewal, ze na 50-70% atakowany ma broń palną?
Najwazniejsze na koniec. To gadanie o przestępcach co i tak zdobędą broń to największe odchłanie demagogii.
Ludzie! Jako chłopak kilka razy byłem „skrojony” przez łabków, którzy byli za ciency na skołowanie broni palnej. Przy „wolnościowym” podejściu te łebki mialyby broń na bank. Nie wciskajcie kitu, że przestepcy i tak beda mieć broń, bo wbrew pozorom oni jej nie mają. Zrozumta, ze typowy przestepca to żul, któremu skonczyly sie pieniądze, narkoman albo złodziej, któremu pistolet tylko przeszkadza jako dodatkowe lata na wypadek wpadki.
Uzupełnienie/poprawka. Kontrprzykład do pkt 3 abcd dotyczy cytowanego przez abcd argumentu zwolenników upowszechneinia broni palnej.
Jeśli komentarz nie ukaże się pod wpisem, to oznacza, że został zatrzymany do moderacji.