Brytyjczycy cali szczęśliwi, że ktoś uwolnił ich od papierosów w pubach, poznali także ciemne strony nowych rozporządzeń. Okazało się, że w pubach po prostu… śmierdzi. I to nie dymem papierosowym, ale całą gamą zapachów, które dym do tej pory skutecznie maskował. Chodzi o zapachy nieświeżego piwa i jedzenia, potu, wilgoci, kanalizacji, no i.. bąków puszczanych przez klientów.
Jakieś odświeżacze powietrza się na to znajdą. No i w końcu przecież można zakazać ludziom śmierdzieć - prawodawcy przecież nie znają umiaru, szczególnie w polowaniach na rozmaite czarownice.
















Obszedlem w niedziele pobliskie puby, nie smierdzi…, chociaz do tych najbardziej zakazanych nie wchodzilem, ale tam zawsze smierdzialo.
na codzień mieszkam w irndii gdzie w pubach palić nie wolno i nie odnotowałem żeby jakoś specjalnie śmierdziało… a na (mojego portfela) nieszczęście zwiedziłem ich sporo i analizowałem długo
zresztą nawet gdyby - chyba wolę ludzki smrodek niż kłęby dymu… oczywiście pomijajam wszelkie kwestie “legalistyczne”
to jeden z niewielu etatystycznych zakazów który mi się podoba, tracę koszerność :/