Szukając informacji na temat kultowej audycji „Nie tylko dla orłów” natrafiłem na Stronę Kultową. Świetna lektura, pozwoliła mi odświeżyć pamięć i powrócić do lat dzieciństwa. Nie jest fanem PRLu, ale trochę kultowych elementów wtedy się pojawiło (ja mile wspominam Gronovit). Kultowość wielu z tych rzeczy opiera się jednak na tym, że były to jedyne dostępne opcje i, nierzadko, dostępne z wielkim trudem.
Lekturę polecam też wszelkim zwolennikom „sprawiedliwości” społecznej i socjalizmu. Tak, ten ustrój często można sprowadzić do wyliczanki, która zmieści się na kilkunastu stronach. Nic więcej nie było, bo rządził Niewidzialny Wielki Kononowicz, bękart Marksa, Engelsa, Lenina i ich rzesz ideowych potomków.

















Gronovit był po prostu rewelacyjny. Pochłaniałem go w ilościach przemysłowych.
Jeśli mnie pamięć nie myli była to mieszanka glukozy, soków owocowych (ponoć) i czegoś jeszcze.
I komu to wszystko przeszkadzało? (że zacytuję artystę)
Jedyne dobre rzeczy z PRL-u jakie pamiętam to:
- trawka na „szufladki” – czyli pudełka po zapałkach
- Krople Inoziemcowa – czyli medykament zawierający opium sprzedawany bez recept (apteki były wtedy świetnie zaopatrzone w takie dobrotki). Nalewało się go na łyżeczkę, podpalało się go by zbić aromat mięty, po czym zasypywało się to cukrem (inaczej trudno to było przełknąć) i zjadało. Doskonały podkład pod piwo.
- alkohol i papierosy byly wtedy dostępne dla dzieci, więc by te dobra zdobyć chłopcy nie musieli prosić o zakup starszych kolegów i odpalać im działki a dzieczyny nie musiały starszyn kolegom świadczyć usług seksualnych.
Generalnie życie w PRL-u było jednym wielkim koszmarem i ci którzy to bagno tworzyli powinni zawisnąć na latarniach, a ich rodziny powinny opuścić teren Polski.
Jeśli komentarz nie ukaże się pod wpisem, to oznacza, że został zatrzymany do moderacji.