RIAA kłamie

Według tego artykułu RIAA (organizacja zrzeszająca firmy muzyczne w USA) kłamie mówiąc o stratach, które mają być rezultatem wymiany utworów muzycznych. Narzekania na spadek sprzedaży o 7% w 2004 roku nie znajdują oparcia w niezależnie gromadzonych danych na ten temat. Jak się okazuje, dla RIAA sprzedaż oznacza ilość płyt wysłanych do sklepów, a nie faktyczną sprzedaż do klientów. Faktyczna sprzedaż wzrosła w pierwszym kwartale 2004 o 10%, natomiast firmy zrzeszone w RIAA po prostu wysłały do sklepów o 10% mniej płyt (i mniej miały zwrotów). Najoględniej mówiąc jest to naciąganie faktów, ale tak naprawdę, to zwykłe kłamstwo.


Kolejne cytaty

Dziś kolejna, obszerna garść cytatów, tym razem z powieści “Luna to surowa pani” Roberta A. Heinleina. Do nabycia chyba jedynie na Allegro. Niestety, nie posiadam polskiej edycji tej powieści, a jedynie oryginał, więc cytaty będą moim tłumaczeniem. Oczywiście nie przewertowałem książki - skorzystałem z właśnie odkrytego serwisu Wikiquote.org (do którego dotarłem za pośrednictwem Answers.com, potem Wikipedia.org).

TANSTAAFL - There Ain’t No Such Thing As A Free Lunch - Nie ma czegoś takiego jak darmowy obiad.

Czyli nie ma nic za darmo, zawsze ktoś płaci, w ten czy inny sposób. Warto, aby u nas coraz więcej ludzi było tego świadomymi.

Zaakceptuję dowolne reguły, które uważasz za niezbędne dla zachowania twojej wolności. Jestem wolny, niezależnie od tego, jakie reguły mnie otaczają. Jeśli uznam je za znośne, będę je znosił; jeśli uznam je za nieznośne, będę je łamał. Jestem wolny, gdyż wiem, że tylko ja sam jestem moralnie odpowiedzialny za wszystko, co czynię.

Niemożliwym może być pozbycie się rządu – czasem myślę, że rząd jest nieuniknioną chorobą istot ludzkich. Ale możliwym jest, aby był mały, głodny i nieszkodliwy – i czy możecie wymyślić lepszy na to sposób niż wymaganie, aby rządzący sami ponosili koszty swojego antyspołecznego hobby?

To, że byliśmy niewolnikami wiedziałem przez całe swoje życie – i że nic nie można na to poradzić. Pewnie, ani nas nie sprzedawano, ani nie kupowano, ale dopóki Władza miała monopol na to, co możemy mieć, i co możemy sprzedać, by to kupić, dopóty byliśmy niewolnikami.

Powstrzymywanie ludzi od czynienia tego, co chcą, musi być głębokim pragnieniem ludzkiego serca. Reguły, prawa – zawsze dla innych. Jakaś mroczna część nas, coś, co mieliśmy zanim zeszliśmy z drzew i nie udało się nam z tego otrząsnąć, gdy się wyprostowaliśmy. A to dlatego, że żaden z tych ludzi nie powiedział: “Proszę to przegłosować, abym nie mógł robić czegoś, czego nie powinienem.” Niet, towariszczi, to było zawsze coś, czego nienawidzili, gdy robili to sąsiedzi. Powstrzymajcie ich „dla ich własnego dobra”, a nie dlatego, że wnioskodawca cierpi z tego powodu.

Towarzysze, błagam was – nie uciekajcie się do przymusowego opodatkowania. Nie ma gorszej tyranii niż zmuszanie człowieka do płacenia za coś, czego nie chce, tylko dlatego że uważacie, że będzie to dla jego dobra.

Pozwólcie mi, przy pisaniu waszej konstytucji, zwrócić uwagę na cudowną zaletę zaprzeczenia! Akcentujcie zaprzeczenie! Pozwólcie, aby wasz dokument był naszpikowani rzeczami, których na zawsze zabrania się robić rządowi. Żadnych armii z poboru, żadnych, najmniejszych nawet ingerencji w wolność prasy, słowa, podróżowania, zgromadzeń, czy wyznania, edukacji, komunikacji, czy wyboru zawodu… żadnego niedobrowolnego opodatkowania.

Zauważyłem, że ktoś proponuje, aby zrobić Kongres ciałem dwuizbowym. Doskonale – im więcej utrudnień w legislacji, tym lepiej. Ale zamiast naśladować tradycję, sugeruję jedną izbę do uchwalania prawa, gdy wyłącznym obowiązkiem drugiej będzie odwoływanie prawa. Pozwólmy ustawodawcom uchwalać prawa jedynie większością dwóch trzecich… gdy uchylający będą mogli zlikwidować każde prawo jedynie mniejszością jednej trzeciej. Niedorzeczne? Pomyślcie o tym. Jeśli ustawa jest na tyle słaba, że nie może pozyskać dwóch trzecich poparcia, czyż nie jest prawdopodobne, że będzie to marne prawo? I jeśli prawo jest nielubiane przez tak wielu, jak jedna trzecia, czy nie jest prawdopodobne, że będzie wam lepiej bez niego?

W historii demokratycznie wybrane rządy nie były wcale lepsze, a czasami znacznie gorsze od jawnych tyranii.

Książkę gorąco polecam. Szczególnie wolnościowcom, ale także każdemu, kto lubi dobrą fantastykę. Warto kupić ją na Allegro, bo ceny widziałem dość przystępne.


IP - dalsze polemiki

W świątecznym numerze (13-14/2005) “Najwyższego Czasu!” ukazała się polemika Jacka Sierpińskiego do tekstu Tomasza Teluka, o którym pisałem już wcześniej. Oczywiście Jacek doskonale zaprezentował “infoanarchistyczną” argumentację i polecam przeczytanie tego tekstu każdemu, kto interesuje się tą tematyką. Mnie miło połechtał fakt, że Jacek zacytował moje tłumaczenie tekstu Kinselli.

Myślę, że warto byłoby zauważyć, że pewne poparcie dla ideii “własności intelektualnej” wśród libertarian może wynikać z faktu, że sporo z nich korzysta z monopolu, który zapewnia im obecnie panujący system - bardzo często publikują przecież oni swoje dzieła i czerpią z tego zyski. Być może właśnie to zaburza im racjonalne spojrzenie na problem.


Fantastyka

Tematyka literatury (czy filmu) fantastycznej nie gościła jeszcze na tych stronach, więc najwyższy czas coś napisać na ten temat. Jestem dość namiętnym czytelnikiem literatury science-fiction, preferuję głównie hard sf, a wyjątkowo cenię sobie space operę. Ten ostatni podgatunek nie jest zbyt często publikowany w Polsce i niełatwo znaleźć coś ciekawego. Niemniej jednak, można kupić trochę ciekawych książek zasługujących na miano space opery, choć wiele ciekawych pozycji, np. książki Iana M. Banksa jakoś zniknęły z ofert sklepów online (wyczerpał się nakład?).

Jedną z najciekawszych pozycji na rynku, które ukazały się ostatnio, a właściwie wciąż ukazują się, jest trylogia Petera F. Hamiltona “Night’s Dawn”. O ile wiem, trylogia w Polsce nie funkcjonuje pod tym wspólnym tytułem, ale pod indywidualnymi tytułami kolejnych tomów tego cyklu. Jak przystało na solidną i porządną trylogię, składa się ona z 6 tomów. Na polskim rynku mamy obecnie dostępne 4 tomy, na resztę trzeba będzie poczekać:

Przyznaję, że ja po przeczytaniu 3 tomów nie mogłem czekać (czwarty był wtedy niedostępny) i dzięki nowoczesnej technice (czytaj sieci edonkey) zdobyłem i przeczytałem resztę. Warto było. Ponad 2500 stron solidnego czytania. Czego tam nie ma - ziemska cywilizacja rozrzucona na wielu planetach, kosmiczne bitwy i konflikty na planetarną skalę, komandosi walczący z kolonistami opętanymi przez duchy zmarłych, żyjące habitaty przechowujące osobowość zmarłych mieszkańców, żyjące statki kosmiczne, zaawansowana technika i biotechnika, megakorporacje eksplorujące kosmos, niezależni odkrywcy i, oczywiście, obce rasy.

Dla zaciekawiony tutaj znajduje się kompendium wiedzy o tym świecie (po angielsku). Zachęcam do przeczytania tych książek. Solidna robota.


IImage Browser

Po krótkiej zabawie i paru modyfikacjach, zdecydowałem, że Exhibit za za skomplikowane narzędzie do umieszczenia zwykłych obrazków we wpisach. Poszukałem czegoś prostszego i znalazłem IImage Browser. Pozwala wygodnie uploadować obrazki na serwer, tworzyć miniaturki i osadzać jedne i drugie (do wyboru) we wpisach.


Święta

No coż, bardzo niewesołe w tym roku. Ale poświętować odrobinę trzeba.

Pisanki

Oto ja, malujący woskiem pisanki.

To też taki test wtyczki do Wordpressa (Exhibit) umożliwiającej wstawianie obrazków.


Patenty kosztują życie

Bardzo ciekawy problem poruszany w blogu Copyfight serwisu Corante. W dyskusji o patentach możemy ważyć zachęty dla twórców czy wynalazców, z kosztem monopolu, ale trudno oszacować, kto bardziej traci, a kto zyskuje na tej “wymianie”. Ale jak oceniać sytuację, gdy monopol kosztuje życie wielu ludzi? Oczywiste jest, że firmy farmaceutyczne ostro obecnej sytuacji. Monopol pozwala im czerpać ogromne zyski, z których część przeznaczają na badania i wynajdywanie nowych, skuteczniejszych leków. Jak twierdzą, gdyby nie monopol, nie byłoby lekarstw. Z drugiej strony firmy te więcej wydają na marketing swoich produktów niż na badania - jak widać monopol wcale nie jest w tym wypadku zachętą do skuteczniejszej pracy na rzecz nowych środków ratujących życie.

Dotychczas Indie łamały monopol firm farmaceutycznych po prostu kopiując formuły leków i produkując znacznie tańsze kopie. Dzięki temu leki te były dostępne dla ogromnych rzesz biednych ludzi. Niestety, Indie właśnie zamierzająć zabronić takiej działalności, a co za tym idzie, sporo biednych ludzi zapłaci za to swoim życiem. Pewnie dzięki temu firmy farmaceutyczne będą miały pieniądze na dalsze badania, ale wielu ludzi tego nie dożyje.

Powstaje pytanie o moralność tego monopolu. Czy znając formułę (sposób produkcji) specyfiku ratującego życie, powinienem powstrzymać się od ratowania życia innych, gdyż ktoś ma na ten specyfik patent? Czy powinienem poświęcić czyjeś życie, aby nie psuć właścicielowi patentu interesu?


Nowe oprogramowanie witryny - WordPress

Znów zmiana oprogramowania. Blogger miał swoje zalety - pozwolił mi dość gładko i szybko uruchomić witrynę. Niestety, miał sporo wad i na dłuższą metę był dość uciążliwy w użyciu. Bardzo długo przymierzałem się do wymiany oprogramowania, ściągnąłem i zainstalowałem mnóstwo skryptów, ale nic nie przypadało mi do gustu, szczególnie gdy wchodził w grę dodatkowo język polski. Wreszcie znalazłem całkiem zachęcający system - WordPress - ale jakoś nie miałem siły się z niego zabrać, szczególnie mając już działającego Bloggera. Niemniej jednak zabrałem się heroicznie do tego zadania, a ono okazało się znacznie prostsze, niż się obawiałem.

Instalacja jest bardzo prosta, wręcz wzorowa. System jest obecnie kompletnie spolonizowany. Nawet przeniesienie mojego szablonu z Bloggera okazało się dość łatwe - WordPress jest znakomicie przemyślany i świetnie napisany, a tworzenie własnych tematów jest dość proste. Najwięcej problemów było z przeniesieniem bazy - kodowanie UTF-8 sprawiało pewne problemy przy przenosinach: konieczność konwersji z iso-8859-2 na UTF-8, a potem niezgodność kodowania w bazach. Skończyło się na tym, że stworzyłem bazę od nowa i zaimportowałem wpisy z Bloggera bezpośrednio na system hostingowy, bez pośrednictwa mojego lokalnego komputera.

Jestem bardzo zadowolony z rezultatu. Polecam WordPressa wszystkim, który chcieliby mieć własny system blogowania. System jest wygodny i działa bardzo szybko. Teraz mogę wrócić do tłumaczenia bardzo długiego, ale ciekawego artykułu. Mam nadzieję, że go wkrótce opublikuję.


Nowoczesny folklor

Folklore.org jest serwisem, który w zamyśle autorów ma być miejscem kolektywnego opowiadania historii w formie powiązanych anegdot opowiadanych przez tych, którzy byli danej historii uczestnikami. Jak na razie istnieje na nim tylko jeden projekt, dotyczący tworzenia komputera Apple Macintosh. Fascynująca lektura i świetna formuła, ledwo mogłem się oderwać, aby zająć się czymś konkretniejszym.


Umowa Społeczna

W dyskusjach o podatkach, ubezpieczeniach społecznych, solidaryzmie, itp. często pada termin umowa społeczna, który zazwyczaj służy za uniwersalny argument-wytrych, mający usprawiedliwiać dowolne zniewalanie obywateli przez państwo. Rzekomo każdy z nas jest stroną takiej umowy, której nigdy nie widział, nigdy nie podpisywał, ale musi się do niej stosować. Nie muszę dodawać, że dla nas taka umowa jest bardzo niesprawiedliwa i faworyzuje tylko jedną stronę - państwo. Co prawda nikt tej umowy nie widział, ale można pokusić się o rekonstrukcję jej treści. Znalazłem kiedyś taką rekonstrukcję w serwisie The Libertarian Enterprise, pozwoliłem ją sobie przetłumaczyć i opublikować. Zapraszam do lektury.


Wcześniejsze wpisy »