Oczywiście etatyści muszą regulować wszystko, co się da, więc także język. Mają do tego celu stosowną ustawę i, a jakże, urząd – Radę Języka Polskiego. Rada wypluła z siebie raport. Oczywiście, nie jest z językiem dobrze. Z jednej strony, wystarczy poczytać trochę blogów czy podejrzeć czaty, aby bez potrzeby Rady dojść do takich samych wniosków, ale z drugiej strony, skoro ludzie chcą mówic niechlujnie i niekomunikatywnie, to ich problem. Czemu się zresztą dziwić, skoro mamy państwowe szkolnictwo od maleńkości (i jeszcze wcześniej). Zresztą, czego spodziewać się po podobnych raportach – przecież nie napiszą, że jest super i nie są już potrzebni…
Poszedłem na stronę Rady i poczytałem. Okazuje się, że piszę nazwy stron internetowych wbrew zaleceniom (prawu? uchwałom? ortografii?) Rady, czyli jak mi się podoba, albo jak autor strony pisze. No i poprawnie jest e-mail, a nie inaczej.

















O, to już wiem jak pisać „Planeta Wolnościowa”
.
Ale co do emaila, wolę posłuchać się Donalda Knutha niż RJP:
czy w statucie owej rady stoi, ze beda zamykac kazdego, kto nie dostosuje sie do jej zalecen?
Hmm, pisownia adresów WWW to straszna brednia, szczegolnie jesli wziac pod uwage, ze URL sklada sie nie tylko z nieczulej na zmiane wielkosci liter nazwy serwera…
GDR!, chodzi chyba tylko o pisanie NAZW stron internetowych, a nie ich adresów.
Jeśli komentarz nie ukaże się pod wpisem, to oznacza, że został zatrzymany do moderacji.