I Hate DRM to „oficjalna” strona poswięcona odzyskiwaniu przez konsumentów należnych im praw. Tak, propagandy anty-DRM nigdy nie za wiele.
Samoschładzająca się puszka z napojem. Ale fajna rzecz. Przyjazna dla środowiska i obniża temperaturę o 16 stopni w 3 minuty. Ciekawe, czy kiedyś trafi po strzechy?
Eric S. Raymond (ESR), jeden z „ojców” ruchu wolnego oprogramowania, także libertarianin, ma swój blog „Armed and Dangerous”. Dziś napisał fajny tekst o źródłach problemów Microsoftu z nowymi wersjami oprogramowania. Produkty MS rozwijają się coraz wolniej i są coraz większe, nieustannie bardziej obciążające nasze, przecież coraz szybsze, komputery. ESR, oczywiście, upatruje przyczyn tego w fakcie, że MS tworzy programy oparte na sekretnym kodzie, hierarchicznym zarządzaniu i centralizacji. I trudno mu nie przyznać racji. Swój wpis konkluduje:
Problemy Microsoftu nie dadzą się naprawić – naprawdę, to są skazane na postępujące pogorszanie się – tak długo, jak będą tkwić w modelu tworzenia oprogramowania opartym na centralizacji, hierarchicznym sterowaniu i tajności. Systemy operacyjne z otwartym kodem będą wciąż na tym zyskiwać, z tych samych powodów, z których wolne rynki wygrywają konkurencję z gospodarkami centralnie sterowanymi.
Ciekawą kwestią jest, czy zobaczymy microsoftowy ekwiwalent głasnosti i pieriestroiki?
A tak przy okazji, jego blog oczywiście działa na WordPressie.
Krzysztof Waszek w komentarzach na WiKu do artykułu o filmie „Kod Leonarda da Vinci” dobrze radzi:
Ja uważam, że fanatycy religijni powinni ten film jak najszybciej spiracić i umieścić w internecie w różnych wersjach objętościowych (w zależności od szybkości łącza internauty) i językowych. Wtedy Sony (a tym psom za te DRM-y to się należy) niewiele na tym filmie zarobi. A przy dobrej propagandowej akcji – to na tym straci. Do filmu można dodać krótki, ale sensowny komentarz ośmieszający „prawdy” podane w tym filmie.
Bardzo wolnościowe i infoanarchistyczne rozwiązanie.
Cytat z artykułu o broni atomowej, ale akurat dotyczący normalnej broni palnej:
[...]„Wolałbym, aby broni palnej nigdy nie wymyślono” – tak argumentował.
Odpowiedziałem, że to może byłoby prawdą, że świat byłby lepszy bez broni palnej, niemniej jednak, ta broń istnieje. A skoro tak, źli ludzie będą jej używać, więc inni potrzebują jej do samoobrony. Choć z perspektywy czasu, widzę, że była to niemądra replika. Bo tak naprawdę, broń to jest rzecz pozytywna. Świat bez broni palnej to świat, w którym zwycięstwo w konfrontacji zależy wyłącznie od rozmiarów – małe ofiary nie mają łatwo dostępnej deski ratunkowej przeciwko większym napastnikom. To, że broń palna istnieje oznacza, że ofiary gwałtów mogą bronić się przed gwałcicielami. A to dobra rzecz.
Libertariański Cato Institute opublikował dokument bardzo krytyczny w stosunku do amerykańskiej ustawy DMCA po tytułem „Circumventing Competition: The Perverse Consequences of the Digital Millennium Copyright Act”. Nie miałem czasu jeszcze go przeczytać, ale z pewnością warto będzie się z nim zapoznać, choćby po lekturze podsumowania (tutaj we fragmencie mojego tłumaczenia):
Ustawa DCMA jest anty-konkurencyjna. Daje właścicielom praw autorskich oraz korporacjom technologicznym, które dystrybuują ich dzieła prawną władzę do tworzenia zamkniętych platform technologicznych i wyłączania konkurencji z możliwości współdziałania z nimi. A najgorsze jest to, że technologie DRM są nieskładne i nieefektywne – są niewygodne dla legalnych użytkowników, ale niewiele robią, aby powstrzymać piratów.
Apel przeciwko planom wprowadzenia cenzury obyczajowej w Polsce – można się podpisać. Uzasadniać chyba moim czytelnikom nie muszę.
Uwaga! Nie mam już Liveboxa i zapomniałem, jak się go używa.
Do przekierowań portów niezbędnych do właściwego działania klientów emule i bittorrent służy zakładka “Serwery LAN”. Przykładowe przekierowania mojej konfiguracji pokazuje ten obrazek.
Dla klientów bittorrent wystarczy przekierować jeden port TCP (u mnie są 2, bo czasem uruchamiam klientów tego protokołu na różnych komputerach). Oczywiście numer portu musi zgadzać się z konfiguracją klienta, a numer IP komputera docelowego musi odpowiadać konkretnej konfiguracji. Standardowo livebox przydziela adresy IP poprzez swój serwer DHCP i raczej się nie zmieniają, ale można ustawić ten adres w komputerze na sztywno i mieć spokój. Uzupełnienie: dla pełnej funkcjonalności DHT w klientach bittorrent należy dodatkowo przekierować port UDP (numer taki sam jak dla TCP).
Dla klientów emule trzeba skonfigurować dwa porty, jeden TCP i drugi UDP. I znów numery portów zależne są od klienta, a adres IP od konkretnej konfiguracji.
Dla opornych: adres IP musi odpowiadać adresowi IP komputera podpiętego do liveboxa, na którym uruchamiamy klienta emule lub bittorrent, a adresy portów należy sobie sprawdzić w konfiguracji klientów. Nie przepisujemy numerków z obrazka!
Należy jeszcze pamiętać o sprawdzeniu czy zapora Windows (czy innego dostawcy) nie blokuje nam tych portów na komputerze. I musi działać.
Nasi rodacy zaprotestowali ostatnio przeciwko podatkom. Tylko przyklasnąć, bo każdy podatek jest zły, a już szczególnie podatek podwójny. Zaciekawiony obejrzałem relacje z protestów i posłuchałem, o co naprawdę chodzi. No i okazało się, że wcale nie chodzi o podwójne opodatkowanie! Protestanci zaprotestowali przeciwko progresji podatkowej, bo jak najbardziej obejmują ich umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania i wcale nie są opodatkowani wielokrotnie. Bowiem skala progresji w Polsce jest tak stroma, że jak człowiek zacznie zarabiać normalne pieniądze w którymś z bogatszych krajów, to dopada go natychmiast progresja i konieczność dopłaty podatku (na Polskę „solidarną”).
Niestety, jestem przekonany, że znacząca większość z protestujących nigdy nie miała nic przeciw progresji podatkowej i pewnie ochoczo wspierała partie propagujące system większego opodatkowania „bogaczy”, zgodnie z tzw. sprawiedliwością społeczną. A gdy zostali zaliczeni do tego eksluzywnego grona, dopadła ich smutna rzeczywistość i poczuli na własnej skórze, jak to ową sprawiedliwością bywa.
Tak, podatki bolą, a płacenie większych podatków, gdy się zarabia więcej, boli równie bardzo, a kto wie, czy nie bardziej. Protestujcie! Precz z podwójnym opodatkowaniem! Precz z jakimkolwiek opodatkowaniem!
Dziś przypadkiem przeczytałem w jednej z darmowych stołecznych gazet o niecnym procederze, jaki uprawiają nasi żądni zysku rodacy. Chodzi o przemyt psów do innych, bogatszych krajów Wspólnoty Europejskiej. Przędsiębiorczy ludzie kupują rozmaite rasowe psy i przemycają je za granicę, gdzie sprzedają je z dwu, a nawet trzykrotnym zyskiem. Oczywiście nielegalnie, bo najwyraźniej przewiezienie psa przez granicę jest zabronione. Trzeba więc zrobić to ukradkiem, niczym paczkę amfy. A ponieważ zwierzęta okazują więcej żywotności niż paczka narkotyków, zwracają uwagę bardzo czujnych celników czy innych zbędnych w tym kraju funkcjonariuszy. Co z kolei prowadzi do rozmaitych problemów, głównie polegających na mniejszym lub większym dręczeniu zwierząt – zaklejaniu pyszczków, wiązaniu, faszerowaniu rozmaitymi środkami chemicznymi. No i nie każde zwierzę wytrzymuje takie atrakcje i są ofiary.
Oczywiście, tekst potępiał żądnych kasy przemytników, którzy napędzeni ową „niezdrową” żądzą skazują zwierzęta na cierpienia. Niestety w konkluzji nie zobaczyłem krytyki prawdziwego źródła tego problemu, czyli pomysłu, że przewiezienie psa przez Odrę musi być zabronione. Przy okazji, Szarik to miał szczęście, że go celnicy nie zatrzymali w drodze na Berlin. To nie przemytnicy są winni tej sytuacji, ale prawodawcy, który tworzą prawo, w którym przewożenie psów przez pewne rzeki jest dozwolone, a przez inne już nie. Zamiast pozwolić działać normalnym mechanizmom rynkowym, który doprowadziłyby do wyrównania cen i uczyniłyby proceder dręczenia psów nieopłacalnym, mamy specjalne mechanizmy anty-rynkowe, które są właśnie źródłem patologii. Zapewne zakazowi przyświeca jakiś wznioślejszy cel, ale zazwyczaj intencje sobie, a życie sobie – nie każde dobre chęci dają się zadekretować w sposób gwarantujący realizację zakładanych celów.
















