Ron Paul, republikański choć niezmiernie libertariański (kandydował w 1988 z ramienia Partii Libertariańskiej w wyborach prezydenta USA) kongresmen, ubiega się o nominację na kandydata do nadchodzącej prezydentury z ramienia Partii Republikańskiej. A że głosi poglądy dość radykalne, nawet jak na Republikanów, to zrobił się niezły szum. Ron Paul zaczyna wręcz zagrażać Gullianiemu, który dotychczas wiódł prym wśród potencjalnych kandydatów. Wszedłem sobie na Technorati.com, a tam Top Search to właśnie “ron paul”. Ludziska zaczynają się interesować tym, który bez ogródek wali prawdę prosto w oczy.
















Jakoś nie wróżę mu powodzenia. Może i ludzie się nim interesują ale jak przyjdzie do głosowania to i tak zagłosują na tych, którzy obiecają im więcej.
O Ron’ie Paul’u pisze też Jan Fijor
http://www.fijor.com/index-jkl.php?a=p&id=296
ma jeszcze dużo czasu na zyskanie popularności, a media i ludzie dopiero zaczynają się o nim dowiadywać. jak dla mnie, na tę chwilę, to najciekawszy kandydat.
To wogole najciekawszy kandydat. Sporo politykow LP to takie smuty ze szkoda gadac. Ze Badnarika z 2004 wspomne..Zatwardzialy austriak, konstytucjonalista i mozna rzec “rewizjonista/spiskowiec” czyli swoj chlop. Zeby anarchizowal na calego to moze bez przesady ale naprawde lepiej byc nie moze na warunki z DC…
Co do jego szans. Roznie z tym bywa bo w USA w przeciwienstwie do Europy proces wyborczy wyglada inaczej. I choc wiekszosc uwaza ze jest bardziej “demokratyczny” ja tak nie twierdze - wrecz przeciwnie. W USA licza sie dwie partie GOP i Demokraci. Ci maja 50 stanow na wyznaczenie oficjalnej jednej pary kandydujacej i w kazdym stanie odbywa sie “primary” albo “caucus” ktory wskazuje nominacje stanu. Jest to o tyle glupie ze podobnie jak caly proces elektorski odnosnie wyborow prezydenckich rozmywa istote wyboru i sprowadza kwestie walki o nominacje wyborcow na urzad federalny do glupiego popiskiwania w stylu wyborow stanowych.W dodatku wybory te odbywaja sie nie w jeden dzien co tylko pogarsza sytuacje i rozdrabnia problem. Dlaczego to jest glupie? Dlatego ze w ujeciu ogolnokrajowym Paul ma zupelnie inne postrzeganie niz Huckabee, McCain, Giuliani czy Romney. W jednym stanie licza sie dotacje dla farmerow w innym zakaz aborcji, w jednym imigranci a w innym terroryzm albo jakas problematyka lokalna. I tym wygrywaja czesto nominacje.A to ze pozniej taki kandydat oglasza kompletnie inna platforme? Coz zrobic - ma nominacje partii, trzeba glosowac bo glos nieoddany albo na trzeciego kandydata to glos stracony
Bipartisanship i media graja na potege i cala idea “demokracji” idzie sie ….
Z calym szacunkiem ale demokracje to my w Polsce w tym aspekcie mamy wieksza. I media sa uczciwsze….sic!
Acha Macku - Paul z ramienia Libertarianow kandydowal w slawetnych wyborach 88 a nie 98. Wtedy takowych nawet nie bylo