a najzabawniejsze jest to że badania dowodzące szkodliwości biernego palenia na które się wszyscy powołują nie istnieją. amerykański raport z 86 został obalony przed sądem w latach 90, a raport who mówi o 1-2% zwiększeniu ryzyka zachorowania na raka…
Wielkie dzięki panie Maćku za oświecenie w sprawie szkodliwości biernego palenia, do głowy mi nie przyszło, że to może być ściema.
Niemniej - mnie dym papierosowy szkodzi - cierpią oczy. Poza tym ubranie i włosy - jestem zmuszony do natychmiastowego uprania obu.
Tak więc proszę nie mówić, że dym nie ma negatywnego wpływu. Mam się domagać odszkodowań za wymierne straty materialne na ubiorze i kosmetykach czy jak?
Wystarczy nie bywać tam, gdzie jest dym papierosowy. I nie trzeba wtedy domagać się odszkodowań.
Ciekawe, dlaczego tyle szumu robi się wokół papierosów podczas gdy zdelegalizowano alkohol…
> Wystarczy nie bywać tam, gdzie jest dym papierosowy.
Ha, w tym rzecz. Nie bywam, ale czasami muszę. Przystanek autobusowy, na przykład.
>Przemek
oczywiście że dym to nic przyjemnego dla niepalących, ja też go nie lubię. ale od nielubienia do dyskryminacji droga daleka.
a co do odszkodowań, to najpierw od wszystkich nieumytych w komunikacji miejskiej trzeba by zebrać ;]
> moa
Smród nawet kloszarda to nie to samo co dym papierosowy.
Moim zdaniem to niepalący są dyskryminowani przez domyślne zezwolenie na palenie wszędzie. Palenie do życia nie jest niezbędne i to jest moim zdaniem pierwszy i wystarczający argument rozwiązujący całą sprawę. Nikomu nie zakazuję palenia ale nieszkodzenie innym to podstawowe prawo, koniec i kropka, nie wiem nad czym się tu deliberować.
Jeśli jakaś grupa ludzi spopularyzuje bieganie po mieście z palącą się oponą na kiju czy innym kawałkiem śmierdzącego tworzywa sztucznego to mamy im na to pozwalać bo im to sprawia przyjemność? Tak wiem, papierosy to co innego, mają “tradycję” i większy zasięg. Mnie to jednakoż nie przekonuje.
Pan Maciek argumentował przy okazji poprzedniej dyskusji nad paleniem, że niepalący odmawiają palaczom przyjemności. Równie dobrze można powiedzieć, że to palacze odmawiają niepalącym przyjemności delektowania się powietrzem bez tego dymu, ta sama (marna) klasa argumentu.
Nałóg z natury nie ma wiele wspólnego z przyjemnością bo zaczyna się tam, gdzie negatywne konsekwencje zaczynają przeważać. Palacze nie _chcą_ palić publicznie lecz _muszą_, o tym się zapomina. A mnie to nie musi obchodzić, co ktoś musi, to jego problem przecież.
Poza tym odkąd to kwestia nie-/odmawiania przyjemności warunkuje wachlarz publicznie akceptowanych zachowań?
Eh, ogólnie cała ten spór jest w tej chwili nierozwiązywalny, moim zdaniem. Gdyby państwo zdjęło łapy z rynku tytoniowego a służba zdrowia byłaby prywatna - liczba palaczy bardzo by zmalała, podejrzewam. Lub przerzuciliby się na palenie prawdziwego tytoniu. I ta państwowa schizofrenia w temacie palenia - wpływy z akcyzy kontra leczenie nowotworów, he he.
Tak czy siak nie znajduję rozwiązania min. dla problemu regulacji zachowań w miejscach publicznych - co gdy znajdą się w rękach prywatnych i w jednych miejscach byłoby można palić a w innych nie?
A tak w ogóle, to jeśli państwo naprawdę chce zmniejszenia ilości chorób powodowanych przez palenie to powinno propagować palenie prawdziwego tytoniu a nie tego syfu, z którego produkuje się papierosy. Bo dym tytoniowy to już zupełnie co innego niż papierosowy.
bzdura, kiedyś chodziłem z niepalącym kolegą (w dodatku z problemem z płucami) w poznaniu szukając pubu gdzie można wejść i wypić piwo - niestety wszędzie gęsta mgła papierosowa, łaziliśmy godzinę szukając miejsca gdzie nie-palący nie byliby dyskryminowani - i nic
fakt, puby są prywatne i zakaz czy nakaz to sprawa właścicieli, ale tak poza tym, na ulicach i przystankach, publicznie, czas skończyć z dyktaturą palaczy nie liczących się z innym człowiekiem i zasmradzających wszystko zapachem gorszym niż gówno
a co do biernego palenia to prawda, kiedyś pracowałem w firmie gdzie wszyscy prócz mnie palili, kłęby dymu i smrodu, i się musiałem dostosować - niestety konsekwencje zdrowotne pojawiły się wkrótce, szara ziemista skóra, ogólne osłabienie, spadek kondycji - wszystko mi śmierdziało, włosy ubrania
musiałem się zwolnić - ale nie mam o to żalu - tyle że teraz w mojej firmie (tak tak, teraz szefuję, hihi) nie chce żadnych palaczy-śmierdziuchów - i niech mi nie kwiczą - ja się kiedyś tez musiałem dostosować do śmierdziuchów
czesc , a ja kiedys bylem w takim barze gdzie wszedzie palono .siedzialem tam dwie godziny po czym wybieglem stamtad z wiewlkim chukiem (na skutek zdrowotny nie trzabylo czekac)gdyz spostrzeglem na dloni zmiany na skorze ,plamkao nieregularnych ksztaltach o srednicy paznokcia palca wskazujacego .gdy dobieglem do domu okazalo sie ze to plamka z kawy.:>:>:>ok a teraz powarznie w miejscach takich jak budynki,i inych pomieszczeniach sie nie powinno palic , bo na dworze to wiadomo kogo to.
czesc , a ja kiedys bylem w takim barze gdzie wszedzie palono .siedzialem tam dwie godziny po czym wybieglem stamtad z wiewlkim chukiem (na skutek zdrowotny nie trzabylo czekac)gdyz spostrzeglem na dloni zmiany na skorze ,plamkao nieregularnych ksztaltach o srednicy paznokcia palca wskazujacego .gdy dobieglem do domu okazalo sie ze to plamka z kawy.:>:>:>ok a teraz powarznie w miejscach takich jak budynki,i inych pomieszczeniach sie nie powinno palic , bo na dworze to wiadomo kogo to.palenie ma zwiazek z ilorazem inteligencji ,skoro palacze nie sa swiadomi szkodliwosci tytoniu to znaczy ze sa malo inteligentni hahahaha
a najzabawniejsze jest to że badania dowodzące szkodliwości biernego palenia na które się wszyscy powołują nie istnieją. amerykański raport z 86 został obalony przed sądem w latach 90, a raport who mówi o 1-2% zwiększeniu ryzyka zachorowania na raka…
Wielkie dzięki panie Maćku za oświecenie w sprawie szkodliwości biernego palenia, do głowy mi nie przyszło, że to może być ściema.
Niemniej - mnie dym papierosowy szkodzi - cierpią oczy. Poza tym ubranie i włosy - jestem zmuszony do natychmiastowego uprania obu.
Tak więc proszę nie mówić, że dym nie ma negatywnego wpływu. Mam się domagać odszkodowań za wymierne straty materialne na ubiorze i kosmetykach czy jak?
Wystarczy nie bywać tam, gdzie jest dym papierosowy. I nie trzeba wtedy domagać się odszkodowań.
Ciekawe, dlaczego tyle szumu robi się wokół papierosów podczas gdy zdelegalizowano alkohol…
> Wystarczy nie bywać tam, gdzie jest dym papierosowy.
Ha, w tym rzecz. Nie bywam, ale czasami muszę. Przystanek autobusowy, na przykład.
>Przemek
oczywiście że dym to nic przyjemnego dla niepalących, ja też go nie lubię. ale od nielubienia do dyskryminacji droga daleka.
a co do odszkodowań, to najpierw od wszystkich nieumytych w komunikacji miejskiej trzeba by zebrać ;]
> moa
Smród nawet kloszarda to nie to samo co dym papierosowy.
Moim zdaniem to niepalący są dyskryminowani przez domyślne zezwolenie na palenie wszędzie. Palenie do życia nie jest niezbędne i to jest moim zdaniem pierwszy i wystarczający argument rozwiązujący całą sprawę. Nikomu nie zakazuję palenia ale nieszkodzenie innym to podstawowe prawo, koniec i kropka, nie wiem nad czym się tu deliberować.
Jeśli jakaś grupa ludzi spopularyzuje bieganie po mieście z palącą się oponą na kiju czy innym kawałkiem śmierdzącego tworzywa sztucznego to mamy im na to pozwalać bo im to sprawia przyjemność? Tak wiem, papierosy to co innego, mają “tradycję” i większy zasięg. Mnie to jednakoż nie przekonuje.
Pan Maciek argumentował przy okazji poprzedniej dyskusji nad paleniem, że niepalący odmawiają palaczom przyjemności. Równie dobrze można powiedzieć, że to palacze odmawiają niepalącym przyjemności delektowania się powietrzem bez tego dymu, ta sama (marna) klasa argumentu.
Nałóg z natury nie ma wiele wspólnego z przyjemnością bo zaczyna się tam, gdzie negatywne konsekwencje zaczynają przeważać. Palacze nie _chcą_ palić publicznie lecz _muszą_, o tym się zapomina. A mnie to nie musi obchodzić, co ktoś musi, to jego problem przecież.
Poza tym odkąd to kwestia nie-/odmawiania przyjemności warunkuje wachlarz publicznie akceptowanych zachowań?
Eh, ogólnie cała ten spór jest w tej chwili nierozwiązywalny, moim zdaniem. Gdyby państwo zdjęło łapy z rynku tytoniowego a służba zdrowia byłaby prywatna - liczba palaczy bardzo by zmalała, podejrzewam. Lub przerzuciliby się na palenie prawdziwego tytoniu. I ta państwowa schizofrenia w temacie palenia - wpływy z akcyzy kontra leczenie nowotworów, he he.
Tak czy siak nie znajduję rozwiązania min. dla problemu regulacji zachowań w miejscach publicznych - co gdy znajdą się w rękach prywatnych i w jednych miejscach byłoby można palić a w innych nie?
A tak w ogóle, to jeśli państwo naprawdę chce zmniejszenia ilości chorób powodowanych przez palenie to powinno propagować palenie prawdziwego tytoniu a nie tego syfu, z którego produkuje się papierosy. Bo dym tytoniowy to już zupełnie co innego niż papierosowy.
bzdura, kiedyś chodziłem z niepalącym kolegą (w dodatku z problemem z płucami) w poznaniu szukając pubu gdzie można wejść i wypić piwo - niestety wszędzie gęsta mgła papierosowa, łaziliśmy godzinę szukając miejsca gdzie nie-palący nie byliby dyskryminowani - i nic
fakt, puby są prywatne i zakaz czy nakaz to sprawa właścicieli, ale tak poza tym, na ulicach i przystankach, publicznie, czas skończyć z dyktaturą palaczy nie liczących się z innym człowiekiem i zasmradzających wszystko zapachem gorszym niż gówno
a co do biernego palenia to prawda, kiedyś pracowałem w firmie gdzie wszyscy prócz mnie palili, kłęby dymu i smrodu, i się musiałem dostosować - niestety konsekwencje zdrowotne pojawiły się wkrótce, szara ziemista skóra, ogólne osłabienie, spadek kondycji - wszystko mi śmierdziało, włosy ubrania
musiałem się zwolnić - ale nie mam o to żalu - tyle że teraz w mojej firmie (tak tak, teraz szefuję, hihi) nie chce żadnych palaczy-śmierdziuchów - i niech mi nie kwiczą - ja się kiedyś tez musiałem dostosować do śmierdziuchów
czesc , a ja kiedys bylem w takim barze gdzie wszedzie palono .siedzialem tam dwie godziny po czym wybieglem stamtad z wiewlkim chukiem (na skutek zdrowotny nie trzabylo czekac)gdyz spostrzeglem na dloni zmiany na skorze ,plamkao nieregularnych ksztaltach o srednicy paznokcia palca wskazujacego .gdy dobieglem do domu okazalo sie ze to plamka z kawy.:>:>:>ok a teraz powarznie w miejscach takich jak budynki,i inych pomieszczeniach sie nie powinno palic , bo na dworze to wiadomo kogo to.
czesc , a ja kiedys bylem w takim barze gdzie wszedzie palono .siedzialem tam dwie godziny po czym wybieglem stamtad z wiewlkim chukiem (na skutek zdrowotny nie trzabylo czekac)gdyz spostrzeglem na dloni zmiany na skorze ,plamkao nieregularnych ksztaltach o srednicy paznokcia palca wskazujacego .gdy dobieglem do domu okazalo sie ze to plamka z kawy.:>:>:>ok a teraz powarznie w miejscach takich jak budynki,i inych pomieszczeniach sie nie powinno palic , bo na dworze to wiadomo kogo to.palenie ma zwiazek z ilorazem inteligencji ,skoro palacze nie sa swiadomi szkodliwosci tytoniu to znaczy ze sa malo inteligentni hahahaha