Dzięki niedawnej awarii wywołanej przez kotwicę statku, która przerwała aż 2 podwodne kable i pozbawiła dostępu do internetu prawie 100 milionów użytkowników, dowiedziałem się jak wiele danych przekazywanych jest kablami podmorskimi. Świetnie pokazuje to ta mapka. Jak widać dane z Niemiec do Japonii wcale nie idą lądem, ale jednym z najdłuższych kabli podwodnych na świecie SEA-ME-WE 3 o długości 39000 km.
No a na w kablach transatlantyckich wykorzystywane jest zaledwie 29% z całej dostępnej przepustowości. Czyli wciąż mamy sporo pasma na transfery P2P.

















Okazuje się, że Wielcy Konstruktorzy przygotowali nas na epokę HD.
> Czyli wciąż mamy sporo pasma na transfery P2P.
Chociaż… nie poprawia Pan dzięki takim tekstom swojej opinii infokomunisty.
Tych ciętych przez pechowe kotwice kabli to było w sumie chyba z 5, a może nawet 7. Nie pamiętam teraz. Medialna probalistyka rózni się do probalistyki znanej z matematyki, więc musimy zaakceptowac pechową kotwicę i np. ćwiczenia antyterrorystyczne w Londynie, akurat w dniu zamachów, akurat w metrze. Po prostu zbiegi okoliczności. Zbiegowookolicznościowa teoria dziejów
Jeśli komentarz nie ukaże się pod wpisem, to oznacza, że został zatrzymany do moderacji.