Przepisów trzeba przestrzegać

Nawet bzdurnych. Grupa żołnierzy USA udająca się do Kuwejtu wyczarterowanym samolotem została poproszona o pozbycie się nożyczek do włosów w nosie, nożyków kiesznkowych i zapalniczek. Bo takie są obowiązujące przepisy “bezpieczeństwa” na pokładach samolotów. Co zabawniejsze, żołnierze pozbawieni już tych niebezpiecznych narzędzi wnieśli na pokład swoje uzbrojenie - karabiny, pistolety i strzelby plus całe swoje żołnierskie wyposażenie. Z pewnością czuli się bezpieczniej bez zapalniczek.


Urzędnik ds. piractwa

Prezydent USA utworzył nowy urząd do spraw zwalczania przestępstw związanych z naruszaniem własności intelektualnych. Według zapewnień Waszygtonu ten urząd pozwoli USA jeszcze skuteczniej walczyć z piractwem, ze szczególnym uwzględnieniem Chin. Jeśli będzie to robił tak skutecznie, jak tzw. car narkotykowy odpowiedzialny za wojnę z narkotykami, to piractwo będzie miało się całkiem nieźle.


Kara śmierci za brak wizy?

Jak się własnie okazało, zastrzelony przez londyńską policję Brazylijczyk, domniemany terrorysta, nie posiadał ważnej wizy. To było zapewne powodem jego niechęci do zatrzymania się na wezwanie policji.

Konserwatyści mają sposób na walkę z islamskim terroryzmem - deportacje muzułmanów i uszczelnienie granic przed nimi. Jak widać, można pójść jeszcze dalej i po prostu ludzi bez ważnych wiz po prostu rozstrzeliwać na ulicach. Czyż nie jest to maksymalnie rozwinięty pomysł deportacji i uszczelniania granic?

Ja, nie będąc konserwatystą (a raczej będąc w nim jedynie umiarkowanie), postuluję znacznie, moim zdaniem, korzystniejsze rozwiązanie na wypadek konfliktu z islamem. Musimy po prostu zostać wyposażeni w odpowiednie narzędzia do obrony, czyli nowoczesną broń palną, także maszynową i inne skuteczne wynalazki, musimy się nauczyć ich używać i oswajać z nimi nasze dzieci od maleńkości. No i rzecz jasna, nie w armii poborowej, ale we własnych domach. Kto zaniecha tej nauki, sam sobie będzie winien. Inaczej obudzimy się z ręką w nocniku, gdy bojownicy islamscy, którzy te narzędzia mają nieźle opanowane, przybędą nawracać nas na jedynie słuszną wiarę. Nie pomoże nam wtedy ani europejska tolerancja, ani polityka multikulturowości, ani inne tego typu chore pomysły.


Przeskakujesz reklamy - kradniesz

Tak, tak, przynajmniej według Hisashi’ego Hieda, szefa japońskiej organizacji National Association of Commercial Broadcasters. Według tego pana, przeskakiwanie reklam nadawanych podczas programów telewizyjnych ma być naruszeniem praw autorskich. Nadawcy zaczynają przekonywać Japończyków, że program stanowi całość z reklamami i tak należy go oglądać. Szczególnym zagrożeniem są rekordery dyskowe PVR, które pozwalają łatwo i wygodnie nagrywać dowolne programy i oglądać je z pomijaniem reklam. Spada oglądalność reklam, spadają wpływy i robi się trudno i biednie. Na razie nie ma jeszcze głosów nawołujących do instalowania w telewizorach urządzeń zabraniających zmiany kanałów podczas reklam, ale nigdy nie wiadomo, gdyż takie mechanizmy znajdują się już w odtwarzaczach DVD. Choć jest prostsze rozwiązanie (mam nadzieję, że im nic nie podpowiem) - zunifikować czasy nadawania reklam i nie będzie potrzeby zmiany kanału, bo nie będzie alternatywy. No, ale to rozwiązanie nie jest lekarstwem na zapisane na dyskach programy…

Ciekawe, co dalej? Co z zamykaniem oczu? Czy posiadacze praw autorskich będą mieli władzę nad przyciskami naszych pilotów a potem nad naszymi powiekami?


Afera GTA:SA

Dla niezorientowanych GTA:SA to Grand Theft Auto: San Andreas, czyli kolejna część cyklu gier GTA. Ogólnie rzecz biorąc w tej grze jest się bandytą kradnącym samochody (głównie przez rozbój), mordującym innych bandytów, prostytutki i niewinnych przechodniów. Co czyni te gry niezwykle popularnymi.

Jak każda gra, także ta została oceniona i zaliczona do odpowiedniej kategorii wiekowej przez Entertainment Software Rating Board (ESRB). Takie występki dają kategorię M (Mature), czyli przeznaczone dla osób powyżej 17 lat. Co oznacza, że można ją sprzedawać dość szeroko i będzie obecna w wielu sieciach sprzedaży, które nie akceptują gier zakwalifikowanych wyżej (np. w sieci Walmart). Dla wydawcy jest niezmiernie ważne, aby nie dostać zbyt wysokiej kategorii, gdyż zamyka mu to dostęp do wielu sieci. Podobna sytuacja jest w kwestii filmów, gdzie najlepiej dostać kategorię PG-13 maksymalnie, co zapewnia dostęp do wszystkich sieci sprzedaży i wypożyczania.

A afera polega na tym, że w grze znajdują się ukryte sceny aktów seksualnych, które można obejrzeć po użyciu specjalnych tricków hakerskich. Pomijam sens podniety tymi scenami, wszakże mamy do czynienia z bardzo kańciastymi modelami 3D, z grubsza przypominającymi jedynie ludzi, pozbawionymi pikatnych detali. Ale takie sceny w grze są, choć oficjalnie nigdy nie miały być dostępne dla graczy. No jasne. Teraz ERSB się obraziła, że została wprowadzona w błąd. Oficjalnie zmieniła kategorię gry na AO, czyli dla graczy powyżej 18 lat, co jednocześnie oznacza, że gra zniknie z wielu sklepów. Producent musi albo uznać nową kategorię i zmienić oznaczenia na pudełkach, albo usunąć seksualną zawartość z gry (czyli wyprodukować nowe egzemplarze).

Cały smaczek w tym to taki, że mordowanie i kradzież jest całkiem okay, ale pokazywanie seksu to już totalne zagrożenie dla zachodniej cywilizacji, do którego nie można zupełnie dopuścić. Ciekawi mnie umysłowość ludzi, którzy posługują się taką logiką.


Znów trochę o Che

Na LewRockwell.com rozmowa z Humberto Fontovą, specjalistą od Kuby, którego artykuł o Che dostępny jest na moich stronach. Bardzo to ciekawa lektura, uświadamiająca nam, jak niewiele prawdy wiadomo o Kubie przed i po rewolucji. I jak Hollywood i lewicowa prasa wypaczyła ten obraz. Pozwoliłem sobie przetłumaczyć fragment dotyczący mojego “ulubieńca”, czyli Che Guevary.

Podczas Rewolucji Kubańskiej Che łączył te role, które odgrywali Beria dla Stalina i Himmler dla Hitlera. To gwiazda rocka. To mówią mi ci, którzy noszą koszulki z jego wizerunkiem. Inni myślą, że był on czymś w rodzaju pracownika socjalnego, typem aktywisty z Korpusu Pokoju, jakimś zagubionym idealistą. To coś nierzeczywistego. Oczywiście w swoim czasie rozmaici różowi i imbecyle to samo mówili o Stalinie i Mao. Jak można wściekać się na takich ludzi? W końcu się poddajesz. Nauki płynące z historii Che są cenne i fascynujące, ale jedynie w ujęciu Zygmunta Freuda czy P.T. Barnuma. Co minutę rodzi się jeden, panie Barnum? Gdybyś tylko dożył, aby poznać fenomen Che. Właściwie to 10-ciu rodzi się każdej sekundy. (Chodzi o znane powiedzenie Barnuma – „Co minutę rodzi się frajer”)

Che jest „bohaterem partyzanckim”, który w prawdziwym życiu nigdy nie walczył w partyzantce. Kiedy się z nią w końcu zetknął, totalnie przegrał.

To zimnokrwisty morderca, który wydawał wyroki bez sądu na tysiące, który twierdził, że dowody sądowe są „niepotrzebnym burżuazyjnym szczegółem”, który dobitnie stwierdzał, że „rewolucje muszą stać się beznamiętnie zabijającymi maszynami napędzanymi czystą nienawiścią”, który miesiącami do świtu wypisywał wyroki śmierci na niewinnych i honorowych ludzi, którego biuro w Hawanie miało okno, przez które mógł obserwować egzekucje – a dziś koszulki z nim dumnie noszą ludzie, którzy sprzeciwiają się karze śmierci!

To pierwszy na komunistycznej Kubie „Minister Przemysłu”, którego głównym sloganem w 1960 roku była „Przyśpieszona Intrustrializacja!” Którego marzeniem było przekształcenie Kuby (właściwie całej półkuli) w wielką, państwowo-sterowaną, biurokratyczno-industrialną mrówczą farmę – a jest chłopcem z plakatu dla zielonych i anarchistów, którzy krzyczą i protestują przeciwko industrializacji!

To ciężko tyrający biurokrata, zawsze rujnujący zabawę, ogólnie sztywniak. „Nie mam przyjaciół i kobiet” – deklarował ten bałwan i smutas – „moi przyjaciele są przyjaciółmi dotąd, dopóki politycznie myślą tak, jak ja”. To pozbawiony poczucia humoru abstynent, który narzucał reżim „zakazu picia i hazardu” pod poważnymi karami w miasteczkach, jak Santa Clara, które jego „kolumna” przejęła od sił Batisty – a widzimy koszulki z jego podobizną w rozrywkowych programach MTV.

Che brylował w jednej dziedzinie: masowym mordowaniu bezbronnych ludzi. Był do cna Stalinistą, biurokratą i chłodnym, zimnokrwistym – choć nigdy w prawdziwej walce – zabójcą. Ocenia się, że liczba tych, których zabił bez procesu waha się pomiędzy 600 a 2500. I Che często czynił coup de grace własnym pistoletem.

Polecam lekturę. Myślę, że książka Fontowy to dopiero musi być dobre czytanie.


Walka z bezrobociem

Od wielu lat nasze państwo mężnie i ofiarnie walczy z bezrobociem. Politycy w pocie czoła, trudzie i znoju tworzą ustawy, które niedługo zlikwidują bezrobocie raz na zawsze. Oczywiście, jak wszystko czego państwo się tknie, rezultaty są beznadziejne.

Ustawodawca spłodził właśnie nowe prawo, które ma pomagać bezrobotnym w aktywizacji zawodowej, poprzez spółdzielnie socjalne. No i okazało się, że to dobrodziejstwo nie jest bez wad. Jak chyba każde prawo powstające w tym kraju, i to może stać się źródłem nadużyć. Nic dziwnego, skoro jego metodą jest dawanie pewnym ludziom ulg, które nie są dostępne dla innych, to znajdą się chętni, aby załapać się na ulgę, mimo że im się nie należy. Tak przy okazji, nie czas wreszcie ulżyć nam wszystkim?

Wracając do tematu - bezrobotni mają tworzyć spółdzielnie socjalne, a w zamian za to otrzymają ulgi i zwolnienia w składkach i podatkach. Tych samych, które są tak olbrzymim ciężarem dla tych, którzy nie chcą być bezrobotnymi i ciężko pracują na swoje utrzymanie prowadząc swoje małe i niemałe biznesy. Nic dziwnego, że niejeden z nich zechcę się skusić na ulgę, kto by nie chciał? A przecież ma być to pomoc dla bezrobotnych, a nie pracujących frajerów, którzy narzekają na podatki i składki, wredni kapitaliści. Trzeba będzie coś z tym zrobić i poprawić ustawę wprowadzając stosowne zabezpieczenia. Wszystko, aby tylko nie ulżyć ludziom za bardzo.

Aby bezrobotnym było jeszcze lepiej, ich spółdzielnie otrzymywać miały by status organizacji pożytku publicznego, zdolnej do otrzymywania 1% z naszych podatków. Prawda, że pięknie? Ale w tej beczułeczce miodu znalazło się sporo dziegciu. Bo takie organizacje muszą prowadzić skomplikowaną księgowość i publikować kosztowne sprawozdania (przy okazji, tak kosztowne, że niektórym organizacjom nie opłaca się być “pożytku publicznego”, gdyż koszt publikacji przekracza wpływy z 1% odpisu podatkowego!). Z jednej strony robi się bezrobotnym dobrze, ale z drugiej wali się ich po łbie.

Ogólnie rzecz biorąc, to świetny przykład tego, jak to państwo walczy z bezrobociem. Nic dziwnego, że efekty tej walki są tak marne i bezrobocie rośnie. Kiedy wreszcie skończy się ta wojna z bezrobociem? Aż wszyscy zostaniemy bezrobotnymi?


Czy chcemy płacić za telewizję?

Spoty reklamujące 3 lata odsiadki za “kradzież” programów kablowych i satelitarnych zagościły właśnie w telewizji i to dość często. Za tę wątpliwą reklamę zapłacą oczywiście klienci kablówek i platform satelitarnych. Frajerzy. Dodatkowo dziś przeczytałem artykuł na Onecie na ten temat, czyli piractwa telewizyjnego.

Po lekturze nasunął mi się jeden wniosek - ludzie jednak chcą płacić za telewizję, jednak chętnie zapłacą za to niewielką kwotę. Coś koło 350 za dekoder plus 100 do 150 złotych za skrakowaną kartę. Czy sekret problemu piractwa nie tkwi przede wszystkim w cenie? Płacenie stówy miesięcznie to dla wielu przesada, ale wywalenie kilkuset złotych jednorazowo, czy raz na rok wydaje się znacznie rozsądniejszym wydatkiem. Może zamiast straszyć latami odsiadki lepiej przemyśleć swój “business model”? I przystosować go do XXI wieku?


Najnowszy Harry Potter już online

Wydawcy książek o Harrym Potterze zdecydowali, że nie wydadzą najnowszej książki w formie elektronicznej w obawie przez “piractwem”. A jak wiemy, wydaje im się, że potrafią zapanować nad dystrybucją książki, gdyż sąd w Kanadzie potrafił zakazać czytania tej książki. Naiwniacy. Oczywiście, że książka była dostępna online w wersji elektronicznej już na drugi dzień - wystarczyło odwiedzić The Pirate Bay i bez problemów sobie ściągnąć. Książka dostępna jest w ładnej wersji PDF, przeskanowana, przepuszczona przez program OCR i ponownie sformatowana. Ciekawa decyzja biznesowa…

Aha, już dostępna jest online też wersja audio książki. Nowoczesna technika działa bardzo dobrze.


Bojkot Harrego Pottera?

Richard Stallman, “ojciec” ruchu wolnego oprogramowania nawołuje do bojkotu książek o Harrym Potterze. Wzburzył go fakt, że są zabronił uczciwym i niewinnym kupcom najnowszej książki o HP przeczytanie czegoś, co legalnie do nich powinno należeć - pisałem niedawno o tym. Zresztą fakt zabraniania komuś czytania pachnie niezłym totalitaryzmem, rodem ze stalinowskich czasów - dziwi się, że traktuje się to, jak coś normalnego. Jak słusznie zauważył Stallman, coś jest nie tak, gdy wydawca (i autor) zadaje sobie tyle trudu, żeby ktoś nie przeczytał ich książki!

No i wersja audio także już jest swobodnie dostępna. Tak działa nowoczesna technika.


Wcześniejsze wpisy »