Nie płacisz podatków - kradniesz?

Według ekonomicznych geniuszy z PiSu, jeśli ktoś zapłaci mniej podatków, na przykład z powodu ich obniżenia, to odbywa się to “kosztem społeczeństwa”. Idąc tym tokiem rozumowania, jeśli nie zapłacę jakiegoś podatku, nawet zupełnie legalnie, to dopuszczam się “kradzieży”, przynajmniej w stosunku do jakiegoś społeczeństwa. Ciekawe, czy ci, którzy nie płacą jakiegoś podatku, należą do tego społeczeństwa, czy automatycznie zostają przez ten fakt z niego wykluczeni.

Jest to ciekawy model myślenia, całkiem zresztą popularny w tym kraju. Przy okazji, celowo używam drażniącego patriotów określenia “ten kraj”, bo nie jest on ani “mój”, ani też “nasz” - mój kraj byłby urządzony zupełnie inaczej, byłby normalny. Według wielu ludzi, jeśli ktoś nie płaci jakiegoś podatku, okrada wszystkich, a przynajmniej tych, którzy płacą. Jakby podatki były jakąś normą, którą musimy “wyrobić”. Kto nie da rady, ten wałkoń i leń, którego powinno się ukarać.

Dla tych, którzy popierają ten pogląd (choć raczej nie ma ich wśród moich czytelników), proponuję zastanowienie się, czy nie należy potępiać tych, którzy: nie jeżdżą samochodami i nie wyrabiają normy w zakresie akcyzy, czy mało konsumują i nie zasilają budżetu VATem. A wyobraźmy sobie taką hipotetyczną sytuację, że najbogatsi buntują się i przestają zarabiać (jak w “Atlasie zbuntowanym” Ayn Rand), powiedzmy żyjąc z oszczędności. Ekonomiści z PiSu oskarżyliby ich o życie “kosztem społeczeństwa”. Pewnie, od narodzenia jesteśmy związani “umową społeczną“, która nakłada na nas obowiązek łożenia na okupanta i nie ma zmiłuj się - jeśli nie wyrabiamy normy, nie wywiązujemy się z tej “umowy”.


Komentarze (4)
Gravatar

I właściwie kto wódki nie pije ten jest wywrotowcem, tak
Świadomie uszczuplającym dochody państwa - bezideowcem

(Kazik Staszewski, rzecz jasna)


Gravatar

kto wódki nie pije ten jest wywrotowcem…….
jeszcze jak nie pali papierosów i nie ma samochodu to jest największym wrogiem państwa


Gravatar

jeżeli bogaci się zbuntują to staną się biedni i wtedy zaczna zarabiać. Zapomniałeś Miasik o chinskiej przypowiastce. biedni płaca mniejsze podatki niz bogaci, ale ich jest za to dużoi w sumie płaca więcej. A jeżeli bogaty nie zapłaci to rzecz jasna okrada biednego.


Gravatar

He,he, dla kogo to rzecz jasna, dla tego jasna. Dla mnie na pewno nie. Czy jeśli biedny (aby nie opierać naszych dywagacji na walce klasowej) powstrzyma się od konsumpcji i zacznie oszczędzać, to dopuszcza się okradania innych biednych, którzy konsumują całkowicie i, tym samym, płacą więcej podatków? Trzeba się umysłowo nagimnastykować, aby nazwać to “kradzieżą”.


Dodaj swój komentarz

* - pola wymagane. Adres e-mail nie będzie upubliczniony.