Narkotyki i ja

A właściwie “Narkotyki i Ty” - całkiem niezła strona informacyjna dotycząca narkotyków. Dość wyważona, bez wpadania w panikę, pełna rzeczowych informacji (mam nadzieję, że prawdziwych). Szczególnie zainteresował mnie fakt, że w opisie wielu narkotyków nie straszy się uzależnieniem, a wręcz pisze się jasno, że niektóre z narkotyków (np. LSD) nie wywołuje uzależnień (przynajmniej fizycznych).

Strona chyba głównie przeznaczona dla rodziców, którzy mogą zorientować, czy ich pociechy nie mają problemu z narkotykami. I myślę, że to rodzice powinni rozwiązywać ten problem, a nie państwo i więzienia.


Zakazane lizaki

Chodzi w tym wypadku o lizaki o smaku marihuany. Tak, ktoś produkuje coś takiego i sprzedaje po dwa dolce, przynajmniej w stanie Michigan. Na razie jest to legalne, gdyż nie zawiera aktywnej substancji THC, która odpowiada za efekt narkotyczny marychy. Ale znalazł się jeden “troskliwy” senator, który chce zakazać takich lizaków, gdyż według niego, mogą one zachęcać młodych ludzi do spróbowania prawdziwej trawy. A tego przecież nie chcemy. “Nasze” dzieci są zagrożone.

Tak, koniecznie trzeba więcej zakazów. Myślę, że trzeba by wykreślić ze słowników wszystkie słowa związane z narkotykami. Dzięki temu “nasze” dzieci nie dowiedzą się o nich i będą bezpieczne. Tyle jeszcze jest do zrobienia!


Oral Fixation Mints

Oral Fixation Mints to mała firemka produkująca miętówki. Wysoka jakość, najlepsze składniki, ręcznie prasowane, owinięte w woskowany papier i zapakowane w gustowne blaszane pudełka. Świetne pomysły. Znakomicie wykonana witryna - wszystko gustownie podane, przejrzyście i ze smakiem. Sklep online, możliwość skomponowania swego własnego kartonu wypełnionego puszkami (Build Your Own Box). Jest nawet blog, napędzany WordPressem. Szkoda, że nie mogę ich spróbować.


Halo

Nie chodzi tutaj o, skądinąd świetną, grę o tytule Halo, ale o zjawisko atmosferyczne. O ile halo wokół księżyca łatwo zauważyć i ma ono bardziej banalny charakter, to halo wokół słońca jest zjawiskiem trudniejszym do zauważenia. Tuż przez wyjazdem na długi weekend dostałem wiadomość przez GG, wyjrzałem przez balkon i zobaczyłem. Aparat był gotowy do wyjazdu, więc szybko pstryknąłem kilka zdjęć.

Halo
Halo
Halo

Wiadomo, fotografowanie słońca nie przynosi najlepszych efektów, ale coś tam udało się zarejestrować.


Piractwo i terroryzm

Nie wystarcza narzekanie, jak to piractwo w internecie rujnuje artystów, trzeba szukać potężniejszych i bardziej nośnych argumentów. A co ostatnio jest trendy, jako dużurny straszak, przynajmniej USA? Oczywiście terroryzm. No i teraz wystarczy połączyć terrorystów i piratów, a od razu pojawi się dobry pretekst do uchwalania nowych, drakońskich praw oraz budowania nowych, jeszcze skuteczniejszych urzędów do walki z nowym wrogiem.

Podczas przesłuchań w komisji senackiej do spraw bezpieczeństwa narodowego, porucznik policji zajmującej się zwalczaniem przestępczości związanej z “własnością intelektualną” zeznał, że piraci mogą mieć powiązania z terrorystami. Oczywiście na razie nie ma na to dowodów, ale podobno śledztwo wskazało, że podejrzani piraci wykazywali sympatię dla Hezbollahu i niechęć do Izraela. Podejrzewa się, że jest to przygrywka do powiązania piractwa z terroryzmem, w celu przeforsowania bardziej represyjnego i ograniczającego prawa dotyczącego praw autorskich.


Nie dla gniota

Wstępnie okazuje się, że Francuzi powiedzieli nie dla gniota zwanego eurokonstytucją. I bardzo dobrze.


Socjalistyczne 7 przykazanie

Pobożni socjaliści, a jest ich naprawdę wielu, zdają się mieć nowe 7 przykazanie: mniej kradnij. Żałuję, że nie ja na to wpadłem, niestety, ale podoba mi się. Pięknie wpisuje się w “społeczną gospodarkę rynkową” i temu podobne, socjalistyczne pomysły. Bezbożni socjaliści nie mają takiego przykazania, więc dla nich umiar w okradaniu nie jest konieczny.


Fasola uwolniona

Pisałem już o rzeźbie w chicagowskim parku Millenium, która była objęta prawem autorskim, choć park jest miejscem publicznym. A to skutkowało przeganianiem wszystkich zawodowych fotografów i filmowców, którzy chcieli “fasolę” fotografować, i obciążaniem ich opłatami za ten przywilej ($350). Okazało się, że zarząd parku zmienił swoje podejście w tej sprawie i teraz można rzeźbę fotografować śmiało i do woli, bez konieczności posiadania pozwolenia. Oficjalnym wytłumaczeniem konieczności wydawania poprzednio płatnych pozwoleń była rzekoma konieczność policzenia ilości fotografujących, aby nie robili za dużego tłumu!


Zaprzeczanie teorii ewolucji

Hrabstwo Cobb przyklejało na podręcznikach dla uczniów naklejkę o następującej treści: “Ten podręcznik zawiera materiały o teorii ewolucji. Ewolucja to teoria, a nie fakt, dotycząca powstania organizmów żywych. Do materiałów tych powinno podchodzić się z otwartym umysłem, dokładnie je studiować i krytycznie rozważać.” Celem naklejek było uspokojenie tych rodziców, którzy nie uznają teorii ewolucji jako oficjalnej wykładni w tej sprawie.

Inni rodzice mieli inne zdanie i zaskarżyli naklejki w sądzie. Twierdzili, że łamią one konstytucyjny rodział kościoła od państwa. I wygrali. Sędzia nakazał usunięcie naklejek.

Ciekawi mnie, w jaki sposób stwierdzenie, że jakaś teoria jest jedynie teorią, a nie faktem jest przykładem ingerencji kościoła w sprawy państwa. Naklejka nawet nie sugerowała rozważania konkretnych innych teorii, np. kreacjonizmu, tylko informowała, aby nie ulegać oficjalnej “religii” ewolucji. Jak widać są religie równe i równiejsze. Nie ma miejsca na alternatywne teorie.

Będzie apelacja.


Kosmiczna turystyka

Bardzo ciekawy artykuł w Wired (po angielsku) poświęcony kosmicznej turystyce. Grupa prywatnych przedsiębiorców chce rozkręcić biznes kosmicznej turystyki. I bardzo chcą, aby NASA (i rząd) nie mieszały się do tego. NASA obecnie przeżywa kryzys - flota promów kosmicznych starzeje się w zastraszającym tempie, a ostatnia katastrofa przerwała ich użytkowanie na dwa lata. Na dodatek program kosmiczny NASA ma (i słusznie) opinię przestarzałego i bardzo drogiego - misje wykonywane przez promy kosmiczne w przeważającej większości przypadków daje się zrealizować znacznie taniej używając tradycyjnej techniki kosmicznej oferowanej przez inne państwa.

Brak rozwoju w dziedzinie technologii kosmicznych - nie tak wyobrażaliśmy sobie 21 wiek, nieprawdaż? - powoduje, że coraz więcej firm prywatnych chce zainstnieć w dziedzinie podboju kosmosu. Najlepiej dla rozwoju podróży kosmicznych byłoby, gdyby NASA i jej państwowe odpowiedniki w innych krajach dawno przestały istnieć. Nie ma tak dobrze, niestety, co nie oznacza, że prywatny przemysł kosmiczny nie powstanie - on już powstał i będzie się rozwijał znacznie szybciej, niż państwowy moloch, który zresztą prezentuje przyśpieszający regres. Załogowe loty kosmiczne to rzadkość, stacje kosmiczne już pospadały z orbit, Księżyc jest obecnie bardziej odległy niż 50 lat temu, a o lotach międzyplantarnych nawet nie ma co wspominać.

Cała nadzieja w prywatnych przedsiębiorcach, takich jak Burt Rutan (którego SpaceShipOne zdobył X Prize), czy Richard Branson (właściciel koncernu Virgin). Branson już założył firmę Virgin Galactic - ale super nazwa - która będzie się zajmować właśnie kosmiczną turystyką. Na razie bilecik kosztuje $200,000, więc nie każdy będzie mógł skorzystać z pierwszych, planowanych na 2008 rok lotów, ale nich się wreszcie ta turystyka rozpocznie. Najwyższy czas sprywatyzować kosmos!


Wcześniejsze wpisy »