Writely.com

Wpis ten stworzyłem w nowym edytorze/serwisie Writely.com – taki online’owy procesor tekstu udostępniony przez Google.

Pomysł takiego narzędzia niezmiernie mi się podoba, realizacja jest też niezła. No i można nad danym dokumentem pracować w wiele osób, co otwiera nowe możliwości.

Wiem, Google czyta moje dokumenty, archiwzuje i pewnie analizuje je na wiele sposobów – cóż taka jest cena tej wygody. Gorzej, że jakaś przyszła władza może kiedyś wykorzystać to, co piszę sobie w ten sposób (jak i moją pocztę w serwisie GMail). Trudno, trzeba zaryzykować – czasem za poglądy też się cierpi.

Niestety, dodanie wpisu zakończyło się częściowym sukcesem – pojawił się w takiej formie, w jakiej go napisałem, ale tytuł wpisu już nie. Albo coś źle skonfigurowałem, albo serwis ma buga, wszak to wersja beta.


Komentarze (1)

[...] informatyczne (infoanarchiści), takie decyzje podejmują. Przykładem ceniony przeze mnie Maciej Miąsik, który pisze: „Wiem, Google czyta moje dokumenty, archiwzuje i pewnie analizuje je na wiele [...]


Dodaj swój komentarz

Connect with Facebook

* - pola wymagane. Adres e-mail nie będzie upubliczniony.

Dozwolone tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

Jeśli komentarz nie ukaże się pod wpisem, to oznacza, że został zatrzymany do moderacji.

  • RSS
  • Twitter
  • Soup.io
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Picasa
  • Flickr
  • Vimeo