Prosta zasada

W niedzielę miałem takie luźniejszy moment, więc postanowiłem się zapoznać z przepisami drogowymi w USA, a konkretnie w stanie Illinois. Jest to o tyle łatwe, że przepisy drogowe tego stanu są dostępne po polsku (PDF). Przepisy są dość proste, bo nie wpadli tam jeszcze na pomysł mnożenia ich ponad miarę. Reguł mniej, znaków mniej i generalnie prościej. Najbardziej spodobała mi się pewna zasada, do której kiedyś sam doszedłem i miałem o niej napisać:

Jeśli używasz wycieraczek, to włącz światła.

Dotyczy to deszczu, śnieżycy, mgły, itp. O ile nakaz jeżdżenia na światłach cały dzień może wydawać się lekką przesadą, to kretyni bez świateł podczas deszczu powinni być spychani z drogi. Nie wiem jakim trzeba być głąbem za kierownicą, aby nie zdawać sobie sprawy, że samochód bez świateł w deszczu jest niewidoczny w zewnętrznych lusterkach. A wystarczyłoby wtłaczać wszystkim na kursach taką prostą regułę, na którą może wpaść każdy w miarę rozgarnięty człowiek (skoro ja wpadłem).


Komentarze (2)
Gravatar

Ja jeżdżę na światła zawsze. Jest wiele innych sytuacji w dzień, kiedy nie widać samochodu, chociaż jest ładne pogoda. Przykład: bardzo ostre słońce na jakiejś gminnej drodze w lecie. Promienie prześwituą przez liście, tworzy się durzu kontrast ostrego światła i cienia. W takiej sytuacji też częso nie widać choćby samochodu nadjeżdżającego z naprzeciwka.


Gravatar

Ja też jeżdżę na światłach cały rok. To moje światła, mam je dobrze ustawione i wiem, że dzięki temu lepiej mnie widać, w każdych warunkach. Światła informują nadjeżdżających z przeciwka, szczególnie odległych, że jadę w ich stronę, a nie stoję na poboczu, co pozwala zastanowić się im nad manewrem wyprzedzania. Poza tym, światła są nieocenione, gdy jadę późnym popołudniem skierowany tyłem do słońca wiszącego nisko na niebie. Większość kierowców w naszym kraju nie zdaje sobie sprawy jak marnie widać samochody, gdy jedzie się pod słońce.


Dodaj swój komentarz

* - pola wymagane. Adres e-mail nie będzie upubliczniony.