No doczekałem się. Po kilkunastu latach szczęśliwego unikania wirusów komputerowych (bo innych się nie udawało), dopadł mnie przedwczoraj jeden osobnik. W efekcie mój komputer znów jest niesprawny i pierwsze próby ożywienia go nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Znaczy, komputer działa, system jest, ale sieci nie ma, co znacząco upośledza jego użyteczność. Dziś zaczynam bardziej radykalne próby reinstalacji systemu, tym razem z archwizacją danych, repartycjonowaniem dysku i „czystą” instalką. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Jak łatwo się domyśleć, nie będę chwilowo nic ciekawego pisał, bo zabawa z kompem pochłania mój cały wolny czas (reszta to praca i komunikacyjne korki).

















Niech Pan napisze coś więcej – bo w pale mi się nie miesci, jakim cudem świadomego i zaawansowanego uzytkownika komputera mógł dopaść wirus. Naprawdę dziwne.
Mój komputer przechodził pewne modyfikacje – spalona płyta i zasilacz, konieczność pewnych modyfikacji, itp. W związku z tym na czas tych zmian wyłączyłem program antywirusowy (fakt, że przez kilka lat skutecznie wirus omijałem, zmniejszył moją czujność). Miałem go niebawem włączyć, gdy jakiś program, który ściagnąłem zaraził mnie. Świadomie uruchomiłem coś z podejrzanego źródła nie sprawdziwszy tego uprzednio na okoliczność wirusów. I po zawodach. Zdarza się nawet najlepszym.
Windows?
Dokładnie, czasem nawet najprzezorniejsi łapią wirusa. u mnie był to przeważnie długi czas, więc Windowsowi i tak dobrze robiła reinstalacja
Od jakiegoś czasu używam Linuksa i mam jeszcze mniej powodów do zmartwień
Pewnie, że Windows. Do moich zastosowań najlepszy system.
A jaki antywir, jeżeli można widzieć ?
Jeśli komentarz nie ukaże się pod wpisem, to oznacza, że został zatrzymany do moderacji.