Jak podaje CBS News, Amerykanie nie wierzą w ewolucję. Aż 51% ankietowanych uważa, że to Bóg stworzył człowieka w jego obecnej formie, a jedynie 15% uważa, że człowiek jest efektem procesu ewolucji.
To szokująca wiadomość dla “postempowców”, dla których podważanie teorii ewolucji jawi się jak najcięższa herezja, nakazująca wykluczenie z kręgów ludzi rozumnych. Zadziwiające jest, że ludzi, którzy zazwyczaj krytykują ludzi wierzących w Boga, sami nie widzą nic zdrożnego we własnej wierze, tyle że w naukową teorię.
















Panie Macieju, problem polega na tym że ewolucja nie jest naukowa i opiera się tylko na wierze. Darwin podał trzy warunki, których spełnienie by ewolucję potwierdziło: znalezienie ogniw pośrednich(150 lat-nie znaleziono nic), zaobserwowanie przejścia jednego gatunku w drugi (znowu nic) oraz wyjaśnienie powstania organów nieredukowalnych (jak oko). Drugie pytanie zostało zmienione przez neo-darwinistów(po odkryciu DNA)na zaobserwowanie korzystnej mutacji(znowu nic). W związku z tym pod względem naukowym teoria jest obalona, tymczasem dalej uważa się ją za jedyne “naukowe i wystarczające” wyjaśnienie zmieniania gatunków. W związku z tym nie ma żadnych naukowych badań (o których wiem), które miałyby wyjaśnić zmiany gatunkowe na ziemi….
Gwoli ścisłości - to że niczego nie znaleziono nijak nie świadczy, że teoria została obalona. Nie została po prostu dotąd potwierdzona. Żeby obalić teorię trzeba znaleźć kontrargumenty i je naukowo (w tym przypadku empirycznie) potwiedzić. Poza tym ewolucja (w takiej czy innej wersji) jest jak dotąd jedynym sensownym sposobem wyjaśnienia obecnego stanu przyrody, gatunków i całego życia na ziemi. No bo wybaczcie, ale kreacjonizm jest gówno wart - nie wyjaśnia z naukowego punktu widzenia absolutnie nic, a człowiek ze swej natury dąży do uzyskania możliwie precyzyjnej i konkluzywnej odpowiedzi na problemy, które sam przed sobą stawia. Nawet jeśli nie mamy naukowych dowodów na prawdziwość teorii ewolucji to pewne zjawiska, takie jak mutowanie się wirusów, mogą przynajmniej sugerować, że jest ona dobrym tropem.
Jest jeszcze argument praktyczny: teoria ewolucji jest paradygmatem w naukach o przyrodzie ożywionej od dobrych kilkudziesięciu lat. I te nauki całkiem nieźle się w tym paradygmacie rozwijają. Jeśli przestaną się rozwijać, to będzie to argument za poszukaniem nowej, lepiej wyjaśniającej różne zjawiska teorii. Póki co takie podszczypywanki kreacjonistyczne uważam za raczej niepoważne.
Teoria naukowa nie jest po to zeby w nia wierzyc albo nie, za teoria przemawiaja pewne fakty, dowody. Gdy pojawiaja sie inne fakty porzuca sie stara teorie a pojawia sie nowa badz tez uscisla sie stara. Gdyby swiat tlumaczyly teorie stworzone 6 tys lat temu przez nabzdyngolonych winem prorokow dalszy rozwoj nauki nie mialby sensu. Ale jednak nauka sie rozwija i pokonujemy kolejne bariery. Czasem jest to latwiejsze czasem trudniejsze. Ale sie da i jest wykonalne. Stajac w miejscu i uznajac ze juz wszystko wiemy nie rozwijamy sie. A nad teoria ewolucji beda i sa prowadzone badania. Przeciez ten kto ja obali przedstawiajac inna lepsza prawdziwsza i lepiej opisujaca obserwowane zjawiska trafi do historii biologii obok Darwina.
Problem w tym, że postępowe koła prezentują ewolucję jako udowodniony naukowy fakt, coś, czemu zaprzeczać nie można i nie wypada. A to wciąż jedynie teoria, jedna pewnie z wielu. Swoje powodzenie w nowoczesnym świecie zawdzięcza głównie temu, że jest kontr-teorią do kreacjonizmu. A tak naprawdę to jest to naukowa quasi-religia, która nie zdobywa tak szybko wyznawców, jakby chcieli jej kapłani.