Garść cytatów

Dawno nie było, więc trochę cytatów…

„Każdy chce żyć na koszt państwa. Zapominają jednak, że państwo żyje na koszt każdego.” Frédèric Bastiat

„Ekstremizm w obronie wolności nie jest grzechem, umiarkowanie w dążeniu do sprawiedliwości nie jest cnotą.” Barry Goldwater

„Najmniejszą mniejszością na Ziemie jest jednostka. Ci, którzy odmawiają praw jednostkom, nie mogą twierdzić, że są obrońcami mniejszości.” Ayn Rand

„Niektóre pomysły wydają się tak wykonalne, że mogą zawieść dziewięć razy pod rząd, a wciąż będą wiarygodne za dziesiątym razem. Inne pomysły wydają się tak niewykonalne, że mogą powieść się dziewięć razy pod rząd, wciąż nie będą wiarygodne za dziesiątym razem. Rządowe interwencje w gospodarce należą do tego pierwszego rodzaju pomysłów, a działanie wolnego rynku znajduje się pośród tych drugich.” Thomas Sowell

„Wiedza jest jedną z tych rzeczy, którą możesz rozdać innym, nie umniejszając sobie ilości, która ci pozostała.” Thomas Sowell

„Demokracja to dwa wilki i owca głosujący co będzie na obiad. Wolność to dobrze uzbrojona owca kwestionująca to głosowanie.” Benjamin Franklin

I wersja „extended” powyższego, nieznanego autorstwa:

Demokracja: Dwa wilki i owca, którzy głosują co będzie na obiad.
Demokracja reprezentacyjna: Dwa tysiące wilków i tysiąc owiec wybierających dwa wilki i owcę, którzy głosują co będzie na obiad.
Republika konstytucyjna: Dwa tysiące wilków i tysiąc owiec wybierających dwa wilki i owcę, którzy głosują co będzie na obiad, ale ograniczonych Konstytucją, która zabrania im jeść owiec. Sąd Najwyższy głosami 5 wilków przeciwko 4 owcom stwierdza, że baran to nie owca.
Wolność: Dobrze uzbrojona owca kwestionująca powyższe głosowania.

I na koniec zaproszenie do poczytania tego, co sądzi o demokracji Hans-Herman Hoppe.


Jezus piratem?

Ciekawy cytat z komentarzy na serwisie stopklatka.pl, na który natrafiłam na forum strony napisy.org:

Kiedyś Jezus na pustyni cudownie rozmnożył chleb i ryby, czy go ktoś ścigał z tego powodu, piekarze bądź rybacy? Przeciwnie, wszyscy się tym radowali. Dziś mamy sytuację, gdy w internecie cudownie rozmnażają się filmy, programy itd. i zamiast się tym radować, wmawia się ludziom, że to problem, że ludzie kogoś okradają, a to nie jest prawdą, ludzie poprostu nie pracują na zysk danej grupy osób, a to wyraźna różnica.

No właśnie, jak technologia pozwala nam na „cudowne” rozmnażanie, to nagle robi się z tego problem. Ciekawe, czy na pustyni też piekarze i rybacy narzekali, że Jezus psuje im ich model biznesowy?


Telepeerele

Dziś obejrzałem sobie fragment programu telewizyjnego pod ww. tytułem. Takie tam peerelowskie wspominki utrzymane w tonie satyryczno-rozrywkowym. Przydałoby się jednak przypominać regularnie ten program sklerotycznej większości obywateli tego państwa, którzy wciąż i coraz silniej utrzymują, że „za komuny było lepiej”. Tego typu satyryczne przypominajki dają jednak dość dobry obraz, jak absurdalnym krajem był PRL. Obecnie absurdów także nie brakuje, co uzmysławia, że wciaż niezbyt daleko od komuny się oddaliliśmy, ale trzeba mieć umiar i nie wciskać sobie samemu ciemnoty!


Sposób na podglądaczy

Ciekawa sugestia, jak wykryć, czy ktoś czyta nasze mejle. Pokrótce: w mejlu umieszczamy linki, które mają za zadanie zwabić potencjalnych podglądaczy na pewną stronę www, do której nie ma innego dostępu, jak poprzez te linki. Oczywiście strona odbierająca naszą pocztę powinna wiedzieć, że ma je ignorować. Warto też w poczcie, w okolicach tej przynęty umieścić pewne słowa-klucze, które mają zwrócić uwagę potencjalnych czytaczy. Potem sprawdzami logi serwera i patrzymy, kto tam odwiedza naszą sekretną stronę, czyli ktoś przeczytał maszą pocztę.


Livebox

Uwaga! Nie mam już Liveboxa i zapomniałem, jak się go używa.

Od dziś użytkuję najnowsze dziecko TPSA, czyli Liveboxa. W zamierzeniach ma to być urządzenie oferujące bezprzewodowy dostęp do internetu, telewizję przez internet i telefon przez internet. Z tych usług interesował mnie jedynie dostęp bezprzewodowy i zewnętrzny router, więc na razie skoncetrowałem się na tej funkcjonalności i inna mnie nie interesuje.

Urządzenie jest zadziwiająco duże, niemalże wymiarów notatnika A4, czego się nie spodziewałem. Ma w ogóle formę książki postawionej grzbietem do góry, z okładkami z mlecznego plastiku. Boczne i dolna ścianka kryją perforację wentylacyjną plus gniazda połączeniowe. Na grzbiecie bateria zielonych LEDów sygnalizujących pracę urządzenia. Na boku pulsujące (podświetlane) logo TPSA, na szczęście można to wyłączyć. Generalnie mamy tutaj modem ADSL2+ (do 24Mbps), router, urządzenie dostępowe WiFi w standardzie 802.11g (54 MBps) zamknięte w wystylizowaną obudowę. Do kompletu TPSA dodaje adapter USB Wifi (także 54 Mbps), w formie thumbdrive’a, no i kupę kabli, filtry, rozdzielacze i takie tam drobiazgi.

Na zdjęciu poniżej Livebox, adapter Wifi i „standardowy” modem USB dla porównania wielkości.

Livebox

Miałem trochę zabawy z instalacją, bo nie chciałem, aby wspierało mnie oprogramowanie dostarczanie przez TPSA, które zazwyczaj jest badziewne. Podłączyłem Liveboxa do komputera stacjonarnego kablem sieciowym, pozbywając się switcha, który już nie będzie potrzebny. Trochę się zdziwiłem, bo pojawił mi się jakiś mostek sieciowy, który zawładnął moimi pozostałymi połączeniami, ale dało się ustawić właściwy adres IP, który pozwolił mi wystartować w przeglądarce panel konfiguracyjny urządzenia. Wprowadziłem dane dotyczące mojej Neostrady, zrestartowałem modem i jestem w sieci.

Do notebooka, uwolnionego od kabla podłączyłem dostarczony adapter Wifi USB. Musiałem użyć dostarczonego kabelka-przedłużki, bo mój notebook ma beznadziejnie umieszczone porty USB (no i nie ma Wifi). Trochę zmagań było ze sterownikami, bo notebook nie czyta wielu płyt (to już czwarty napęd w nim, ale już jest po gwarancji), więc musiałem je przegrać na dysk zewnętrzny i podpiąć go do notebooka. Aby się nie męczyć, użyłem softu TPSA to zainstalowania tego połączenia i dobrze, bo jednym z kroków jest podanie klucza WEP, który jest nabity wstępnie do urządzenia (można to zmienić, podobnie jak i zabezpieczenie na WPA). Dodatkowo, trzeba w odpowiednim momencie wcisnąć pewien guzik Liveboxa, aby zaakceptował on nasz adapter Wifi – jeden z dodatkowych kroków bezpieczeństwa. Po zakończeniu tych procedur urządzenie ruszyło i mam internet bezprzewodowo na notebooku. Hura.

Ostatni test to pogrzebanie po udziałach sieciowych obu komputerów – wszystko zadziałało zgodnie z oczekiwaniami.

Jak na razie, urządzenie spełniło moje wszystkie potrzeby – mam zewnętrzy modem i router, internet działa, notebook stał się mobilny, oba kompy się widzą. Pełen sukces. Na grzebanie w zaawansowanych ustawieniach routera jeszcze przyjdzie czas. Inne usługi, które mają się pojawić za jakiś czas, zupełnie mnie nie interesują. Za 10 PLN miesięcznie to jest niezły deal.

Trochę uwag po tygodniu użytkowania można znaleźć tutaj.


Przestrzeń objawienia

Ja tu się zachwycam „Revelation Space” Reynoldsa, a książka ta jest od dawna dostępna po polsku: „Przestrzeń objawienia„. Kto nie czytał, nie leci i kupuje. Polecam.


Gumową kulką go

Planują się drobne zmiany w podstawowym prawie każdego człowieka, czyli prawie do samoobrony. Co z tego będzie, zobaczymy. Na razie nie jest to nic rewolucyjnego. Nasi możnowładcy przemyśliwują, czy pozwolić nam bronić się przy pomocy dwóch przedziwnych narzędzi: paralizatora elektrycznego – tasera i strzelby na gumowe kule. Lepszy rydz niż nic, ale to jedynie półśrodki i to takie sobie. Oczywiście jedynie do obrony we własnym domu czy na terenie posesji.

Taser, moim zdaniem, nie nadaje się zupełnie do samoobrony – używa się go w zasadzie wyłącznie do obezwładniania osobników, którzy nie słuchają policji. Policja do samoobrony używa właściwych narzędzi, czyli broni palnej. Taser pozwala obezwładnić opornego gościa bez konieczności zbliżania się do niego. Wymaga precyzyjnego trafienia i to za pierwszym razem, bo jest to „broń” jednostrzałowa. W warunkach wzburzenia czy strachu, z jakimi mamy do czynienia podczas napadów, wymaganie 100% skuteczności jest bez sensu. Jak matka broniąca dzieci chybi, to może napastnika co najwyżej pookładać po łbie bezużytecznym taserem. Narzędzia do samoobrony muszą być skuteczne, a więc łatwe w użyciu, z możliwością korekty przy chybieniu.

Co do strzelby na gumowe kule (mnie szkodliwe niż kule policyjne, czyli też mniej skuteczne), to szkoda pisać. W samoobronie chodzi o to, aby przeciwnika skutecznie zneutralizować. Czyli powstrzymać jego atak skutecznie, nalepiej raz na zawsze (w czym bywa przydatny tzw. Mozambique drill). Nie na darmo w broni palnej istnieje pojęcie „siły obalającej”, która jest różna dla różnych kalibrów, rodzajów pocisków i broni. Zdecydowanie siła obalająca takiej broni jest znikoma, bo owe kule nawet nie ranią (o zabijaniu nie wspominając, a to najskuteczniejsza metoda powstrzymania ataku). Poza możliwością dokuczania napastnikowi na dystans, pewnie kij bejsbolowy jest lepszą bronią do samoobrony.

No dobra, niby dobre chęci są (którymi oczywiście piekło jest wybrukowane). W tej łyżeczce miodu jest oczywiście beczka dziegciu. Otóż władcy w swej wielkoduszności nie zezwalają nam posiadać i używać tych zmyślnych urządzeń, ale jedynie pozwalają nam ubiegać się o pozwolenie na ich posiadanie. W trybie podobnym do pozwoleń na broń palną. Czyli pewnie z badaniami, uzasadnieniem i swobodną możliwością odmowy. Czyż może być jeszcze głupiej?

Znacznie skuteczniejszy od strzelby na kule gumowe jest chyba marker paintballowy, który, co prawda, nie obala, ale rani i dotkliwie boli. I nie wymaga pozwolenia.

Aha, ma też zmienić się podejście w kwestii obrony koniecznej. Zobaczymy.


Cała prawda o firmach farmaceutycznych

W nawiązaniu do mojego „kontrowersyjnego” wpisu dotyczącego patentów w przemyśle farmaceutycznym polecam lekturę książki pt. „Cała prawda o firmach farmaceutycznych” dostępnej w polskim tłumaczeniu jako suplement do wydania 13-2005 czasopisma Aptekarz. Przejrzałem pobieżnie, ale zachęcony przez komentatora na WiKu z pewnością przeczytam ją w całości.


WordPress 2.0 nadchodzi

WordPress 2.0 Release Candidate gotowy do pobrania. Jak się ktoś nie boi, może posmakować, co nowego nas czeka. Muszę zainstalować go lokalnie i zobaczę wtedy, co nowego i co się psuje.

Uaktualnienie: zainstalowałem lokalnie i większość rzeczy działa. Są pewne problem z edytorem, który przeszedł gruntowną przemianę (WYSIWYG i takie tam konfigurowalne i przenaszalne okienka). Polskie tłumaczenie do wersji 2.0 jest gotowe, więc nie będzie problemów z językiem. Większość istotnych dla mnie wtyczek działa. Upgrade był bezproblemowy, więc jestem dobrej myśli.


Polak w F1

Formuła 1 to jeden z niewielu sportów, którymi się interesuję. No i nareszcie mamy Polaka w F1 – Robert Kubica, mistrz świata World Series by Renault, został kierowcą testowym (oraz zapasowym) zespołu BMW. Hura!


« Późniejsze wpisy · Wcześniejsze wpisy »

  • RSS
  • Twitter
  • Soup.io
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Picasa
  • Flickr
  • Vimeo