Dajcie mi witrynę, a znajdzie się na nią jakiś paragraf. Tym razem chodzi o strony WWW, które posiadają fotografie lub filmy przedstawiające aktywność seksulną. Według nowej interpretacji istniejęcych amerykańskich regulacji, takie sajty będą musiały posiadać i przechowywać dokumety, które potwierdzą, że osoby uwiecznione podczas tych seksualnych czynności są pełnoletnie. Pod karą więzienia. To może oznaczać koniec darmowych sajtów pornograficznych, które bazują na treści pochodzącej z nieokreślonych źródeł, często od anonimowych osób prywatnych.
Na szczęście dla pornobiznesu, dotyczy to na razie firm amerykańskich. Szansa dla Europy.














Przedstawiające aktywność seksualną. No, no, dobre tłumaczenie…
Pewnie, że dobre. Bo moje.
Tym gorzej, bo mimo wszystko tłumaczenie jednak jest kiepskie, bo “aktywność seksualna” to jakaś “neologizująca” kalka z angielskiego “sexual activity”.
Zgadzam się. Czyż nie na tym polega swoboda publikacji, że możemy pozwolić sobie na tworzenie lepszych lub gorszych neologizmów? Jeszcze nie reguluje tego odpowiednia komórka państwowa. Jeszcze mamy taką wolność.
A szczerze, to nie chciało mi się wymyślać nic lepszego, poszedłem po najmniejszej linii oporu. Być może stylistycznie nie jest to majstersztyk, ale nie zmienia sensu oryginału. Może powinny być “czyny seksualne”? A może coś innego.