Komentarz z TechDirt podważający twierdzenia BSA, że “straty” w wyniku piractwa to bezpośredni cios w gospodarkę - według nich dzięki pirackiemu oprogramowaniu wiele firm jest bardziej produktywnych i osiąga lepsze wyniki ekonomiczne. No właśnie, skoro możemy liczyć sobie wirtualne “straty” płynące z używania pirackiego oprogramowania, może też warto policzyć “zyski”?
Komentarz z Onet.pl:
Proponuję żeby firmy dystrybuujące oprogramowanie zaksięgowały tą kwotę…
… jako stratę. I zobaczyły co mają urzędy skarbowe do powiedzenia na ten temat.
No właśnie. Albo to jest strata, albo “strata” używana jedynie w celach propagandowych.
Komentarz z 7thGuard.net:
Bo moim skromnym zdaniem, podane w tym raporcie liczby pochodza z gustownego sufitu w biurach IDC i BSA, albo, jak by to inaczej ująć, “z dupy”.
Liczba komputerów razy średnia liczba programów równa się cośtam. “Kiedy wychodzisz na spacer z psem, obaj macie statystycznie po 3 nogi” i podobną wartość mają te ich obliczenia…
















Jak to powiedzial fizyk na AGH na labolatorium
“Panie! Statystycznie to kazdy Polak ma jeden jajnik i jedno jadro” :>